ćwiczenia siłowe w domu

Podobne podstrony
 
Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: ćwiczenia siłowe w domu




Temat: Najskuteczniejsze cwiczenia...
Najskuteczniejsze cwiczenia...
CZesc,
Napiszcie jakie cwiczenia sa dla Was najskuteczniejsze. Ja podziele sie moimi.
Otoz dla mnie - jednej z najtwardszych "sztuk" do schudniecia ( czyli
najoporniejszy organizm) rewelacyjnie dzialaja cwiczenia silowe. Nie dziala na
mnie ani rowerek, ani aerobic. Te dwa ostatnie owszem - podnosza kondycje -
czyli juz nie sampie sie jak miech wbiegajac po schodach, ale za to niewiele
pomagaja w schudnieciu ( przynajmniej mnie). Pare lat temu zobaczylam w
telewizji program kobiety ktora opracowala zestaw cwiczen dajacy swietne
rezultaty. Zainteresowalam sie tym oczywiscie i zdobylam te ksiazke (teraz juz
jest i kaseta video). Zaczelam cwiczyc i prawie ze nie zmienilam diety, tylko
nie jadlam zbyt tlusto. Schudlam 15 kg. w 2 miesiace i mialam slicznie
wyrzezbione cialo ( bez widocznych miesni). Potem spotkal mnie zly los,
przestalam cwiczyc i zaczelam duzo jesc i zrujnowalam cala prace i wspanialy
efekt. Teraz zabieram sie zeby do tego wrocic. A efekt byl tak piekny ze nawet
znajomy ksiadz powiedzial ze ladnie wygladam (ooops !).
Dla mnie niestety sama dieta nigdy nie dzialala. Zawsze musze cwiczyc zeby
schudnac a ten ospaly metabolizm mam w spadku po mamie. Niestety, metabolizm
dziedziczymy - ale i to mozna przezwyciezyc. No wiec jak dla mnie to
rewelacyjnie dzialaja cwiczenia na wytrzymalosc, robilam je w domu posiadajac
jedynie dwa 5kg. ciezarki. Nie trzeba isc do silowni, wystarczy wlozyc stare
gacie i podarta koszule i pocwiczyc pol godziny dziennie. Jezeli ktos jest
zainteresowany, moge podac autorke ksiazki i kasety, lub opisac dokladnie
cwiczenia. Dodam ze cwiczy sie 6 razy w tygodniu, z tym ze jeden dzien cwiczy
sie cialo od pasa w dol, a drugi dzien od pasa w gore ( pol ciala odpoczywa co
dziennie). Brzusio - niestety, nasz najgorszy wrog - najlepiej cwiczyc
CODZIENNIE !
Czytalam wiele opracowan na ten temat - jezeli cwiczy sie miesnie to potem
kalorie sie spalaja przez nastepne 24 godziny - nawet kiedy spimy.
Miesnie - szczegolnie te najwieksze ( pupa i uda) sa najwiekszymi spalaczami
kalorii i dlatego jak sie je cwiczy - osiaga sie najlepszy i najszybszy efekt.
Podzielcie sie swoimi najlepszymi metodami cwiczen. Ktore uwazacie za
najbardziej efektywne - ale na dluzsza mete, nie na miesiac. Czy ktos ma takie
doswiadczenie ?
Rowniez czytalam ze najwiekszym motywatorem jest bratnia dusza. Trzeba miec
kogos kto dopinguje i pilnuje. Ja nie mam kogos takiego wiec mam taki pomysl
ze ktokolwiek chce zaczac program odchudzania przez cwiczenie i diete niech
zalozy na tym forum pamietnik ( tak jak zrobila to e_wok) i zdaje sumienna
relacje ze swoich poczynan/postepow, a reszta bedzie dopingowac i pilnowac
zeby nie zboczyc na zle tory. Co Wy na to ?
pozdrowka dla wszystkich,
muszka3






Temat: Rehabilitacja-czyli wszystko do kupy
To jakiś horror co piszecie o swojej rehabilitacji. Miała niecałe dwa tygodnie
temu operację. od trzeciego dnia ćwiczę po okiem rehabilitantów i to przede
wszystkim ćwiczenia siłowe /elementy calaneticsu, który znam bo ćwiczę od lat/
na wzmocnienie mięśni oraz ćwiczenia rehabilitacyjne na usprawnienie kolana.
Basen od wyciągnięcia szwów nawet dwa razy dziennie.Pływanie i gimnastyka w
wodzie. Nigdy żabką, miałam zapowiedziane że tylko crowlem z deską między
kolanami, lub na plecach. Żabką pływam dla przyjemności z wyprostowaną nogą ta
operowana.Codziennie rowerek jeszcze tydzień temu zupełnie bez obciążenia. Od
dwóch tygodni o jednej kuli a na krótkich dystansach np. w pracy bez. Ćwiczenia
rehabilitantów powtarzam drugi raz w domu sama. Reszta szczegółów na wątku
Kamyczka. Parę dni temu dostałam synvisc one w kolano, mam nadzieję że pomoże.
Jak za dużo ćwiczę to mam takie trochę drewniane kolano ale to przechodzi.
Lekarz twierdzi że zagoić powinno się w trzy miesiące /łąkotka/ do sześciu
/wywiercona dziura/. Zaleca dużo ruchu basen + siłownia + rower - conajmniej 2 x
w tygodniu. Mnie jeszcze zaleca schudnięcie, no ale jestem w średnim wieku i
trochę nazbierałam kilogramów. Dlatego też ćwiczę pewnie więcej niż inni, a poza
tym bardzo to lubię. Plastry /tapes? wymawia się tejpy/zakłada mi rehabilitant i
może to robić tylko taki, który zna tę technikę dobrze. Nie wszystkie naklejone
plastry dotyczą samego kolana. Mam oklejoną stopę i powyżej dla korekty
stawiania stopy. Prawda, od siedzenia przy biurku ze zgięta nogą działanie stawu
kolanowego się pogarsza, staram się cały czas korygować nogę. W pracy jestem od
dwóch tygodni, mam mniej niestety czasu na ćwiczenia i pływanie. Pozdrawiam.





Temat: pomoc w odchudzaniu - Kielce
Najpierw odnośnie rad, które juz otrzymałaś. Zmiana nawykow
żywieniowych sama w sobie to genialny pomysł, jest tylko jeden
szkopuł. Rzadko kiedy udaje się je naprawde utrzymać, jesli sa
wynikiem diety czyli odchudzania. Jesli zmieniasz nawyki żywieniowe,
by lepiej się czuc czy dla zdrowia, mają wszelkie szanse zagościć na
stałe bez specjalnych wyrzeczeń, jeśli jednak robisz to dla
zrzucenia wagi, jak tylko uzyskasz efekt, będzie Ci bardzo trudno je
utrzymać. Szczegolnie jeśli te nawyki nie przystaja do Twoich
prawdziwych upodobań. Nie wierzę w katowanie się czymś,co nam nie
leży. Każda dieta prowadzi do efektu jo-jo, chyba ze się postanawia
byc na diecie do końca zycia, pamiętając o tym, że stopniow bedzie
trzeba obnizac ilość kalorii, bo metabolizm organizmu w stanie
głodowki, a tak nasze cialo traktuje każdą dietę, spowalnia i
spowalnia.
Co do niechęci do fitness, ruch tak naprawde jest najlepszy tak dla
utraty wagi, jak i dla dobrego samopoczucia, lepszej formy i
zdrowia. Naprwdę, polecam. Sama miałam takie samo zdanie jak Ty
kilka miesięcy temu. A teraz maksimum bez ćwiczeń to dwa dni, więcej
po prostu nie wydolę, no.
Wdrazałam się powolutku, zaczynając od 10 minut dziennie. Malutka
rozgrzewka, dwa ćwiczenia w seriach po 12 powtórzeń, na zmiane, 4
serie każde, kilka ćwiczeń na rozciąganie i juz. Początkowo było
ciężko, nie chcialo mi się, naprawde. Ale potem, stopniowo, zaczęło
mnie wciągać. Nasze mięśnie i całe cialo stworzone są do ruchu, nie
do trybu siedzącego. I dopiero, kiedy dostarczamy im tego ruchu,
zaczynają zyć naprawde. Rozwijałam sobie ten programik stopniowo,
zawsze tak, by się czuc dobrze, robić to, co mi pasuje i w moich
granicach mozliwości, ktore notabene rozciągają się niesamowicie.
Tej sprawności fizycznej nie da ci żadna dieta, nie ma cudów.
Obecnie 5-6 dni w tygodniu robię rano 20-50 minut w zależności od
dnia aerobu, 3-4 razy w tygodniu dodatkowow około godziny w czasie
pooboedniej drzemki synka (pilates, joga, interwał, ciężarki,
kichboxing, zależy). Nie lubię silowni, zdobyłam więc trochę kaset i
dvd z programami i ćwicze w domu, wyposazyłam się też stopniowo
osprzęt typu ciężąrki, piłki, step, taśmy itp. Żadnych duzych maszyn
i innych wynalazków. Ale to z czasem. Na początek wystarczą dwie
puszki z zupą i zwykła piłka.



Temat: jak wyglada wasz dzień?
no to sie przerazilam
jak przeczytalam wasze posty
ale nie waszym dniem a swoim - glownie pracuje
5.30 - 6 pobodka
7 wyjscie z domu, cala rodzina maz i dzieci jeszcze spia
albo bezposrenio do pracy tak na 7.15 , albo przecietnie co drugi dziendo klubu
fitness, gdzie cwicze na silowni albo na TBC, jesli jakies zbytki jak fryzjer
lub manicure to tez zawsze na 7 rano
potem prosto do pracy
wychodze roznie, najczesciej jestem w domu 18-18.30
bycie z dziecmi jesli mam sile - ostatnio rzadko, pojscie z nimi na basen,
spacer, albo czytanie ksiazki lub net podczas ogladania przez nich telewizji,
kolacja - na ogol dzieciom robi ja maz, dorosli od poczatku roku nie jedza z
racji .... odchudzania, maz minus 20 kg ja plus 3
dzieci ida spac, starsza 11 latka okolo 9, mlodsza okolo 11 po nierownej walce,
ja - na ogol znowu pracuje, tak od 9 do 11 czasem do 1 czy 3 w nocy, odpowiadam
na sluzbowe maile, czasem ogladam film na dvd lub czytam ksiazke do oporu czyli
rana, ex nalog internetowy odzywa sie raz na tydzien jak teraz, maz oglada tv
lub spi, ja jeszcze pakuje torbe na fitness nastepnego dnia i sluzbowe ubranie
do pokrowca, ide o 11-12 spac i 0 5.45 rozpoczyna sie Dzien Swistaka.

wekendy rodzinne - spacery, wystawy, wycieczki, zakupy ubraniowe czy ksiazkowe,
wypady na kawe - wspolnie

zakupy, odwozenie dziecka do szkoly, opieka nad mlodszym, gotowanie w tygodniu
tydzien, sprzatanie, wywiadowki - maz
lekarze, dobre gotowanie w wekendy - ja

Rok bez meza mial taki sam senariusz, poza zakupami ktore robilam tylko przez
internet z dostawa do drzwi - wyjscie do sklepu spozywczego zabiera
niesamowicie duzo czasu. Tylko nianie nie wytrzymywaly tego co robi teraz maz

Aha - raz w miesiac dyskusja ze nie wytrzymuje takiego zycia i chce otworzyc
gospodarstwo agroturystyczne. Nstepnego dnia pojawiam sie w pracy na dwie
godziny albo wcale, jade do domu gdzie maz namawia mnie zeby wytrwac sie
jeszcze z pol roku bo... on i kazdy facet chcialby byc na moim miejscu i
nastepnego dnia zaczyna sie .. dzien swistaka




Temat: powazna nadwaga
1) znajdz lekarza ktory skieruje Cie na badania w kierunku zdolnosci do
wykonywania cwiczen fizycznych (koniecznie)

2) tak dla wlasnej informacji zrob badania w kierunku zespolu metabolicznego:
en.wikipedia.org/wiki/Metabolic_syndrome (proby glukozowe, cholesterol z
podzialem na frakcje, mocznik, enzymy watrobowe)

3) pomierz sobie obwody (brzuch/uda/lydki/ramiona/klatka piersiowa) a jak dasz
rade (potrzebujesz do tego fachowca/wagi) to grubosc faldow tluszczowych oraz
%tluszczu w organizmie

W 2 i 3 chodzi o monitorowanie postepow. Musisz liczyc sredno przy takiej
nadwadze 1kg/tydzien == 1 rok na 50kg.

4) dalej (zakladamy ze nie masz niekontrolowanego nadcisnienia tetniczego/wad
serca itp.) wszystko zalezy od Ciebie. Kup zestaw miarek kuchennych, kuchenna
wage, tabele kalorii najlepiej z wartosciami GI (glicemix index) i GL (glicemic
load). Zacznij od (zapotrzebowanie dzienne - 500kcal), dojdz do diety
1500kcal/dzien starajac sie minimalizowac GI i GL.
www.mendosa.com/gilists.htm
5)wywal z domu wszystkie pokarmy zawierajace puste kalorie: cukier, chipsy,
slodycze, coca-cole i wszelkie inne slodkie napoje na syropie fruktozowym, biale
pieczywo, ryz bialy, maslo, margaryny. Nastaw sie na niskokaloryczne warzywa,
chude gotowanie mieso/ryby i niskokaloryczne owoce. Zero fast foods.

6) przy takiej wadze zapomnij o wszelkich cwiczenach obciazajacych stawy (skoki
biegi!). Jesli nie zdolasz dotrzec na basen (plywanie i aqua aerobic) to postaw
na rower stacjonarny oraz cwiczenia silowe (hantle) wykonywane na
lezaco/siedzaco z podparciem aby dodatkowo nie obciazac kolan i kregoslupa.
Zaczynaj powoli, zwiekszaj obciazenia w miare wytrenowania dochodzac do
2000-2400kcal na tydzien spalonych podczas cwiczen (to za miesiac lub dluzej).

7) mimo ze istnieja operacje/baloniki/podwiazki zoladka i tego typu zabawki
(wszystko miewa powiklania a i im wiecej wazysz tym powiklania czestsze) to w
kazdym przypadku oplaca sie zrzucic kilogramy oraz poprawic forme przed
operacja. IMHO operacje winny zostac zachowane dla przypadkow skrajnych, kiedy
wszystko inne zawiodlo.

Trzymaj sie dzielnie.




Temat: zwichniecie nogi
Gość portalu: leilla napisał(a):

> czy ktos mial ciezkie zwichniecie w kostce u nogi?tutaj nie daja na to gipsu
> czy ktos sie z tym spotkal?kiedy to mija i czy kazdy lekarz rozpozna ze to
> nie jest zlamanie?tutejszy lekarz z pogotowia powiedzial ze to silne
> zwichniecie ale nie zlamanie -czy mogl sie mylic?

Jesli lekarz postawil diagnoze po zrobieniu zdjec rentgenowskich pomylka jest
wykluczona.
Majac zdjecia rentgenowskie mozliwosc pomylki co do zlamania czy
przemieszczenia kosci stopy (luxiation) nie istnieje.
Dobry lekarz na podstawie kilku fizycznych testow stopy powinien tez wiedziec
ktore wiezadla zostaly uszkodzone i zalecic odpowiednie leczenie.
Przy przemieszczeniu kosci stopa bylaby zdeformowana , opuchnieta oraz bol
wystepowalby nawet bez obciazenia.
Lekarz pogotowia, powinien skierowac cie na fizjoterapie.
Czekanie,az samo przejdzie jest bledem.Prowadzi ono jedynie do czesciowego
wyleczenia co w przyszlosci moze byc przyczyna wielokrotnego zwichniecia tej
samej stopy.

Natychmiast po powrocie z pogotowia powinnas podjac nastepujace dzialanie:
**odpoczynek,odpoczynek,odpoczynek,lezenie ze stopa na poziomie wyzszym niz
klatka piersiowa.
Jesli juz musisz chodzic powinnas stope usztywnic specjalna opaska lub
chodzic o kulach.Zadne chodzenie nie powinno powodowac dodatkowego bolu.
**Poniewaz nie masz zlamania powinnas stosowac oklady lodem (ok 15 - 20 min)
oraz masowac bolace miejsce lodem (np.lodem w styropianowym kubku)przez 1-2 min
w jednej sesji).
**Nie powinnas chodzic w butach ze slaba stabilizacja stopy.Najlepiej kupic
nowe buty.Nie wskazane jest chodzenie boso w domu, nawet kilka metrow do
lazienki.
**Nawet gdy bol minie po kilku dniach,nie powinnas obciazac stopy
(biegi,skoki,cwiczenia na silowni z obciazeniem stop-lepiej zaniechac
takiej aktywnosci na ok 3 tygodnie.Szpilki tym okresie tez sa zakazane.
**W miare ustepowania bolu powinnas stosowac rozciaganie miesni nogi
(szczegolnie lydki) a pozniej cwiczenia wzmacniajace stopy.
Postepowanie takie wymaga sporo dyscypliny i cierpliwosci - prowadzi ono
jednak do odzykania pelnej sprawnosci stopy.Czasami bol znika juz po kilku
dniach - z reguly po ok 2-3 tygodniach.Kazdego dnia bol powinen sie zmniejszac.




Temat: Celluitis!!!
Oto kilka podstawowych zasad, które w moim przypadku się sprawdziły.
1. Zażywaj dużo ruchu. Najlepiej uprawiaj systematycznie jakiś sport. W moim
przypadku sprawdziły się kulturystyka, trekking oraz tai-ji-quan.
2. Nie nazywaj treningiem biernego pedałowania na rowerku robiąc równocześnie
prasówkę, na dodatek tylko przez pół godziny raz w tygodniu. W pełni skuteczny
trening powinien trwać przynajmniej 1 1/2 godziny, najlepiej trzy razy w
tygodniu. Nie obawiaj się że staniesz się od razu Aleksandrą Kobielak. Na takie
muskuły potrzebne są lata ćwiczeń oraz stosowanie specjalnych suplementów w
diecie.
3. Angażuj się w to co robisz ciałem i duchem. Tylko tak najszybciej zrobisz
postępy.
4. Nie zaczynaj dbać o siebie na dwa tygodnie przed planowanym urlopem. O nasze
ciała trzeba dbać 365 dni w roku.
5. Nie wierz w cuda. W miesiąc siłowni nie przepoczwarzysz się z Joanny Bartel
w Heidi Klum. Natura potrzebuje czasu i cierpliwości, zwłaszcza gdzy zbędne
centymetry gromadziło się latami. Dopiero po kilku miesiącach można się
spodziewać widocznych postępów. Pierwszy z nich to powrót dobrej kondycji.
Zobaczysz jak szybko potrafisz doganiać autobusy na przystankach.
6. Droga z siłowni do domu i vice versa nigdy nie powinna przebiegać obok
ulubionej cukierni. Po co od razu odzyskiwać utracone kalorie?
7. Pij dużo wody mineralnej i co najważniejsze niegazowanej. Niestety dla
większości osób "dużo" to ok. jednej szklanki wody. Trzy szklanki to 1/2 litra,
a powinnniśmy pić co najmniej 1 1/2 litra dziennie!
8. Warto wybrać się do masażystki oraz korzystać z dobrodziejstw natury (sól z
Morza Martwego, algi, etc). Ars amandi też wspaniale wpływa na wygląd i psyche.
9. I co najważniejsze, nie myl akceptownia samej siebie ze spoczywaniem na
laurach. Spójrz na swoje odbicie w lustrze. Jeszcze daleko do ideału, ale oto
ubył kolejny centymetr, a wygląd Twojej skóry poprawił się nie do poznania.
Owszem, mogłabyś wyglądać lepiej, ale już i tak nieźle wyglądasz. To powinno
Cię dodatkowo zdopingować, a nie zniechęcić do dalszego działania, lub - co
gorsze - zmusić do rezygnacji, bo po dwóch tygodniach treningu nie wskoczyłaś w
rozmiar 36. Uważam że to jest właściwa postawa w imię zasady "akceptuję sama
siebie".
Wszystkim forumowiczkom życzę miłego (a czemu nie?) uprawiania sportu i przy
okazji walki z cellulitisem.



Temat: Dieta optymalna?
Dieta optymalna?
Witam!
Właśnie robiłam badania okresowe i lekarz mial problem z pomiarem cisnienia.
Najpierw nic nie mozna bylo odczytac, a potem z prawej reki wyszlo 180/100, a
potem z lewej 150/100 i pojawilo sie pytanie, czy to nadcisnienie. Jeszcze w
zeszlym roku bylo 90/60.
Jestem zdrowa - tak sie czuje, pelna zycia, nic mi nie dolega, cwicze na
silowni, wage mam taka sobie, tzn. rozmiar 40 nie zawsze jest na mnie dobry,
ale mam zamiar dobic do 38 (stad moje wizyty na sali 3 razy w tygodniu i
bardzo intensywne cwiczenia). Jedynym problemem sa nerwy, ale to wina
najblizszych, a pewnie i moja. Mam dwóch synów na studiach platnych (sa
kochani, nie wstydza sie mnie - wygladam calkiem OK, chetnie idziemy razem na
obiad, kawe czy lampke wina, dbaja bym sie dobrze - mlodo ubierala itd), ale
sa przy tym bezwzgledni i wysysaja mnie jak cytryne (telefony, wyjazdy itd.).
Do tego mam na utrzymaniu eksmeza - od 3 lat bezrobotny, drobne, które mu
podsyla matka - emerytka wydaje na papierosy i "małpki" (takie małe butelki
Belvedera czy innych trunków). I ja w tym wszystkim sama. Utrzymuje to cale
towarzystwo, pracuje 7 dni w tygodniu zazwyczaj wychodze o 8-ej i wracam o 21-
ej (byle zdazyc zrobic zakupy - jak dobrze ze mamy supermarkety!), wakacje
spedzam przy komputerze, bo przeciez szkoda czasu i drze z obawy, ze pewnego
pieknego dnia zmienia sie warunki, podziekuja mi za wytezona prace i nie
utrzymam domu!!!!
Napisalam ten dlugi wstep, by pokazac, ze moge miec zszarpane nerwy i moze to
wcale NIE JEST NADCISNIENIE!!!
Ale po powrocie od lekarza przegrzebalam internet poszukujac diety stosowanej
przy nadcisnieniu i zaszokowala mnie dieta optymalna dra Kwasniewskiego
(chyba tak sie nazywa). Co Państwo o niej sadzicie? Czego sie trzymac?
Pozdrawiam



Temat: gimnastyka
Wydaje mi sie, ze kazdy powinien sprobowac wszelkiego rodzaju aktywnosci
fizycznej jaka przyjdzie na mysl aby znalezc to co sie podoba, nie nudzi i
jestesmy w stanie uprawiac ja przez stosunkowo dluzszy czas. Ja osobiscie od
ponad trzech biegam codziennie 10-12km. Z bieganiem zaczynalam juz kilka razy w
moim zyciu. Pierwszy raz jako 12-latka.(mam 30lat). Probowalam silowni,
tanczylam kilka lat (cwiczenia z klasyki to mordega). Plywalam. Gdybym nie
biegala mysle, ze zdecydowalabym sie na plywanie. Byl czas, ze cwiczylam tylko
w domu (callanetics i rozciaganie - studiowalam i pracowalam wiec mialam czas
tylko na to). Zachecam kazdego do biegania gdyz jest to sport indywidulany, nie
uzaleznia cie czasowo - idziesz biegac o tej porze jaka ci w danym dniu pasuje,
kosztuje niewiele bo inwestujesz w zasadzie tylko w buty a na serio zwykle do
biegania wystarcza (moze z funkcja absorb tylko) i nie musza byc najdrozsze z
licznymi bajerami. Odpadaja wiec comiesieczne koszty klubu fitness. Jasne, ze
fajnie jest biegac z kims. Na poczatku na pewno razniej. Choc przyznam, ze
biegam i biegalam sama (wyjatek to weekendy gdy biega ze mna moj maz). Poznalam
kupe ludzi ale w zasadzie pozdrawiamy sie tylko i kazdy dalej biegnie w swoim
tempie. Jest kilku znajomych z ktorymi czasem robie runde dla pogawedki ale nie
jest to dla mnie warunek biegania - koniecznie z kims bo sama to nie. Uwierz,
ze mozna sie fajnie zrelaksowac, przemyslec wiele spraw przez ta godzine.
Polecam. A jesli chodzi o motywacje...no coz sa takie deszczowe, chlodne dni
gdy mysle ze mi sie nie chce. Ale nie biadole dlugo. Wkladam buty i ide. Po 10
minutach zapominam, ze mi sie nie chcialo. A jak mi serio ciezko robie mniej km.



Temat: Pure Health & Fitness Kraków
hahah, zenada?? jak chce sie chodzić tanio...?
Rozumiem ze 220 zł to jest tanio, tak?
Do tego dodajcie opłatę administracyjną= 100 zł. Na trzy miesiace opłata wynosi
więc min. 250 zł.
Na stronie Pure można przeczytać: "Wszyscy nasi klienci otrzymają darmowy pakiet
startowy warty 500 zł. a w nim: Pure T-shirt, bidon sportowy, plecak sportowy,
kupony zniżkowe na solarium warte 50 zł., 3 VIP bilety wstępu, słuchawki oraz
etui na kartę członkowską. Liczba dostępnych miejsc objętych rabatem jest
ograniczona!"
To rozśmieszyło mnie najbardziej:) 500 zl??? ZADEN, ABSOLUTNIE ZADEN Z TYCH
GRATISóW nie jest warty nic, nawet wszystkie razem łącznie nie są warte choćby
50 zł. Do owego karnetu na solarium trzeba dołożyć dodatkowe 50, pomiajac fakt,
ze minuta kosztuje tam 5 razy wiecej niz gdzies indziej, plecak itd to jakies
nieporozumienie, a na sluchawki sama czekalam dwa miesiace, podzialaly dwa dni a
na nastepne nie ma co liczyc. Mozna WYPOZYCZYC za dwa zlote- i sa one o NIEBO
lepsze niz te ktore tak strasznie rozdaja.
OSTRZEGAM jeszcze przed treningiem personalnym w promocyjnej cenie. TO
ZDENERWOWALO MNIE NAJBARDZIEJ.
ZAPłACIłAM PRAWIE 100 zł za to, ze jakas zenujaca dziewczynka z aparatem na
zebach postala przy mnie 20 minut, powiedziala mi jakies oczywiste rzeczy o tym
jak nalezy a jak nie nalezy jesc, pokazala mi kilka cwiczen na silowni,
zwazyla... i tyle. Nie liczcie na to ze ktokolwiek sprawdzi jak sobie radzisz,
jakie osiagnales wyniki, nie licz na to, ze za darmo ktokolwiek sie toba
zainteresuje. No chybaaa zeeeee zaplacisz za te kilkanascie treningow (150 zł za
jeden) to moze ktos sobie o tobie przypomni- ze zaplaciles kiedys za jakis tam
pomiar.
Pomiajajac fakt, ze nikt nie mierzyl mi pojemnosci płuc itd. Tylko i wylacznie
waga i pomiar tkanki tluszczowej a to moge sobie sprawdzic w domu.
ZENADA.
ale chodze tam.. bo nie widze niestety innej alternatywy.. W innych klubach
niestety nie ma basenu, silowni i fitnessu w jednym i na dodatek trzeba sie
zapisywac na zajecia... Tutaj nie jest to koniecznie i to jest plus..



Temat: co myslicie o nowym fitness clubie w Poznaniu?
Czesc.
Odpowiem jako uzytkownik klubow fitness.
Mieszkam na Wildzie (ul Rolna). Od 1,5 roku szukam jakiegos fajnego
klubu, glownie zalezy mi na silowni. Chcialabym cwiczyc nogi na
silowni aby miec fajne uda i posladki. W domu mam kilka hantli ale
szybko miesnie mi sie przyzwyczaily a nie bede kupowac sztangi bo
nie mam gdzie tego trzymac. Poza tym ile mozna wykonywac przysiady.
Posiadam tez od wielu lat rower stacjonarny.
Poszlam na awf zobaczyc jaki jest tam sprzet - okazalo sie ze na
nogi niewiele maja - tylko rowery, steppery i maszyne do cwiczenia
odwodzicieli i przywodzicieli. Instruktor powiedzial ze moge robic
przysiady ze sztanga ;-)
Poszlam do HULKa przy 28 czerwca gdzie maja silownie dla kobiet. Ale
tam byly tylko rowery i steppery i chyba jedna laweczka do
brzuszkow. Cwiczyla jedna dziewczyna i zapytalam jak ona tu cwiczy
rece i nogi, a ona ze chodzi do silowni meskiej. Ale tam tez nic
specjalnego nie bylo oprocz fatalnych upoconych facetow co glupio
sie patrza (mysle ze to wynika z ceny, bo karnet jest tani i
przychodza ludzie ktorzy mysla dosc stereotypowo. wydaje mi sie ze w
drogich klubach ludzie sa "na poziomie" - nie chce nikogo obrazic,
wiec przeoraszam).
Pomyslalam ze pojde na aerobik, ale ja pracuje popoludniami a tu
wszystko jest od 18. Wiec ja pracuje :(
Szukam czegos gdzie moge isc chociaz o 9 rano.
Jeszcze jest Nautilus ale ma wsrod moich znajomych zla opinie i
wlasciwie kazdy sie przeniosl juz gdzie indziej.

Co do silowni na Piatkowie uwazam ze to sredni pomysl bo jest duza
konkurencja - gymnasion, niku, posnania, os. jagielonskie cos tez ma
i na podolanach bardzo duzy klub. Jesli chcesz cos otworzyc to tam
gdzie jest malo klubow np. łazarz, wilda, dębiec itp. I yebz bzlz
dobre godziny. Jesli ktos nie chce byc w pracy 14 h to przeciez taki
klub mozna otworzyc od 8 rano do 13, przerwa a potem np. od 17-22. W
koncu Ci co moga isc rano - to naprawde wczesnie, a ci ci po pracy
to zazwyczaj po 16. Wydaje mi sie ze malo kto chodzi do silowni o
godz. 14?

Jesli chodzi o nowy klub jestem na tak, ale przemysl dobrze
lokazlizacje. Powodzenia i pozdrawiam serdecznie. Napisalam na co ja
zwracam uwage.



Temat: "Napompowany" brzuch po ciąży
Wszystko zależy od tego ile przytyłaś w ciąży , od elastyczności skóry itp.
Jeśli chodzi o mieśnie brzucha to o wiele lepsza jest ławka kulturystyczna (
nie jest to drogi sprzet, sama mam w domu ) niz zwykłe brzuszki , można na niej
wykonywać kilka typów ćwiczeń . Dolne mieśnie brzucha pracują też podczas jazdy
na rowerze . Dobre też są ćwiczenia typu nożyce ( najlepiej z obciążnikami na
nogi , można je dostać nawet w supermarkecie ) oraz np leżenie na plecach z
nogami w górze ( palce stóp skierowane do dołu ) a ty dotykasz czołem kolan .
Cwiczenia należy wykonywać powoli , wtedy naprawde poczujesz miesnie brzucha ,
ważne by pozostawały jakiś czas napiete i miały wycisk . Tak samo na ławce
itp . wcale nie trzeba wykonać serii 60 brzuszków na czas jak najszybciej sie
da , ważniejsza jest dokładność . Dla mieśni jednak ogólnie dobry jest ruch ,
najlepiej po ćwiczeniach typowo siłowych ( tylko się nie bój ze po ławce
kulturystycznej urosna Ci miesnie jak pudzianowi ) zakosztowac jakiejs formy
intensywnego ruchu np isc na basen albo na lekcje tańca latynoamerykańskiego
itp.

Niektóre kobiety jednak mające małą elestyczność skóry oraz te które przytyły
jednocześnie dość sporo w ciąży mają problem z obwisłą skóra która może już
niestety nie wrócić do poprzedniego stanu . Zależy czym kto się zadowoli , ja
po ciąży chce miec ok 62 - 64 cm w pasie , mam nadzieje , ze się uda ,
trzymajcie za mnie kciuki . W wypadkach gdy skóra jednak rozciagnie sie
nadmiernie i nie powróci do poprzedniego stanu najelpszym wyjsciem jest
plastyka brzucha . Niby drogo ale jak człowiek podliczy wszystkie kremy,zabiegi
itp co nie przyniosło mu rezultatu przez długi okres czasu to pewnie wyjdzie
podobnie .

P.S. nie można też zapomnieć o odpowiednio zbilansowanej diecie... czesto
kobiety o tym zapominaja , ale głodzac sie osłabiacie miesnie dorpwoadzajac do
tzw katabolizmu . Nie można sie wiec dziwic , ze tyjecie potem jeszcze bardziej
( efekt jojo ) . Trzeba wiedziec jak te miesnie dobrze i racjonalnie odżywic ,
nie bac sie kalorii jako takich ale ich nadmiaru itp. Jesli ktoś ma problem z
tym powinien odwiedzic dietetyka bo wszelaki np jednoskadnikowe diety cud
przynosza na dłuższą mete o wiele wiecej szkody niż pożytku .



Temat: Posiłek potreningowy
Widzisz tak już jest w internecie, że co źródło to trochę inne zalecenia.
Np. na stronie www.twojadieta.info/artykul/kulturystyka/ jest napisane:

" Natomiast na 2-3 godziny przed treningiem dobrze jest zjeść posiłek z
węglowodanami złożonymi, czyli z ryżem, makaronem, ziemniakami. Posiłek ten
powinien być również źródłem białka - może być to chude mięso, ryba.
...
Bezpośrednio po wysiłku mamy niski poziom glukozy we krwi. Dlatego należy w
miarę szybko spożyć lekkostrawny posiłek będący dobrym źródłem prostych
węglowodanów. Może to być na przykład mus mleczno-owocowy, który dostarczy nam
również białka."
Gdzieś kiesyś czytałam, że bardzo dobrze jest zjeść banana zaraz po trenengu -
podnosi poziom glukozy we krwi i zapobiega "rzuceniu się" na jedzenie po
przyjściu do domu.
Ponieważ podobnie jak ty ćwiczę raczej wieczorami, więc staram się stosować
raczej tą zasadę.

Jeśli chodzi o rozbudowę masy i węgle, to chyba masz rację, bo w końcu
węglowodany służą "do naprawy i budowy nowych włókien mięśniowych w procesie
ich regeneracji" (czyli po tereningu). Wydaje mi się że ratunkiem przed
nadmienym ich rozbudowaniem jest systemartyczne rozciąganie, które wysmukla i
uelastycznia mięśnie.

Czasem mam wrażenie, że większość rad tzw. potreningowych przygotowywanych dla
kulturystów - którym oprócz spalenia tłuszczu baaardzo zależy na rozbudowie
masy mięśniowej znajduje się w sprzeczności z tym co chcą osiągnąć kobiety -
czyli głównie spalić tłuszcz, a mięśnie rozbudować w bardzo nieznacznym
stopniu.

Jeśli chodzi o twoje pytanie o tętno - oczywiście nie jest tak że nic nie
spalasz, przecież spalasz zawsze nawet leżąc na kanapie i oddychając (tylko
znacznie mniej). Jest to tętno OPTYMALNE do spalania tłuszczu - mając niższe
spalasz mniej, mając wyższe ćwiczysz raczej kondycję i spalanie tłuszczu znów
się spowalnia.

A swoją drogą jest dla mnie zagadką dlaczego nie możesz tego tętna podnieść
wyżej. Co dla ciebie oznacza "najszybciej jak mogłam"? Dla mnie zwykle
ogranicznikiem, że "już nie mogę szybciej" jest to że serce wali jak oszlałe i
muszę zwilnić. Każdy ma jednak inny organizm, więc nie podważam twojej
wypowiedzi, tylko się dziwię. Może ćwiczysz za krótko, albo to średnie
obciążenie (jak piszesz) jest dla ciebie jednak za lekkie - poproś trenerów na
siłowni to pomogą co dobrać optymalne.



Temat: Mieszana od 30 kwietnia. zapraszam na wątek
No ale dosyć tego mojego rozżalania się i gadania o choróbskach.

Wyobraziłaś sobie mnie jako jakąś pakerkę, pakującą się w kuchni i na siłowni ;)
A ja po prostu stawiam na ruch, bo skoro mogę, to dlaczego nie? W siłowni byłam
2 razy w życiu: musiałam zaliczyć kilka nieobecności na w-f na studiach, a
tylko siłownia była jeszcze dostępna. Nuda straszna. Jeść po prostu uwielbiam,
jestem pod tym względem nie do końca reformowalna.
Czas? Rano po prostu wstaję pół godziny wcześniej. Popołudniu to już swiętość:
biegam godzinę i nie ma przeproś. Wieczorem ćwiczę sobie przed telewizorem,
najchętniej podczas Szkła KOntaktowego - wystarczy, że słyszę, co gadają, a
gadają ciekawie. Rzecz niewyobrażalna dla mnie kiedyś, jakoś się udaje dzień w
dzień. Do tego pracuję, zajmuję się domem, mam czas dla rodziny. Mniej go za to
na jakies drzemki i inne lenistwa.
Muszę powiedzieć, że jestem z siebie dumna, no, bo naprawdę, nie dość, że po
raz pierwszy w życiu jestem (dłuższy czaz) szczupła, to jeszcze nagle stałam
się i zorganizowana.
Ty z kolei potrafisz kompletnie zapomnieć o jedzeniu, czego ja bym nie dokonała
za nic w świecie.
Zgadzamy się więc, że każdy ma swoją drogę.
I tu należy się trochę wytłumaczyć, po kiego grzyba ja się w takim razie
wtrącam. Wydawało mi się, że skoro macie jakieś wątpliwości, skoro jest ciężko
na tej diecie, skoro i tak trzeba kiedyś się z nią rozstać, to mogę poagitować
na rzecz ruchu i tyle. A przecież nic z tego nie mam. Mam tylko wiarę w to, że
to jest dobre. Tylko żeby zobaczyć efekty na wadze i rozmiarach, trzeba
poczekać.
No i Ty to wiesz, skoro tyle ćwiczyłaś. Na pewno też, mając takie
doświadczenie, wiesz już też czego Ci nie wolno. Tym bardziej, że jak widać,
jest i ten basen i stepper.

Jeśli zaś chodzi o to moje potraktowanie DC jako sposób odżywiania... No,
naczytałam się tu sporo, jednak bardzo powierzchownie, dlatego zwracam honor.

A ja też wszystkim życzę utrzymania efektów
i na tym, mam nadzieję kończę, bo jak się okaże, że znów pojechałam jakiś temat
na skróty to chyba się na siebie samą wścieknę (założyłam jedno konto na
gazeta.pl tylko po to, żeby coś tu napisać, teraz założyłam kolejne i chyba już
tak zostawię).
Pozdrawiam



Temat: OK kochane dzien I :)
no ja zaczynam jutro. i poweim wam, ze to o wiele fajniejsza swiadomosc, ze nie
jestem sama. juz tyle razy bylo to "od jutra" ze pewnie na podstawie mojego
przypadku mozna by ksiazke napisac, heh... obiecalam sobie kilka rzeczy...
1. bede jesc smacznie. do tej pory nie chcialo mi sie np nic jesc na cieplo, bo
to za duzo roboty, ale teraz zrobie inaczej.
2. postanowilam jesc wiecej posilkow - zamiast 3 bedzie 5. to chyba w miare
rozsadne, no nie?
3. malo pieczywa, zero masla, duzo nabialu (uwielbiam jogurciki i twarozek...),
duzo warzyw (moze cos na parze wreszcie zaczne jesc???), owocki (ananas,
jablka, grejpfruty), makarony wszelkiego rodzaju, prawie zero sztucznych
pierdol w stylu "danie w 30 sekund" i inne tego typu, tunczyk, tunczyk i
jeszcze raz tunczyk!!!, oliwa i oliwki, troszke orzechow i troszke musli, od
czasu do czasu losos...
4. rano bieganie. nie mam akurat w tym jakiejs duzej wprawy, ale chwilowo nie
mam czasu ani kasy na regularne wizyty na silowni. na poczatek 20-25 minut, tak
dla zlapania rytmu, z rana, po kawce sypanej:)
5. oczywiscie, rozciaganko moje codzienne i rozgrzeweczka tradycyjnie, czyli
jakies 50 min gimnastyki, bez tego ani rusz. no i poranny zestaw cwiczonek -
brzuszki, grzbietki i pompki.
6. uff!!! no. od przyszlego tygodnia mam balet 3x po 1.5h, a w weekendy cwicze
klasyke w domu, od czasu do czasu salsa.
wiem. brzmi ostro. ale w zeszlym roku w ten sposob (same cwiczenia, bez jakiejs
specjalnej diety) mialam bardzo fajna sylwetke i niewiele brakowalo, zebym byla
naprawde zadowolona. licze wiec od jutra na wsparcie z waszej strony (moj
kryzysowy dzien to 4) i obiecuje pomoc i wsparcie ze swojej, kiedykolwiek to
bedzie mozliwe.
3mcie sie cieplutko:)))
adasiowna




Temat: Celluitis!!!
Nie jestem osobą otyłą, a raczej szczupłą – ważę 53 kilo przy 162 cm. Niestety
uda i tyłek pomimo, że są szczupłe czasem wyglądają jak budyń (np. teraz tak
wyglądają bo 3 miesiące nie ćwiczę). Mam 31 lat. Raczej nie stosuję żadnych
ograniczeń żywnościowych ponieważ nigdy nie przesadzałam z nadmiarem jedzenia.
Moja walką antycellulitową w ubiegłym roku wyglądała następująco. Codziennie
chodziłam na aerobik na 2 godziny pod rząd (nie lubię siłowni). Zawsze
wybierałam zajęcia ABT i Body Sculpting – główna ich zaleta jest taka, że
wzmacniają mięśnie i to w newralgicznych miejscach. Potem zaczęłam też chodzić
na HI-Lo lub Step (bardziej dla rozrywki i wyżycia się). Przez pierwszy miesiąc
zaraz po zajęciach brałam prysznic i szłam na godzinny masaż (silny,
dynamiczny i drenujący a nie jakieś tam mizianie). Muszę przyznać, że wówczas
schudłam objętościowo (waga nie spadła). Wszystkie spodnie były za luźnie w
pupie i udach. A jakie miałam ładne ramiona. Cellulit też był mniej widoczny,
bo mniej było tkanki tłuszczowej na pupie a na udach bardzo mało. Nigdy nie
pozbyłam się tego całkowicie, ale wtedy wyglądałam tak, że naprawdę
zaakceptowałam swój wygląd i byłam zadowolona. Ćwiczyłam regularnie cały czas
tzn. cała zimę. Na masarze już nie chodziłam tak często bo bym zbankrutowała,
ale 2-3 razy w miesiącu. Sytuacja się nie pogarszała. Niestety w marcu
rozwaliłam się na nartach i od tamtej pory siedzę w domu na coraz większym i
miękkim tyłku i leczę swoje kontuzje. Jak pozbędę się gipsów to zaczynam
wszystko od początku.
Żadne tabletki i kremy na cellulitis nie działają. Do masażu można używać kremu
na cellulitis i zwykłego kremu o połowę tańszego. Efekt będzie ten sam. Rada
jest jedna: sport, sport i jeszcze raz sport. Jak go będziesz uprawiać, to
nawet nie będziesz musiała stosować drastycznych diet, bo i tak nie wytrzymasz.
Jak się człowiek intensywnie rusza to musi po prostu wpiepszyć od czasu do
czasu coś wysokowęglowodanowego.
Pozdrawiam.




Temat: MAJ 2004!!!
do szymkowej Magda
Magdo,
przede wszystkim nie stresuj się, bo Twoje zdenerwowanie udziela się synkowi, i
pewnie oboje częściej płaczecie.
ze słuchem rzeczywiście jest tak,że powinnaś go jeszcze raz szczegółowo zbadać.
dwumiesięczne dziecko jednak już cośkolwiek reaguje na gwałtowne hałasy (bo
jeśli przyzwyczajałaś go do życia przy normalnym natężeniu codzienności, to
byle co nie ma szans go obudzić).

teraz napięcie mięśniowe - moja Polcia też miała taką diagnozę.
generalnie u niej widać to było gołym okiem, chociaż widzę to dopiero teraz -
miała cały czas zagięte w łokciach rączki, przyciśnięte do piersi, tak, że nie
mogliśmy jej wymyć paszek przez kilka miesięcy. nie lubiła kąpieli ani masaży -
dotyku.
leczenie polegało na rehabolitacji metodą NDT Bobath (jest też Vojdy lub Vojty,
której dzieci podobno nie lubią, bo jest to metoda siłowa), która się Polci
podobała - jeździliśmy na te zajęcia raz w tygodniu. rehabilitantka pokazała
nam zestaw ćwiczeń, jakie można wykonywać w domu, i dodatkowo i to robiliśmy.
u nas cała rehabilitacja trwała 1,5 miesiąca, przy czym cały czas w domu
robiliśmy co można, więc szybciej się dziecko "naprostowało", a całość
przyniosla lawinowy, i bardzo szybki progres - w ciągu miesiąca po zakończeniu
rehabilitacji Polcia zaczęła przekręcać się na boki, a potem zaraz siadać.

większość z tego co można robić samemu przy każdym dziecku (cżęść wymaga jednak
prezentacji ale większość jest łatwa), znajduje się tu:
www.wczesniak.pl/poradnik_opieki.html
to wg metody NDT Bobath

Julio, ciężko wysuć jeden wniosek w kwestii terminu, i nie podejmę się go.
większość na razie jest za Potocką.
z terminem jest baaaardzo różnie.

ściskam, muszę już pędzić
Mona




Temat: Chcę być CHUDA--za wszelka CENE !!
KObieto!
Za wszelką cene znaczy dla Ciebie nawet za CENĘ ŻYCIA??:> Zastanow sie!Bo
ankreksja i BUlimia w koncu doprowadzaja do... czy to ciała czy duszy, na jedno
wychodzi.. Teraz siedze w domu i kombinuje co by tu zjeść, a może jednak z domu
wyjść i moze uda mi sie w spokoju spedzic choc jeden dzie.. wczoraj
przegralam.. a dzis??

Słuchaj moim zdaniem jest sposob! Zawsze jest! Zastanow sie ile chesz schudnąc,
tylko nie tak ze jak osiagniesz cel to chcesz wiecej! Tak zwykle bywa! Okresl
minimalny nnie przekraczajacy limit! Mysle ze nie powinnas zejsc ponizej 58
kilo!!! Wiec powili zacznij pracowac nad soboą!
Chcesz szybkich efektow? Zacznij ostro, wrecze morderczo cwiczyc!!! Zobaczysz w
ciagu 2-3 miesiecy jestes w stanie nawet do 9 kilo zrzucic bez efektow
ubocznych, obwislej skory, celulitu itd. POszukaj w swoim miescie najlepszej
silowni! Tam dodatkowych zajec typu Aerobic, pillates, body shaper, hi-low!!!

Jezeli rozplanujesz soebe wszystko, do tego dolączy dieta 1000 kcal, na pewno
juz na wiosne bedziesz mogla pochwalic sie pieknym cialkiem, bez zbednych kg!!!

Ale pamitaj ostra sila walki, ostre treningi!!! Teraz czas swiat jest troche
niewskazany na zaczynanie odchudzania, ale jak masz zaczac go od razu, nigdy
nieodkladaj na pozniej!!

Zmien przyzwyczajenia, zastap pieczywo chrupkim, wprowadz wiecej warzyw i
owocow, wymyslaj rozne dania, gotowane, pieczone bez tluszcze, w malych
porcjach!!! Jezeli ostro wezmiesz sie za siebie, NA PEWNO SIE UDA!!!!

W miare mozliwosci moge ci doradzic i podpowiedziec jeszcze to i owo! I w
zadnym wypadku nie prubuj wymiotowac!!!! Szkoda czasu i pieniedzy!!! A jezeli
sadzisz ze nie masz pieniedzy np na silownie -to uwierz, BULIMIA wyciagnie z
ciebie kazdy grosz!!! Bo i ciuchy nie pasuje, wiec masz w szafie os s do xl
cala rozmiarowke a i sklep osiedlowy zarabia na tobie dziennie kilkadziesiat
zlotych na samych slodyczach ktore kupujesz, poczym one laduja w toalecie.. ;(

Wiec zastanoiw sie czy chcesz doprowadzic sie do "MARTWEJ ZA Zycia", z pozoru
szczesaliwej, czy cieszyc sie rzyciem takim jakie ono jest w rzeczywistosci!!!!

Tyle na dzis, odezwe sie na pewnie jeszcze

POzdrawiam i APELUJE!

NIE PRUBUJECIE POROWOKOWAC DO WYMIOTOW!!! To nie jest spobob! A na pewno nie
skuteczny na dłuższa mete!!!



Temat: sprawy warsztatowe czyli jak dokopać feministkom
metoda druga czyli demagogia obiektywna
Ta metoda jest nieco podobna do opisanej wyżej. Polega na przedstawieniu
pozornie logicznego wywodu mającego udowadniać negatywne skutki feminizmu w
określonej dziedzinie (zdrowie kobiet, demografia, przestępczość, problemy z
komunikacją) Podaję przykład takiego wywodu, tym razem autentyczny:

"efektem feminizmu i związanych z nim przemian społecznych jest wzrost ilości
osób żyjących samotnie (mniej tradycyjnych rodzin gdzie mężczyzna pracuje a
kobieta siedzi w domu) i kobiet dojeżdżających do pracy (samochodem, bo mówimy
tu o warunkach zachodnich).
Jedno jak i drugie powoduje że po ulicach jeździ więcej samochodów, ergo jest
więcej korków."

Pozornie wszystko w porządku: wywód jest przejrzysty a w dodatku autor nie jest
żadnym oszołomem, wypowiada się grzecznie i inteligentnie, stwarza też pozory
obiektywizmu pisząc dalej tak (w odpowiedzi na stwierdzenie, że zamiast czepiać
się feminizmu należałoby może budować więcej dróg):

"Przypuszczalnie powinnyśmy budować więcej dróg.
Ale co szkodzi poznać przyczyny dla których musimy to robić?
Nie jest to prymitywna demagogia, tylko wykazanie że istnieje związek między
pozornie niezależnymi zjawiskami. Problem w tym że femistki próbują wykazywać
że feminizm ma same zalety; niestety, nie jest to prawdą."

Niestety, rzecz w tym, że to właśnie JEST DEMAGOGIA. Akurat w tym przypadku
nawet dość łatwa do obalenia (jak ktoś chce, to mogę to zademonstrować - sprawa
jest tak banalna, że szkoda mi tu na nią miejsca) Problem w tym, że taka
rozmowa jest jak pompowanie mięśni na siłowni: efekt jest, ale pożytku z tego
żadnego. Takie ćwiczenia sofistyczne to nawet przyjemna rozrywka, ale niestety
w żaden sposób nie wzbogacają one naszej wiedzy o feminizmie i nijak nie pomogą
zrozumieć fenomenu jego szybko rosnącej popularności (wiem, wiem... ale
pozzłoście się trochę jako i my się złościmy...)
Na koniec coś specjalnie dla Tada: będzie porównanie z KK w dodatku w
kontekście komunistów.
Władze PRL twierdziły kiedyś, że to przez KK w Polsce brakuje mieszkań, bo
księża budują za dużo kościołów. Innymi słowy kościół jest odpowiedzialny za
brak mieszkań, a ponieważ brak mieszkań powoduje wzrost liczby rozwodów, rodzi
się mniej dzieci to kościól jest winny także i temu....
Ładne, prawda? W dodatku autentyczne... I w zasadzie podane fakty są prawdziwe,
co najwyżej przesadzone.
Pozdr. B.




Temat: Siłownia czy aerobic
Jestem facetem. Ze względu na charakter pracy (biurowa) i problemami jakie to
kiedyś u mnie powodowało (dosłownie zasiedzenie, jakieś bóle i reumatyzmy)
ćwiczę regularnie od kilku lat zarówno rozciąganie jak i ćwiczenia
siłowe/wytrzymałościowe (żadnego 'pakowania'). Był etap na basenie, siłowni i w
klubie. Z muzyką i bez muzyki. W grupach mieszanych i tylko z facetami. Po tych
wszystkich próbach znalezienia optymalnego miejsca i sposobu doszedłem do etapu,
w którym ćwiczę sam we własnym domu ze względu na brak wolnego czasu. Ćwiczę w
ciszy lub przy ulubionej muzyce, o ściśle wybranej porze dnia pomiędzy godz
18-21. Mam zestaw kilku ciężarków, ulubione zestawy ćwiczeń
siłowych/rozciągających/oddechowych, znam swoje granice. Ćwiczę codziennie około
30 minut + kilkanaście minut 'wyciszenia' przed i po ćwiczeniach. W czasie
ćwiczeń piję małe ilości takich rzeczy jak: soki wyciśnięte z owoców lub zieloną
herbatę lub herbatę+cytryna+miód.

Najważniejsze, aby odnaleźć miejsce, sposób i porę w jakich będzie Ci się
ćwiczyło najprzyjemniej. Nigdy nie przećwicz organizmu, zawsze metoda małych
kroków. Każdy zakończony dzień ćwiczeń pomimo wysiłku musi pozostawiać pewien
niedosyt. Najlepsze jest to, że po pewnym czasie, kiedy mięśnie i stawy są już
trochę wyćwiczone możesz łatwo odnaleźć taką kombinację ćwiczeń po których
zakończeniu zostajesz nagrodzona(y) fizycznie uczuciem przyjemności. A gdy
wstajesz rano jesteś jak nowo narodzona(y). I tak jak było w moim przypadku nic
Cię nie boli, nie strzyka w kręgosłupie, żadnych bolesnych skurczów
spowodowanych nieruchomym trybem pracy. W tej chwili ćwiczenia są dla mnie
komfortem fizycznym i psychicznym, a niemożliwość wykonania ćwiczeń jest dużym
dyskomfortem i wytrąceniem z równowagi.

Ponieważ z Twojej wypowiedzi wynika, że nie ćwiczyłaś wcześniej, a chodzi Ci
głównie o jędrność ciała więc odradzam Ci siłownię. Przygotuj się do tego i
zacznij powoli. Ogranicz lub wyeliminuj ewentualne nałogi, które są tylko kulą u
nogi. Sprawdź jak się odżywiasz tj. jakość i rodzaj pokarmów, ich wielkość i
regularność, sposób jedzenia itd. Wysypiaj się regularnie i o stałych porach.
Wspomóż się czymś pożytecznym jak dieta, witaminy, tran w kapsułkach itp. Z
ćwiczeń najpierw proponuje basen. Nie zrobisz tam sobie krzywdy, a zobaczysz czy
i jak bardzo masz 'zasiedziałe' mięśnie i stawy. No i czy nie masz słomianego
zapału. Ewentualnie od razu fitness-club, ale pod okiem trenera. Naprawdę bardzo
łatwo uszkodzić słaby mięsień, staw, ścięgno, albo przećwiczyć organizm a przez
to się zniechęcić. Wymuś na sobie regularność ćwiczeń, wystarczy 3x tygodniowo
po kilkadziesiąt minut. Niech możliwość wykonania ćwiczeń będzie tak oczywista i
tak samo potrzebna jak zjedzenie śniadania. Spróbuj nagradzać się po ćwiczeniach
czymś pożytecznym jak ulubione owoce lub soki. Jeśli lubisz ćwiczyć w grupie
ćwicz z kimś Ci bliskim by mieć dodatkową motywację.

W twoim przypadku przy tempie ćwiczeń 3x w tygodniu po 1godz rezultaty powinny
być widoczne już po 2 miesiącach. A po 4 miesiącach na pewno żal będzie
zniweczyć (poprzez zaniechanie ćwiczeń) jędrność Twoich piersi, pośladków i
reszty ciała. Zacznij działać. Niezależnie od tego czy robisz to dla faceta czy
dla samej siebie życzę wytrwałości. Powodzenia.




Temat: Gazelle czy Orbitrek
Gość portalu: pypy napisał(a):

> I co, wypróbowałas swoją gazele? Warto było kupić?

Nie wiem jak Kola, ale ja mam ją ponad 2 miesiące i mówiąc krótko - nie żałuję.

Aczkolwiek nie jest to takie piękne jak w reklamie telewizyjnej. Gazelle
Freestyle to nie jest "cała siłownia pod jednym dachem". Nie może nim być! Do
ćwiczeń siłowych potrzebne jest bowiem - obciążenie - natomiast Gazelle żadnych
takich obiążeń nie zapewnia. Tymcasem, naprawdę, nie można rozbudować swoich
mieśni klatki jeśli nie robi się. np. pompek, a bicepsów nie ćwicząc z
ciężarkami... - jest to prawda stara jak świat! Zresztą sam autor Gazelle
Freestyle na swojej stronie internetowej przyznaje, że do ćwiczeń cardio (które
zapewnia Gazelle) dobrze jest dołączyć ćwiczenia siłowe. Dlatego te 10 ćwiczeń
podawanych w reklamie tv to trochę taki pic -co prawda kalorie, każde jedno
ćwiczenie, pozwala spalać, ale tak jest przy każdym (!) ludzkim wysiłku,
natomiast co do kształtowania rzeźby, to sorry, ale nie tędy droga ;) Osobiście
robię te ćwiczenia (za autorem, który robi je podczas treningu na taśmie VHS),
ale raczej dla urozmaicenia treningu, a to także jest ważne - to pedałowanie na
orbitreku czy rowerku może po prostu znudzić, a tak się dzieje często, kiedy
chce się trenować w domu.

Mnie to jednak nie przeszkadza, bo mi chodziło o dobre urządzenie do fitnessu,
a nie treningów siłowych i tu na Gazelle nie mogę narzekać - pocę się na niej
30 minut dziennie w środku zimy nie wychodząc z pokoju :) Wg wskaźnika na
urządzeniu spalam wtedy 400 Kcal. Zatem Gazelle (podobnie jak bieganie) jest
bardzo dobrym wspomagaczem do spalania tłuszczu, ale (!) tylko wspomagaczem!
Gdyż, aby chudnąć należy ogranizmowi zapewnić ujemny bilans kaloryczny tzn. w
ciągu doby spalać więcej kalorii niż dostarcza się w postaci pożywienia. Zatem
należy przejść na dietę niskotłuszczową (o czym zresztą wspominają w
reklamie),no ale taki to odwieczny wymóg przy odchudzaniu. Oczywiście im lepsza
dieta (od diety zależy ponoć 80% skutecznego odchudzania!) i im wytrwalsze
ćwiczenia tym lepsze i szybsze są efekty.

Ale jak ktoś nie chce się odchudzać, tylko chce złapać lub utrzymać formę to
jak najbardziej polecam Gazelle. Tutaj reklama mówi w 100% prawdę. Zdrowy
wysiłek poprawia samopoczucie, a także kondycję i cały układ wydolnościowy; nie
ma tu także żadnych szans na kontuzję - a wszystko to, jak pisałem, bez
wychodzenia z domu. Po treningu czuję się zawsze dużo lepiej niż przed i mam
nawet lepszy sen.

Może Orbitrek zapewniałby podobne efekty, nie wiem, nie ćwiczyłem, ale co
patrzyłem na reklamy to wydawało mi się, że na Gazeli można szybieć "biegać"
niż pedałuje się na Orbitreku, a im intensywniejszy trening, tym bardziej
zwiększa się metabolizm i w krótszym czasie jest spalanych więcej kalorii.



Temat: Rozne moje wywody... :-)
Rozne moje wywody... :-)

Poniewaz od co najmniej tygodnia mam obsesje dotyczaca tego,
ze tyje, ze mam wielki brzuch i tylek, postanowilam sie zmierzyc.
To, co pokazal centymetr zaskoczylo mnie i zdenerwowalo.
W udach,posladkach,biodrach,nie zmienilo sie nic (na szczescie
nie w gore, ale niestety tez nie w dol), natomiast brzuch -
jakis koszmar. Roznice w pomiarach dokonywanych o roznych porach
dnia siegaja 10cm!!! Wiec ile ja mam w pasie w koncu? Ktory pomiar
jest wlasciwy? Czy to jest normalne??? Przeraza mnie to, bo rano
brzuch mam w miare plaski (hlehlehle), natomiast wieczorem - cos strasznego.
Nic z tego nie rozumiem. Poniewaz ostatnio hormonalnie cos mialam
nie tak to pomyslalam, ze moze po prostu "puchne", bo przeciez
-jak pisalam- waga spada! wiec nie jest to zbyt logiczne, zeby waga
spadala, a centymetrow przybywalo...
Ktos ma cos podobnego???

No. A z innej beczki to poszlam dzis do Cubusa ( w ogole zwiedzilam cale
centrum Blue City ) celem sprawdzenia w jaki rozmiar sie zmieszcze.
Wzielam trzy pary spodni, roznych rzecz jasna, w rozmiarze 42, bo
o 40 nawet jeszcze nie smiem marzyc :-) Z trzech par dwie okazaly sie
idealne, ostatniej nie dopielam i wystawal mi brzuchal :-( A w sumie
to szkoda, bo ladne takie byly ;) W domu co jakis raz zabawiam sie
w proby zalozenia na siebie rzeczy, w ktorych chodzilam dwa lata temu
i - o radosci - przynajmniej polowa jest juz akuratna :-) Wcisnelam
sie nawet w spodnie z Frodo nr40,ale wygladalam dosc komicznie ;-)
Wiec w sumie jest coraz lepiej a ja zaczynam sie obawiac, ze popadam
w paranoje. Juz raz to przezywalam podczas tych 4 miesiecy odchudzania
i przeszlo mi po interwencji margolki niezastapionej. Teraz znowu -
ciagle mi sie wydaje, ze grubne, choc to niemozliwe, waga nie klamie.

Aha. No i bylam dzis w Decathlonie tez i ogladalam sobie bieznie,
tak z ciekawosci, ile musialabym zaplacic zeby moc sobie cwiczyc
w domu, jak Wy na rowerkach (jak mowilam, niestety ze wzgledu
na kolana kwalifikujace sie do operacji nie moge jezdzic na rowerze :( )
No i okazalo sie, ze niestety baaardzo duzo... Wiec
poprzestane na darmowym bieganiu w parku i ew. silowni :-)))

Chcialam tez napisac o pomaranczowej serii Lirene (antycell).
Wiec :polecam,polecam,polecam. Naprawde w tej cenie chyba
nie mialam nigdy nic lepszego. Wczoraj dostalam jeszcze peeling,
ktorego mi brakowalo - swietny jest.

A z rzeczy nie majacych nic wspolnego z odchudzaniem to
dostalam krem Vichy Thermal Fix2, ktory nawilza po prostu wspaniale-
jak zaden inny krem z tych, ktorych uzywalam!
Super,naprawde jestem zachwycona.

No to chyba tyle, wiem, ze mase roznych tematow, ale czasami
kiedy nie ma mnie przy komputerze mysle sobie o roznych rzeczach
ktore chcialabym Wam tu napisac i potem wynikaja z tego takie oto listy...

buziaki dla wszystkich!
pozdrawiam
nadja

ps

A co sie tyczy korkow z angielskiego, to mam mase zainteresowanych
a...dzis zadzwonila do mnie pani, ktora kiedys mnie uczyla ang
i poniewaz zmienia profesje to chce mi swoich uczniow oddac :-)
Suuuuper, szkoda, ze nie moge wziac zbyt wiele osob ze wzgledu
na kosmiczne godziny zajec na studiach, ktorych jeszcze nie znam,
ale z doswiadczenia wiem... no super. ciesze sie.
sorry za zanudzanie! :-)))




Temat: Wincenty Gall z Nie-Kadłubkow
Gość portalu: Gall napisał(a):

> Wątek od razu zlokalizowany (czy poprawniej po polsku - umiejscowiony)
>
Gall, kiedys w koncu stracisz swoja anielska cierpliwosc :-)
Przepraszam, ze czasami odpowiadam z takim opoznieniem, ale Ty
tez jestes zabiegany, wiec zrozumiesz, nie?

> 1. Kwadracik odpada, nawet prostokącik. Zatem z kadłubka nici.
poszukam zatem cos bardziej adekwatnego, takiego, bys juz nie protestowal ;-)

> 2. Sprawdziłem - używana jest nazwa twierdza, zespół fortyfikacji (źródło
> www.klodzko.pl).
> 3. Co do jazdy w deszczu, to też bym był wśród tych, co stali na poboczu.
> Znajoma opowiadała mi kiedyś o przygodzie, gdy lał deszcz, a wycieraczki
padły
> (jechały dwie kobiety). No cóż, wpadły na następujące rozwiązanie - jechały,
a
> niekierowca ściereczką machał przez okno. Słyszałem to 4 lata temu, a do dziś
> nie potrafię sobie tego wyobrazić (a one nie mogły mi tego zbyt opisowo
> wyjaśnić, bo na samo wspopmnienie dostawały spazmów śmiechu).
:-)))))
przypomniala mi sie tu opowiadana mi kiedy przygoda z gradem w Tatrach:
moj kolega wedrowal sobie w gorach, zrobilo sie zimno, zaczal padac grad,
i.... mowil, ze poraz pierwszy w zyciu plakal(!)z zimna, trudno mi bylo
w to uwierzyc,... az sama to przezylam.
Jechalam pociagiem z Poznania do Bydgoszczy, byl luty, zima potwornie sroga,
w pociagu wysiadlo ogrzewanie!! -30°C bylo wtedy. Jak wysiadlam to nie moglam
isc, tak sie trzeslam z zimna i doslownie wylam, szlochalam z zimna, i nie
moglam tego pohamowac, az mi wstyd bylo przed ludzmi :-)) Wtedy zrozumialam
tego kolege.

> 4. Co do łakoci, to trenuję silną wolę. Niestety sknerstwo chyba jednak
> przeważy, bo wysiłek fizyczny nie poparty słodkimi dopalaczami szkodzi
> garderobie - trzeba wówczas kupić lub zmniejszać spodnie itp. Raz już
przeżyłem

Gall, czemu Ty sie tak katujesz?! Jestes szczuply, jedz do woli, zazywaj
slodkosci :-)
>
> odwrotny kierunek, gdy po ćwiczeniach na siłowni musiałem wymienić wszystkie
> koszule, bo kołnierzyk był za mały (a to mój strój roboczy i sporo tego było).

Tylko nie zrob z siebie Schwarzeneggera! ;-P

> 5. Co do biblioteczki to zasługa mojej żony, która chciała ułatwić sobie
życie
> i mieć szklaną ochronę dla książek. Ja tam chciałem ukryć parę patentów i też
> byłem za tym. Stąd też, ku utrapieniu stolarza i radości szklarza (szlifowane
> szkło nieźle kosztuje) tak też się stało.

Ochrona dla ksiazek - fakt, ale dodatkowe szyby do czyszczenia, niestety!
Gall, patenty ukryles za szyba?, by nikt nie widzial? :-))

> 6. Teraz jestem na miejscu przez dłuższy okres czasu i się z tego bardzo
> cieszę. Wiosna już przyszła, to pracować mi się nie chce. Zatem wracam
szybciej
>
> i z rodzinką na spacerki.
Wiosna, mowisz? Tutaj dzisiaj zimno, pada bezczelnie snieg!
Ja od dzisiaj sama w domu, maz przeniosl sie do innego miasta,
a ja mysle nad strategia, by pozostac w Monachium, tylko ze niestety,
chyba nic nie wymysle, chyba, ze przeniose sie do Bydgoszczy...
(juz mam troche dosc tych przeprowadzek, a tutaj czuje sie dobrze)

> 7. Egzekucja w toku. Spodziewam sięrezultatów.
Ooooo, ktos Ci zagrozil? Porzadnie? Powaznie?

>
> Pozdrawiam
> Gall
pozdrowienia
Ojro



Temat: Skuteczne ćwiczenia, odżywianie Bardzo Was proszę!
Skuteczne ćwiczenia, odżywianie Bardzo Was proszę!
Wiem, że takich wątków jest już sporo, ale jednak rozpocznę nowy z nadzieją
że poradzicie coś na ten konkretny mój przypadek.
No więc odchudzam się mniej więcej od 2 mc. Schudłam ok 5 kg, ale od jakiegoś
czasu waga stoi w miejscu. Nie głoduję tylko ćwiczę, ale jakoś mało
skutecznie. Chcę uzyskać kilka rad.
No więc - podstawowy problem - uda i pupa - dół dużo większy od góry (rozmiar
na górze 36, 38 na dole 40, 42). Niestety co do ćwiczeń, to mam ograniczone
możliwości ponieważ sama ćwiczyć nie potrafię, nie umiem (nie chce mi się),
nie mam czasu.
3 razy w tygodniu ćwiczę- poniedziałek, środa, piątek – o 17 spinning, o 18
ATC.
Mój dzień wygląda tak:
praca od 7.30 do 17 (czasami do 18,19)
- ok. 9 śniadanie – 2 kromki ciemnego chleba z jakimś serkiem i pomidorem,
-ok. 12 jabłko lub banan
- ok. 15 kubek mleka z musli lub płatkami lub otrębami
potem nic nie jem aż do ćwiczeń. Wracam do domu ok. 19.30-20 i nie wiem co i
jak jeść – jeden posiłek czy dwa?
Jakie? Chodzę spać około północy.
Po całym dniu chciałabym zjeść jakiś obiad ale wiem że to za późno a gotować
czegoś specjalnego mi się nie chce. Ktoś poradził żeby wracać po pracy do
domu, zjeść obiad, a potem na ćwiczenia, ale tak nie mogę po pracuję w
mieście i tam też chodzę do fitness klubu, a potem dojeżdżam do domu, do
wioski pod miastem. To samo w weekendy – cały dzień spędzam na uczelni i
dopiero w domu ok. 19- 20 mogę zjeść coś konkretnego, ale co wtedy jeść żeby
się najeść i nie zaszkodzić sobie?

Dlatego też tylko na te ćwiczenia mogę chodzić. I teraz masa pytań:
Czy ten rower mi nie rozbuduje mięśni? Muszę je objętościowo zmniejszyc a nie
powiększyć.
Jak jeździć żeby spalać tłuszcz a nie rozbudować mięśnie? Dodam że moja
instruktorka robi różne treningi np. w poniedziałek spalający, w środę
siłowy, w piątek interwałowy. Przecież mogę jeździć po swojemu. Ale jak?
Szybko, bez obciążenia? na siodełku czy na stojąco (na nogach – wiecie o co
chodzi)?
Jedzenie – co jeść w domu? Jakieś warzywa, węglowodany czy białko? Co zawiera
dużo białka? Myślałam o odzywce białkowej, ale gdzieś czytałam ze białko
powoduje przyrost mięśni więc jeśli chcę spalić te uda/ zmniejszyć je t czy
powinnam jeść białko?
Czy skakanie na skakance odchudzi moje uda?? A pływanie? Czasami uda mi się
wygospodarować trochę czasu na basen – jak wtedy pływać??
Proszę Was bardzo o rady.
Wiem, że to w dużym stopniu moja budowa po prostu, ale moje uda są takie
tłuste ze na bank da się je jakoś choć trochę odchudnić i gdyby się udało to
już ten tyyłek mógłby zostać taki jak jest...




Temat: poziom aerobiku w Gymnasion ( Zepter )
ja chodzę do Gymnasiona do Focusa, tylko w zimie przez 3 miesiace, kiedy jest
zimno i odpada mi rower. W pozostałe miesiące chodzę do dzielnicowej hali
sportowej, gdzie zającia są bardziej kameralne i urozmaicone bardzo.
Dodam że na aerobik chodze juz z 5 lat w rożne miejsca. Najlepsza jak do tej
pory jest Ewa w klubie Impuls na ul. Grottgera w Warszawie, no po prostu
rewelacja, dziewczyna prowadziła zajęcia przez całą swoją ciążę, ostatnie miała
2 dni przed porodem! Jest niesamowita.

W Gymnasionie w Focusie (Wawa) odpowiada mi tylko to, co już było wspomniane-
nieograniczona liczba zajęc- ja chodzę 4 razy w tyg na 2 godziny plus trochę
siłowni.

Zajecia stepu są ok, choć czasem mnie wkurzają, bo za bardzo zakręcone i
bardziej się dba o wykonanie jakiegos potrójnego obrotu niż o faktyczne
ćwiczenia. Nie wiem do konca czy np takie obroty coś dają
CO do ćwiczen ABT i TBC, tak jak już wspomniałyście wczesniej- porażka!!!
najpierw rozgrzewka na podłodze lub na stepie a druga połowa to juz zawsze to
samo!!! czyli składy (czy jak to się pisze) są ZAWSZE!! nie było jeszcze przez
2 miesiące abt ani tbc gdzie by składów nie było. Potem skłony w rozkroku i
bokiem do lustra, potem brzuszki, też zawsze te same czyli normalnie, potem z
uniesionymi nogami i z ugiętymi pod kątem 90stopni. A brzuszki można przecież
zrobić na tysiace sposobów.
Klub leci na nazwie chyba, instruktorzy owszem, są bardzo sympatyczni, wszystko
wygląda profesjonalnie, ale wszyscy prowadzą tak samo. Jest nawet tak, że jedna
instruktorka ma 2 godz po rząd i ja też jestem te 2 godz, wiele dziewczyn
równiez, i ćwiczenia na obu godzinach są takie same, no to juz poirażka! A
prowadząca przeceiz widzi, ze sa te same osoby, to trudno sie domyslić, że moze
one by chciały na tej drugiej godzinie jakieś inne cwiczenia??

A moze zajecia są tak ujednolicone dlatego, aby zaden instruktor się nie
wyrózniał, bo wtedy aby dostać sie na jego zajecia, to juz by była masakra??

Tak jak mowie, chodze tam tylko dla tego, ze mogę duzo tam pocwiczyc ( w sensie
ilościowym, bo niekoniecznie jakościowym) ostatnio odkryłam tez ze na siłowni
też można coś porobić, więc jeszcze z miesiąc tam pochodzę.
A potem zmykam do mojego klubu koło domu.

Dodam jeszcze ze w Gymnasionie nierzadko jest taki tłok, że trzeba stać w
kolejce po kluczyk do szafki, w kolejce do przyrządów na siłowni, a na step
najlepiej być 15 minut wczesniej, aby stanąc pod drzwiami sali i w momencie
kiedy one się otworzą i wyjdzie poprzednia grupa, trzeba leciec po step i
mate.Bo jak się przyjdzie 10-5 min przed zajęciami, nie ma już przyrządów. No
walka normalnie.

Jestem wymagająca bardzo co do ćwiczen, jak już chodzę to chcę sie zmęczyć i
wykorzystac na maksa czas. Nie raz wychodziłam niezadowolona z zajęc a w szatni
słyszałam jak inne dziweczyny mowiły jak było fajnie, przewaznie to takie,
które dopiero rozpoczynają przygode z aerobikiiem i nie mają porównania/

ale sie rozpisałam!!




Temat: DSB - półmetek 1 Fazy :-)
DSB - półmetek 1 Fazy :-)
Hej,
Coś dla zachęcenia niezdecydowanych - mimo braku nadwagi (zawsze byłam w tzw.
normie, ostanio nawet w jej średnio dolnych granicach) w ciągu pierwszego
tygodnia ubyło mi 2,5 kg! Mimo braku ćwiczeń oprócz niedzielnego wypadu na
rower. Jadę według książki z małymi wyjątkami - nie jem wieprzowiny, ani
wołowiny - zastępuję to indykiem, a bekon pomijam milczeniem, za to do kawy
biorę takie mleko, jakie mam pod ręką. Ricotty używam normalnej (innej nie ma
w sklepie) tylko rozcieńczam ją jednym jogurtem naturalnym i w ten sposób mam
4 porcje deserka. Mozarellę zastępuję chudymi twarożkami - normalna jest
tłusta, a odtłuszczonej nie chce mi się szukać. Wprowadziłam też małą zmianę
rybią - dzwonki z łososia udają wszystkie pozostałe gatunki - niestety w
Tesco nie stwierdziłam gardłosza ani mai-mai, a dorsz był tylko mrożony.
Poszłam też w lenia w temacie krewetek i krabików - kupiłam krewetki w
gotowej zalewie i takież paluszki krabowe.
Plusy:
- Rzeczywisty upadek wagi
- Jem do syta - w życiu tyle nie jadłam! Aż trudno uwierzyć, że to jest
dieta. Czasem wręcz muszę ograniczać zalecane porcje, bo nie daję rady.
- Wszystko jest pyszniutkie.
Minusy:
- Gotowanie jest pracochłonne. Mam wrażenie, że połowę swojego wolnego czasu
spędzam coś krojąc, co często wyklucza potem czasowo jakieś ćwiczenia. Ale
mówię to z perspektywy kogoś, kto podjadał dotą w biegu jogurciki i serki,
zagryzając bułką, pomidorem lub płatkami. Gotowanie dla mnie dotąd oznaczało
przygotowanie do imprezki w domu lub wieczorki "specjalne"
- Ciężki był dzień 5 i 6 - było mi słabo, czułam się śpiąca i pozbawiona
energii. Na szczęście to już minęło. Mam nadzieję, że na stałe.
- Dieta nie jest tania - warzywka, ziółka, pyszne rybki, chude mięsko. Cóż
normalne jedzenie niestety jest drogie. Zdecydowanie taniej jest zapchać się
bułką lub ryżem.
- Nie jestem przyzwyczajona do takiej ilości mięsa. Niestety widać to na
mojej twarzy, więc, robiąc zakupy na drugi tydzień, ominęłam półki z mięskiem
szerokim łukiem i zakupiłam: kotlety sojowe w proszku z koperkiem, serek
żółty 17% tłuszczu, bakłażanik, cukinię itp do imitacji mięska. Rybki jem
nadal bez zmian. Zobaczymy, jakie będą efekty.

W sumie 3 plusy i 4 minusy - ale w końcu liczy się jakość, a nie ilość. A jak
zamienić 1 plus wagowy na liczbę kilogramów...

Pozdrawiam wszystkich
Gosia

PS Dzisiaj mam 0,5kg więcej - wczoraj postanowiłam wznowić ćwiczonka i
zafundowałam sobie 1,5 godziny interwałów siłowych (a muszę wspomnieć, że nie
używam ciężarków "damskich", czyli ćwiczę hantlami po 5 kg)+ 30 min rowerko-
steppera (taki rowerek na stojąco) jeszcze na dobicie. No i się moje
mięśniątka ciutkę pomęczyły. Przed ćwiczeniami ważyłam mniej niż po i do rana
mi to nie zeszło (skończyłam o północy - przez to wcześniejsze krojenie). A
nic już potem nie jadłam. Wypiłam za to minimum 1 litr wody. Trochę tego w
tym też pewnie jest. Teraz czekam, aż mięśnie odpoczną. Dzisiaj mam przerwę
siłową, więc tylko je sobie ciutke rozruszam - mam nadzieję, że mi wybaczą.
Ćwiczyć jednak warto! Rozlazła chudość jest tylko ciut lepsza od takiej samej
grubości. Prawdziwy efekt jest dopiero po ujędrnieniu tego i owego.



Temat: DLACZEGO nie ma efektów???
Gość portalu: veronique napisał(a):

> Nie wiem dlaczego tak jest, ale nie widzę prawie żadnch efektów ćwiczeń i
> diety. Od lutego próbuję schudnąć (chcę ok. 5-6 kg.) i NIC!
> Chodze na siłownie już od 2 lat, ale wcześniej raczej nieregularnie. Jednak
> od lutego co najmniej 2 razy w tygodniu, a najczęściej 4-5 razy. Ćwiczę
> zarowno na siłowni (30 min. rowerek + 1,5 godz. brzuszki, nogi, ręce, etc.+
> 20 min rozciąganie), jak i aerobik (TBC, ATB, step, aeroboks - czasem nawet
> po 2 zajęcia pod rząd). Jadam, moim zdaniem dość zdrowo - gł. warzywa,
> owoce,ryby (nie jem mięsa), dużo mineralnej. Słodycze bardzo okazjonalnie.
> Prowadzę średnio aktywny tryb życia, tzn. pracuję przy komputerze (ale max. 5
> godz. dziennie), ale duzo biegam po domu i po mieście.
> Czy macie pomysł co robię nie tak? Dlaczego jeszcze nie mam idealnie
> szczupłych ud i bosko płaskiego brzucha? :)
> Czy takie "drobne" błedy jak : drinki 2-3 razy w tyg. (rozrywkowy tryb
> życia :) , czasami, tak 2-3 razy w m-cu późne kolacje (ok. 22), jedzenie
> tylko 2-3 poziłków dziennie mogą powodować taki totalny brak efektów. Trudno
> mi w to uwierzyć. Już zaczynam tracić motywację. Mój mężczyzna pociesza mnie,
> że to tłuszcz zmienił się w mięśnie i dlatego waga nie spada, ale ja w to nie
> wierze. Sylwetka też się nie poprawiła.
> Czy ktoś z was tez ma podobny problem?
> Ps. od wrzesnia planuję aqua aerobic.
> V.

Po pierwsze pojecie "schudnac" i "stracic na wadze", to nie sa synonimy.
Podobnie jak "przytyc" i "przybrac na wadze".

To, ze Twoja waga przy opisanym przez Ciebie postepowaniu utrzymuje sie caly
czas na stalym poziomie wcale mnie nie dziwi. Powiem nawet wiecej. Moim
zdaniem, o ile niczego nie zmienisz, juz niedlugo, w okolicach pazdziernika,
listopada wzrosnie o jakies 2, 3 kilo. Dzieje sie tak poniewaz organizm
magazynuje energie na przezycie zimy. Oczywiscie mozna temu przeciwdzialac, ale
moim zdaniem lepiej jest plynac z pradem niz przeciw. Nie wiem co jest twoim
celem, bo piszesz, ze "Od lutego próbuję schudnąć", domyslam sie zatem, ze
chodzi o procentowe zmniejszenie tkanki tluszczowej w organizmie. Jezeli te 5-6
kilo, o ktorych piszesz, to ostatnie kilogramy tluszczu ktorych chcesz sie
pozbyc, to jest do dosc trudne zadanie, ale sadze, ze na wiosne przyszlego roku
da sie zrobic. Ja zalecilbym nastepujacy sposob postepowania: do konca roku
postaw na cwiczenia oporowe, cwiczenia aerobowe stosuj tylko po oporowych, to
jest aerobik, rowerek tylko po ciezarkach. Skutecznosc aquaaerobiku zalezy od
jego intensywnosci, mysle, ze normalne plywanie daloby lepsze efekty. Kontroluj
wage i obwody w biuscie, talii i pasie. Jezeli waga wzrosnie, a wymiary zostana
na swoim miejscu, nie ma powodu do obaw, jezeli zacznie przyrastac centymetrow,
zwieksz ilosc cwiczen areobowych. Po nowym roku zmien taktyke i postaw na
cwiczenia aerobowe. Zasada ta sama, najpierw ciezarki, potem aerobik, ale przy
odwroconych proporcjach. Niezbedna bedzie tez zmiana nawykow zywieniowych. Zero
slodyczy, zero alkoholu.




Temat: rzucił mnie bo mam celulit na nogach i posladkach
To że facet jest głupi to jedna sprawa. Sama mam kolegę, który ma bardzo
wysokie wymagania co do wyglądu swoich dziewczyn i stara się jak najszybciej
zlustrować figurę swojej wybranki zapraszając ja nad wodę czy na basen (zimą
oczywiście na kryty), a ja później wysłuchuję uwag i łapię się za głowę,że
facet w ogóle wie co to jest cellulit (mój facet kompletnie nie wie o co chodzi
i nie uświadamiam go zbytnio) . Niestety przedstawicielki naszej płci nie
wypadaja na tym teście rewelacyjnie, ale uważam że jest na to sposób...
1. Jest cos takiego jak sexapil i nie ma nic wspólnego z sylwetka czy figura, a
nawet urodą (kleopatra ponoc była brzydka - tylko baba miała niezły
charakterek) niektóre dziewczyny mają to coś w oku. najlepszym przykładem jest
równiez moja kolezanka tzw. ładny pulpet, bo co tu duzo ukrywać jest lekko
otyła, ale czuje się swietnie w swojej skórze, nie traci czasu na zamartwianie
i czuje się jak sexbomba. Najlepsze jest że ludzie tak właśnie ją odbierają,
jest bardzo lubiana i podoba się mężczyznom. W liceum poderwała naszą szkolną
gwiazdę i była z nim przez całe studia.
Czyli: jak się czujesz tak się sprzedajesz i ludzie tak cię odbierają.
2. Z cellulitisem problemy mają nawet modelki (wiem cos o tym pracuje w branży)
i do zdjęć w kostiumach kąpielowych najczęsciej biorą dziewczyny bardzo
wysportowane. Byc chudym to jedno , a mieć ładne ciało to zupełnie inna
sprawa . Byłam kiedyś na pokazie bielizny gdzie modelki zastąpiły tancerki.
3. Moja rada: Jesli masz cellulitis jak osoba po 50 roku życia to rzeczywiście
warto się przejść do dermatologa może trzeba zrobić parę drenaży limfatycznych
lub zabiegów mezoterapii mogą trochę pomóc (ale nie spodziewajmy się cudów one
pomagają, ale nie eliminują problemu). Ale jedyną skuteczną rzeczą jest SORT ,
SPORT, SPORT i to nie byle jaki sport tylko SIŁOWNIA !!!! basen tez może być.
Chodzenia na siłownie nie polega jednak na machaniu chantelką tylko na ułożonym
i systematycznym treningu i nie ma się co wstydzić, ze ktoś się będzie śmiał,
każdy kiedyś wszedł pierwszy raz do siłowni i nie wiedział co i jak, a w końcu
płacisz kasę to wymagasz!
Godzina ćwiczeń aerobowych dziennie przy odpowiedniej diecie ( bo jak cwiczymy
to się nie głodzimy!!!!) i topniejesz jak sopel lodu w oczach ..po resztę rad
odsyłam na www.sdf.pl tam profesjonaliści doradza co i jak Ja mam dużo
samozaparcia i wreszcie kupiłam sobie rower stacjonarny do domu. Codziennie
rano choć czasem mi się nie chce jak nie wiem co o 5.45 wyczołguje się z łóżka
wypijam kawę siekierę puszczam ulubiona składankę hitów na CD i jadę minimum 40
min (rano na czczo spala się dwa razy tyle co po południu). ..i jest super!
Kiedyś też byłam zakompleksionym kaczątkiem, ale tak się zakochałam że
postanowiłam zdobyć chłopaka choćby nie wiem co, a ów obiekt moich westchnień
cóż fajny facet ale wzrokowiec…, więc postanowiłam zacząć od efektów
wizualnych , nie wiedząc co o jest siłownia poszłam i powiedziałam wprost że
muszę schudnąć jak najszybciej . A pan postawił mnie na stepperze i powiedział
że zaprasza za godzinę po zestaw ćwiczeń, ale aeroby to podstawa. …. I udało
się zarówno schudnąć, jak i upolować faceta …

Pozdro dla wsztystkich




Temat: Powiedzcie cos wiecej o diecie nielaczenia
O swoich wynikach i doświadczeniach pisać nie będę, ale podzielę się
doświadczeniami mojejm mamy . Odmian diety niełaczenia jest co najmniej kilka,
wrzuć hasło chociażby w Google, a sama się przekonasz.
W ciagu trzech lat przeszła od wagi 120 kg do 70 i nadal chudnie, ma 65 lat.
le tak po
> swojemu na chlopskie rozum co z czym mozna jesc a czego nie o jakich porach i
> wogole wszystko
Sposób odzywiania mojej mamy jest nastepujący:
Rano, czyli godzina 7.30, najpóżniej 8.30 mama zjada owoce. Dowolna ilośc. na
poczatku, czyli trzy latat temu zjadła ok. kilograma dsezonowych owoców - tyle
akurat była w stanie zjeść. teraz wystarczają jej dwie brzoskwinie, jedno
jabłko, kilkanaście truskawek itd.

O godzinie 12 zjadała dwie podwojne kanapki (zawyczaj o tej porze była poza
domem i kanapki zabierała ze sobą) z pomidorem, ogórkiem, pasztetem warzywnym
(własnorecznie upieczonym), czasami surówką z kapuisty kiszonej - najogolniej
rzecz ujmując z warzywami.

O 17.00, najpózniej 17.30 jadła obiad: smazone warzywa z mięsem, gulasz (bez
zageszczania mąką), gołabki (farsz: mięso mielone, soja, pieczarki, cebula),
jejecznica na wędlinie lub pomidorach, lub cebuli (czasami na wszystkim),
kotletyy sojowe, gotowana kiełbaska, smazona kielbaska (na suchej patelini, w
tłuszczu, który się wytopił), gotowane jajka z sałatą, pomidorami i sosem z
jogurtu i przypraw (zadnych gotowych knorrów). To wszystko koniecznie z góra
surówki.

Najogólniej rzecz biorąc:
śniadanie - owoce;
drugie sniadanie w porze wczesnego obiadu, hm, nazwijmy go lunchem - pieczywo i
warzywa (węglowodany);
obiad w porze kolacji - mięso i warzywa (białko).

Dieta niełaczenia polega na jedzeniu posiłkow złozonych z weglowodanów
(pieczywo, płatki, makarony, mąka, banany - zaliczane do grupy weglowodanowej) i
grupy obojetnej (warzywa) oraz białek (mięso, soja, fasole, mleko i jego
przetwory) i grupy obojętnej (warzywa), owoce osobno.

Mozna jeśc więc np. ryż z sosem warzywnym, mięso z sosem warzywnym, ale ju.z ryz
z mięsem jest błednym połaczeniem.

W jednym z opisow diet moja mama spotkała sie z opinią, ze chude mlekoi jogurt
należą do grupy obojetnej, więc mozna je jesć z płatkami. Sprobowała - po
tygodniu waga skoczyła jej o dwa kilo, więc dalej już nie eksperymentowała.

Poza tym - ze względu na wiek i dużą liczbe kilogramów do zrzucenia - właczyła
gimnastykę, nie chciała nadmiaru skóry upychac w spodniach : ćwuczenia w domu
(Tamilee Webb), spacery, jazda na rowerze, latem pływanie w jeziorze. Rodzice
przeprowadzili się na wieśc, gdzie nie ma siłowni ani basenu.

Krotko mowiąc, kochane, kobietki, skoro moja mama w TYM wieku i z TAKĄ nadwagą
była w stanie podjąc dietę i ĆWICZENIA i co więcej schudła bardzo duzo, koniec
wymówek i do dzieła .



Temat: Poczatki diety i dramaty...
Poczatki diety i dramaty...
Nie bede pisala o poczatkach samego odchudzania, bo zaczelam
w maju i mowilam o tym nie jeden raz. Obiecalam wspomniec
cos o tej diecie, ktora przygotowala dla mnie trenerka z silowni.
Tak wiec robie. Dzis jest dopiero trzeci dzien, ale pierwsze dwa
byly dla mnie - wierzcie lub nie - dramatem co najmniej z kilku
powodow. Po pierwsze, niektore z Was wiedza, ze nie jem miesa(7lat)
a dieta obfituje wlasnie w mieso...Margolka miala do mnie pretensje,
ze nie wzielam sobie do serca jej rady, ze bez miesa schudnac bedzie
ciezko, ale ja balam sie i niestety mialam racje. Pierwszego dnia musialam
zjesc kurczaka,100g usmazone bez tluszczu.Usmazylam.Zjadlam polowe.
Bylo mi tak niedobrze, ze nawet nie chce tego wspominac. (To nie byl
pierwszy posilek, pierwszym byla jajecznica z 5 bialek i to chyba
niestety bede musiala czyms zastapic, bo nie jestem w stanie powstrzymac
odruchow...no...). Pierwszego dnia byly tez inne rzeczy, ale o tym
kiedy indziej. Wczoraj z kolei sniadanie bylo pycha bo nalesniki (!),
ale kiedy doszlo do obiadu... 50g ryzu basmati i 200g mintaja
(plus surowka oczywiscie). Probowalam. Naprawde. Wymieszalam 100g
z tym ryzem, myslalam, ze moze latwiej bedzie zjesc. Zjadlam tez mniej
wiecej polowe. I tez skonczylo sie na wiadomych odruchach. Mozecie mi
nie wierzyc, ale przezywam dramat. To samo je moj chlopak, tylko np
ryba w wersji z panierka i bardzo mu smakuje. A ja...ja po prostu prawie
placze nad talerzem...Czuje sie jak iles lat temu kiedy siedzialam w domu
nad schabowym i ojciec na mnie wrzeszczal, ze jak nie zjem to nie odejde
od stolu. Zastanawialam sie, czy warto sie tak meczyc, ale sprobuje
jeszcze. Pierwsze dwa dni czulam sie okropnie, dzis juz widze, ze jest
lepiej - metabolizm sie ustatkowal, nie boli mnie brzuch (pierwszego
dnia bolal, ale ona mowila, ze tak bedzie - ostrzegala, ze bede sie czula
strasznie pelna, najedzona i tak bylo). Nie wiem czy dobrze robie,
ale prawde mowiac zawsze mialam problemy z jedzeniem, albo za malo
(w ogole) albo za duzo i niezdrowo, teraz przynajmniej wiem, ze ta dieta
ma wszystko czego potrzebuje moj organizm, wiec chocby z tego powodu
wydaje mi sie kuszaca. Dzis sniadanie bylo dobre. Nie sadzilam, ze kiedys
zjem platki owsiane gorskie i powiem, ze bylo dobre :-))) A bylo.
I kolejna rzecz, ktora sie sprawdza - rzeczywiscie z dnia na dzien mam
mniejszy brzuch. Za wczesnie aby mowic o efektach, ale sadze, ze musza
byc. W koncu dawka nie przekracza 1000kcal w naprawde zdrowych produktach
(nawet taki laik jak ja to widzi...) a cwicze 4 razy w tygodniu po ok.2godz.
(1,5 godz bieznia, bo na niej jednak spala sie najwiecej i rowerek lub
orbitrek na dodatek)

tyle na razie
beda kolejne doniesienia z mojego obozu ;)

pozdrawiam!

n

ps

dla przypomnienia - przede mna jeszcze 14kg




Strona 3 z 3 • Znaleźliśmy 221 rezultatów • 1, 2, 3
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates