Ćwiczenia ortograficzne

Podobne podstrony
 
Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: Ćwiczenia ortograficzne




Temat: Jak Wasze dzieci zaczęły objawiać zdolności?
ja też lubię się chwalić!!!
Duża (trzecia klasa):
jest tzw. mistrzem, już po raz drugi (to takie ogólne wyróżnienie, nauka, plus
zachowanie, plus koleżeńskość, kilka sztuk na klasę)
pierwsze miejsce w szkolnym konkursie matematycznym
drugie miejsce z ortografii na prawobrzeżną Warszawę
o pomniejszych konkursach typu recytatorski, ekologiczny, czytelniczy itp. nie
wspomnę, zawsze jakieś tam miejsce medalowe się trafia :o)
z akrobatyki miała w zeszłym roku różne miejsca w różnych konkurencjach
(dwójki, trójki) na zawodach wojewódzkich, było też jedno pierwsze miejsce, w
tym roku jest o kategorię wyżej (z jedną tylko koleżanką z grupy wiekowej),
zawody będą w czerwcu
po węgiersku mówi i czyta równie dobrze (i równie często), jak po polsku, pisze
też dobrze, chociaż nie zupełnie bez błędów (powiedzmy, na czwórkę z plusem)
no i jest ładna :o)
pytałam ostatnio nauczycielkę, czy to dobrze, że ona taka najlepsza w klasie,
powiedziała, że jest taka skromna, taka naturalna, wesoła, że nie widzi problemu
zresztą, wszyscy ją w klasie lubią (z wyjątkiem dosłownie kilku, ale jakoś tych
akurat inni nie lubią...)

Średni (zerówka)
w przyszłym roku jeszcze raz będzie chodził do zerówki, potem może klasa
integracyjna?
poronna postać porażenia mózgowego, pełna samodzielność ale koordynacja ruchowa
pod psem
mimo tego, że jest skrajnie niezdarny, z dużą wadą wymowy, wszędzie znajduje
kolegów, jest lubiany w grupie
potrafi się zmusić do ćwiczenia tego wszystkiego, czego nie umie - i przynosi
to co raz lepsze efekty
ma bardzo dobrą pamięć, zwłaszcza do tras i do nawigacji w mieście
ma umysł analityczny, zgłębia szczegóły, porównuje języki, na długo się skupia
na tym, co robi
też jest dwujęzyczny, ale w obydwóch językach robi na razie takie "dziecięce
błędy", nie często, ale jednak
i też jest ładny :o)

Mały (2 lata 3 miesiące)

rozmawiać można z nim niemalże jak z dorosłym (w dwóch językach, oczywiście!)
jego mocna strona, to poczucie humoru - od razu "łapie", jeśli coś jest umowne,
dla żartu, i od kiedy umie cokolwiek mówić, to i potrafi żartować
jest również ponadprzeciętnie sprawny ruchowo - wspina się wszędzie, stoi na
jednej nodze, robi fikołki (naprawdę!), jeździ na hulajnodze, rzuca i łapie
piłkę, no, czego by mu nie pokazać, to umie
ręce tak samo - narysuje "pana" (oczy, nos, buzia, uszy na miejscu), składa
klocki Lego (prawdziwe, nie te powiększone), wkręca śrubki itp. itd.
no i też piękny :o)

pozdrawiam
Judyta





Temat: Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki
Moi Drodzy! Dawno temu (bo 26 lat) skończyłam studia (biologię). Z waszych
opinii wynika,że nie ma na tej uczelni wielkich indywidualności pedagogicznych,
nie ma wykładowców, którzy nadają się do pracy z młodymi ludźmi! Mój syn
studiuje na II roku PK na wydziale zwanym popularnie WIEiK-iem. Rzeczywiście,
większości egzaminatorom chodzi o to, żeby studenta przyłapać na niewiedzy. Na
wykładach i ćwiczeniach też się nie wysilają, żeby zachęcić do studiowania.
Najłatwiej jest wstawić studentowi dwóję, wysłać na warunek lub repetę roku i
wziąć za to pieniądze! Odnoszę wrażenie, że samej uczelni nie zależy, żeby
kształcić następców, młodą kadrę naukowców. Najważniejsze to: utrzymać starych,
zakompleksionych, nieznoszących mlodzieży ramoli i jakoś przetrwać do
emerytury. Chociaż ci młodzi też nie są lepsi: " a pokażę szczawiowi, kto tu ma
nad nim władzę!", " niech i ode mnie też coś zależy!" To jest też wina systemu
edukacji. Dopóki student nie będzie miał możliwości wyboru wykładowcy,
ćwiczeniowca, dopóki dokładniej władze uczelni nie będą się przyglądały, jakie
wyniki w nauce osiągają studenci, jak przykłada się do zajęć wykładowca, dopóty
takie pseudouczelnie będą funkcjonowały. Wielką szansę widzę w promowaniu
uczelni prywatnych. Te słabe bardzo szybko wypadną "z obiegu". To pracodawcy
dokonają selekcji uczelni. Sami studenci będą w końcu zainteresowani
studiowaniem na dobrych uczelniach, niezależnie czy to będą państwowe czy
prywatne. W tej chwili mówi się raczej źle o uczelniach prywatnych. Fakt, nie
wszystkie powinny istnieć. Ale ileż uczelni państwowych powinno zniknąć? No i w
końcu muszę powiedzieć, że nie wszyscy nadają się do studiowania. Świadczy o
tym chociażby poziom znajomości ortografii! Jak można było w ogóle uzyskać
maturę?!





Temat: konkurencja jako zwierciadło bez własnych pomysłów
Ależ ja nie jestem wrogo nastawiona do Oriflame, uważam ją za jedną z wielu
firm dostępnych na rynku. Jestem tylko niezbyt pozytywnie nastawiona do tego,
co usiłują nam wcisnąć spece od marketingu, nie chodzi tu tylko o Oriflame,
chodzi o wszystkie firmy. Te wszystkie Skin QUenchery, Słoiczki Piękności,
jedwabiście gładka skóra w dwa tygodnie - to mnie śmieszy po prostu. NIE
WIERZĘ, po prostu nie wierzę, że rozsądny człowiek może się nabierać na te
bzdury. Jasne, że ja też muszę czymś posmarować twarz więc kupuję, ale naprawdę
nie cierpię przekonywania mnie, że coś jest jedyne, najlepsze i jak tego nie
używam, to na pewno będę miała zmarszczki, pryszcze i nie wiadomo co jeszcze.
Ufam kosmetykom, które mają dobre opinie na Wizażu i na forum Uroda. A
przekomarzam się tylko z pustymi marketingowymi hasłami. Poza tym - nie
bierzcie tego w żaden sposób do siebie - dla mnie to pisanie to tylko wprawka,
ćwiczenie językowe.
Co do Kuby Wojewódzkiego - wiesz, ja nawet za dobrze nie wiem o co z tym
kolesiem chodzi, bo po prostu nie oglądam telewizyjnego chłamu. Domyślam się że
to jakiś skandalista...
A co do Roberta - po wczytaniu się w jego posty owszem, rozumiem o co mu
chodzi, ale dobrze napisany tekst to powinien być taki tekst, nad którym się
nie trzeba zastanawiać i wracać do już przeczytanych zdań. Gramatyka, składnia,
ortografia i interpunkcja nie zostały wymyślone po to, żeby nam utrudnić życie,
tylko wręcz przeciwnie - poprawnie napisany tekst jest przyjemny w czytaniu i
łatwy do zrozumienia, co po prostu ułatwia komunikację.
Uwierz mi, diabełku, ja często wiem co napisać, tylko mi się nie chce klepać w
klawiaturę, skoro i tak Wy jesteście tak zaślepieni, że nie zrozumiecie. Do tej
pory nikt na tym forum nie zrozumiał jeszcze, że ja naprawdę nie usiłuję
walczyć z Ori. Walczę tylko z pseudoreligią konsumpcji i głupotami wciskanymi
nam przez speców od reklamy.




Temat: Projekt uproszczenia ortografi(usunąć ó,ch,rz)
Projekt uproszczenia ortografi(usunąć ó,ch,rz)
( tekst w nowej ortografi: ó->u , ch->h ,rz->sz lub ż)

Język polski jest językiem żywym i ciągle się zmienia.
Wymowa "ch" i "h" w języku polskim u znacznej większości ludzi jest
identyczna.
Podobnie identyczna jest wymowa "ó" i "u" oraz "-ii" i "-i" na końcu wyrazu.
Wymowa zaś "rz" jest taka jak "ż" lub czasem jak "sz".
Inna pisownia tego samego dźwięku straciła sens.
Nauka rozrużniania tych liter w pisowni zajmuje czas dzieciom, dorosłym,
nauczycielom. Jest też powodem wielu zbędnych zmartwień i problemów. To
kosztuje. Kosztują ćwiczenia, książki, kosztują nauczyciele, uczący
ortografi. Nawet książki są droższe bo grubsze, ze względu na dużą liczbę
dwuznakuw (w tym zbędnego "rz" i "ch").
Wprowadzenie ustawy w życie umożliwi oszczędności, zmniejszy pszestępczość
dzieci i młodzieży.
_____
Propozycja nowej ortografi polega na :
1. Zamianie ch na h;
2. Zamianie ó, na u;
3. Likwidacji rz popszez:
3.A. Zamianę
-prz- na -psz-,
-trz- na -tsz-,
-krz- na -ksz-,
-hrz- na -hsz-.
3.B. Zamianę pozostałych rz na ż,
(z wyjątkiem sytuacji, gdzie rz nie jest dwuznakiem i jest wymawiane jak r-z
np. zmarznąć)
4. Zamianie -ii na -i, na końcu wyrazu.
5. Uproszczenie nie dotyczy nazw własnyh.
6. Uproszczenie (inicjatywa ustawodawcza) zakłada 100 letni okres
pszejściowy;
7. Uproszczenie (inicjatywa ustawodawcza) zakłada 20 letni okres dostosowania
szkoły (lub mniej).
W 100 letnim okresie pszejściowym wszystkie 3 wersje słowa są poprawne:
chórzysta, chużysta, hużysta.

Jednakże nawet w okresie pszejściowym niepoprawnym byłby wyraz "rzaba"-
ponieważ nie jest on ani w starej ortografi, ani w nowej, ani jest nawet
żadną formą pośrednią pomiędzy tymi ortografiami.

Zapraszam do dyskusji na formu ortografia , oraz oczywiście tutaj,
bo reforma ma na celu między innymi ułatwić życie dzieciom, rodzicom,
nauczycielom.




Temat: Czy z dysleksji się wyrasta?
nie rozumiesz problemu to się nie odzywaj.
dysleksja nie jest chorobą nabytą tak jak np. zwichnięcie.
złe metody nauczania, jak słusznie zauważyłeś(łaś?) tak powszechne w naszym
systemie szkolnictwa, nie są przyczyną ale jedynie pogłębiają problemy
dyslektyka. Jeśli Twoja teoria była by słuszna to 80% dzieci by miało takie
problemy. bo nie wierzę że tylko 10% rodziców "pomija zupełnie edukację w
rodzinie". A jeśli o mnie chodzi to moi rodzice dbali o moją edukację.

Dziecko jest już dyslektykiem zanim pójdzie do szkoły. Ja miałem problemy od 1
klasy, do tej pory nie znam ortografi polskiej, nie słyszę różnicy pomiędzy "ą"
i "om", wolno czytam na głos itp. Ale wiem że tylko właściwy sposób nauczania
może wydatnie zmniejszyć te problemy.
Dzięki właściwej metodzie nauczania np. stosunkowo nieźle piszę po Angielsku.

I aby uwidocznić Ci różnicę pomiędzy zwykłym człowiekiem a dyslektykiem podam
Ci taki przykład:
Normalny człowiek wyrabia sobie "odruch pisania" tz potrafi poprawnie pisać nie
zastanawiając się nad ortografią - żeby się tego nauczyć trzeba powiecmy 100
razy przepisać poprawnie wyraz i tyle.
Ja 100 razy przepiszę poprawnie wyraz a później i tak go będę pisał za każdym
razem inaczej - ja muszę poprostu wiedzieć (świadomie!) jak się dany wyraz
pisze.
wymaga to trochę więcej pracy ale jest skuteczne. Jednak jesli w szkole
musiałem po 100 razy przepisywać zeszyty to poprostu nie miałem już siły i
ochoty aby pracować we właściwy sposób (zresztą sam do niego musiałem dojść bo
dla wszystkich jedyną formą nauki było przepisywanie).

poza tym dysleksja to bardzo ogólne pojęcie, a problemy moga być często całkiem
łatwe do usunięcia ale trzeba to wiedzieć np.:
dzieci z dysgrafią bardzo silnie trzymają pióro/długopis. jest taka szkoła że
uczyć pisania powinno się tylko piórem - spróbuj pisać piórem ściskając je z
całej siły i mocno naciskając na papier - nie ma możliwości żeby takie pismo
było estetyczne. a w tej sytuacji nauczyciel zmusza ucznia do jeszcze większej
ilości ćwiczeń przez co pismo staje się jeszcze gorsze, a stres i brak
jakichkolwiek efektów szybko zniechęcają ucznia do pracy.

Tak więc aby kogokolwiek krytykować najpierw poznaj problem a dopiero później
się odzywaj - bo dla mnie jesteś kolejnym polaczkiem, który "zakończył edukację
na zawodówce i siedząc przy budce z piwem poucza profesora w jego dziedzinie"
I nie obraź się tą "zawodówką" (to taki cytat), bo jeśli o chodzi o analizę
metodyki nauczania to widać że znasz się na tym, ale jeśli chodzi do dysleksję
to wiesz niewiele i opirasz się tylko na stereotypach.




Temat: ADHD - macie jakieś doświadczenia w tym temacie?
Cześć kask,
ja mam trochę doświadczeń z moim starszym synem(03.1996). Kłopoty zaczęły się
gdy miał ok. 3-4 lat, dwukrotnie chodził do "0"-ki, bo jest z marca i raz o rok
wcześniej raz ze swoim rocznikiem. Wtedy już zauważono,ze jest nadpobudliwy
ruchowo (zaczął chodzić mając 9 mieś, a mówił pełnymi zdaniami mając 2 lata),
rozkojarzony, często nieprzytomny,uparty , łatwo wpada we wściekłość i szybko
zmienia nastroje. Musiałam iść do psycholog zrobić testy po pierwszej zerówce i
stwierdzono,że dziecko ma bardzo dobrą pamięc i poziom inteligencji nawet
przewyższający wtedy 8-latka (miał 5,5),ale za to jest dziecinny (rozwój
emocjonalny nie nadąża za intelektualnym), rozkojarzony itd - to co pisałam
wyżej - słowej wiele z cech ADHD. Pani psycholog mnie pocieszała,ze przy tak
niewielu cechach z czasem to się zacznie cofać i dysproporcja sie wyrówna.
Zapisałam go specjalnie do szkoły integracyjnej ( niestety gminno-prywatnej)bo
nauczycieli mieli mieć specjalne przygotowanie do róznych dzieci. "0-ka" była
horrorem - co 10 min. wychodził z ławki, albo na korytarz, nie mógł usiedzieć ,
wiercił się, ropraszał klasę wygłupami, szedł do szafek z zabawkami się
bawić,ale trochę inaczej jak Twój - jak go Pani o coś zapytała to wszystko
wiedział i nie miał żadnych zaległośći. Pierwsza klasa zaczął się
przystosowywać, chociaż też często błaznował, w drugiej było znacznie lepiej
(chociaż stwierdzono dodatkowo lateralizację obustronna i ma ogromne problemy z
ortografią i jęz.polskim). Dużo na temat czytałam. W-W-ie nie sposób dostać sie
do poradni państwowej - zapisy są wstrzymane na 2-lata. Byłam z nim prywatnie.
Akurat w W-wie jest jeden ośrodek prywatny gdzie prowadzą tę integrację
sensoryczną i dają ćwiczenia do domu. jeszcze tam nie byłam u nich - jedna
wizyta kosztuje 50 zł, ale w Krakowie podobno też jest jakiś ośrodek. Poszukaj
w internecie. Za to ja czytałam,że potrzebny jest odpowiedni tryb życia -
spokój, konsekwencja, krótkie polecenia i nagradzanie i dużo ruchu. W związku z
czym mój był na kolonii na wakacjach ze swoją szkołą , a w ciągu roku chodzi 2
razy w tygodniu na judo, gdzie trener bardzo goni chłopaków i trzyma dyscyplinę
i pojechał z nimi też na obóz sportowy. To bardzo pomogło. Teraz w 3 -klasie
jest znacznie, znacznie lepiej z nauką i koncentracją- jest jednym z lepszych
uczniów. Własciwie do 4-tej klasy chyba będzie mógł iść do normalnej szkoły.
Jęsli chcesz to napisz na priv.
Eliza



Temat: Sprawa pisania
Sprawa pisania
Słońce moje od 20 lat przebywa w Polsce, mieszka, funkcjonuje, pracuje,
czasem bardziej wydaje mi się, że jest Polakiem (bo obywatelstwo ma) niż
obcokrajowcem. Po polsku mówi świetnie, błędów robi naprawdę mało, czasem
używa tak wyrafinowanych słow, jakich sama nie używam :) Jednym słowem,
zdolny jest niesłychanie :)) Gramatyka super, odmiana itp też. Dopiero po
naprawdę dłuższej chwili można się zorientować, że to nie "oryginalny"
Polak :D
Jedyna rzecz, nad jaką chcę z nim trochę popracować, to pisanie. Generalnie
też nie robi bardzo wielu błędów, szczególnie jak ma możliwość coś na
spokojnie przemyśleć, jednak kiedy pisze szybko albo nie ma pomysłu,
bezwiednie robi błędy, dotyczące głównie końcówek (choć wymawia zawsze
poprawnie!), czasem zamienianych liter (np "pisześ" zamiast
piszesz, "kupiłasz" zamiast kupiłaś). Niestety on tych różnic w ogóle nie
łapie, nawet jak to wymawia, to nie jest dla niego jasne do końca czy to
jest "sz" czy "ś" więc wymawia coś pomiędzy.
Chciałabym z nim trochę więc to pisanie poćwiczyć, zastanawiam się, czy
wystarczy zwykłe dyktowanie tekstów i sprawdzanie ich z jakimś komentarzem,
czy może są jakieś bardziej skuteczne i pomocne sposoby ?
W ciągu dnia sporo "rozmawiamy" przez messenger i wtedy często go poprawiam
(prosi mnie o to) bo to też dobre ćwiczenie uzupełniające.

Byłabym wdzięczna za wszelkie pomysły. Jeśli np "dyktanda" (zabawne że mniej
ma kłopotów z samą ortografią niż z innymi prostymi słowami) to jakiego typu,
czy zwykłe teksty np z gazet, fragmenty artykułów, cokolwiek z książki itp ?

Podkreślę jeszcze raz, on NIE MUSI się uczyć polskiego bo to aktualnie jego
pierwszy język, zna go świetnie, chodzi tylko o kwestię pisania.

pozdr




Temat: WIELE DZIECI I INNI
już tysiąc razy siadam, żeby coś napisać, ale po przeczytaniu i najwyżej jednym
zdaniu któreś zaczyna płakać, albo starsze czegoś chcieć i znowu kicha -
dzisiaj się zaparłam...

Jasio dostał dwóję z historii i... czuję się winna... klasówka była dwa
tygodnie temu, czyli 2-3 dni po moim wyjściu ze szpitala - wiecie, co się w
domu wtedy działo... nawet nie wiedziałam (podobno mi mówił?!?), że klasówka
będzie, wygląda na to, że wogóle się nie uczył do niej... na dodatek napisał w
sposób fatalny - styl, ortografia - żenująco... na jedno pytanie
odpowiedział "nie wiem", a mnie powiedział, że nie zdążył... ech...
oczywiście nie ma to większego znaczenia wobec wszystkiego innego - np. na
półrocze ma średnią 4,66, wogóle wszystko OK i w normie, ale... wściekła
jestem

przedwczoraj byliśmy z noworodeczką u pediatry - utyła prawie 400 gram od
minimalnej wagi, wczoraj u ortopedy - wykluczył dysplazję (póki co); zaczyna
coraz więcej czuwać, coraz mniej spać, coraz więcej płakać i czasem je tak
często, że w zasadzie nie wiem, czy to już następne karmienie, czy "drugie
danie"

Szymek wciąż nie mówi, więc, jeśli czegoś chce to piszczy albo krzyczy -
cudownie, balsam dla uszu... ((((((((

popołudnia i wieczorey są koszmarne - jak sobie dajecie radę? ja dostaję
szału - noszę albo karmię Martę, jak akurat nie, to Szymka "obsługuję",
starszaki robią lekcje (najchętniej nie przy biurku w swoim pokoju, ale przy
stole w dużym pokoju, gdzie wszyscy, w tym na stole w foteliku Martusia),
Małgosia ćwiczy na pianinie, telewizor najczęściej włączony, Szymka "fonia"
też.... horror...

a mój mąż zawsze wtedy "jest zmęczony po pracy" i albo rżnie w coś na
komuterze, albo "idzie się położyć na minutkę"...

a mnie się chce krzyczeć i liczę minuty do Dobranocki... na szczęście tych
minut takiego domowego "szczytu" jest zwykle nie więcej niż 240 bo już o
20.00 powoli towarzystwo się kąpie, je i idzie spać...

no! udało mi się coś napisać! to dzięki Pingwinkowi Pik-Pok na "dwójce" ))



Temat: pisanie w lustrzanym odbiciu
Moja corka jest teraz w piatek klasie. Wlasnie wczoraj w
jej zeszycie do religi znalazlam : narysój kszak gorejący...
Ogolnie radzi sobie dobrze, ale na pewno dzieki duzemu
zrozumieniu nauczycieli na problem. Szkola szczyci sie
tym, ze uczy dzieci dyslektyczne i to zobowiazuje
wszystkich nauczycieli. W dzienniku jest notatka z
poradni i w tym momencie np na polskim corka nie pisze
dyktanda, tylko reguly poprawnej pisowni, w
wypracowaniach nie obniza sie oceny za bledy. Na
matematyce, pani wie, ze mala ma trudnosci z
przeczytaniem i zrozumieniem tresci zadania, nie
dyskwalifikuje jej, tylko pomaga. Jesli myli cyfry (6 z
9, albo z 0 np) a zadanie jest dobrze wyliczone, to jej
zalicza. Anglistka tez stara sie zrozumiec jej
ortografie, bardziej ceni jej ustne wypowiedzi. Nie
chodzi o to by jej odpuscic i niech robi bledy, bo ma
papier. Chodzi o to by jej dac wiecej czasu i by nie
zdolowac dziecka zlymi ocenami. Ja jej ciagle powtarzam,
ze musi nauczyc sie dobrze pisac, ona zna tak dziwne
reguly ortograficzne i mysle, ze zancznie je kiedys stosowac.
Na reedukacje chodzi w szkole raz w tygodniu, troche
malo, ale i jej stan jest calkiem niezly (glownie
dysortografia), kupuje rozne programy edukacyjne, sa
niezle, ale niestety szybko sie nudza. Dyslektyk II np
jest niezlym programem do cwiczen wzroku i pamieci
wzrokowej, mysle ze juz twoj syn moglby sie bawic, sa tam
puzzle, odkrywanie kart, ukladanki. W domu specjalnie nic
nie robimy, ma i tak duzo pracy, ale pomagam jej w
lekcjach, podczytuje lektury (kiedys czytywalysmy sobie
glosno na przemian rozdzialy, teraz czytam jej jeden
rozdzial na jej kilka). My zaczelismy troche pozno, ale
ty masz jeszcze duzo czasu, jest duzo gier, zabaw ktore
pomagaja tym dzieciom. Pomoce naukowe, klocki. Wazna gra
okazuje sie np. memory - odkrywanie dwoch kart takich
samych, pelno tego w kazdym sklepie. Jesli sie okaze, ze
towj synek ma problem, na pewno w poradni ci pomoga i
podpowiedza. Zreszta na internecie jest tez mnostwo
informacji.
Pozdrawiam



Temat: dwujezyczne dzieci
czesc....
pozdrowienia Abi...
powiem wam jak to mnie sie udalo aby corka mowila po Polsku...
moja corka w momencie jak tutaj sie zjawila miala niecale 3 latka, na poczatku
mieszkalem na Brighton Beach (znajacy NYC wiedza ze to w zasadzie Odessa)przez
okolo 2 lata, wiekszosc tutaj zamieszkujacych ludzi to rosjanie wiec dziecko
bawiac sie nad oceanem rozmawialo po rosyjsku, mielismy ubaw z tego... ale
zastawnawialo nas co to bedzie jak ona pojdzie do szkoly... w wieku 5 latek
poszla do pre-school i tu okazalo sie jak to male dzieci moga byc strasznie
kreatywne, nauka jezyka angielskiego poszla jej bardzo szybko bo po praktycznie
dwoch miesiacach dziecko mowilo calymi zdaniami, ku naszej oczywiscie uciesze
ze tak szybko to nasze dziecko sie integruje... no ale po tej euforii przyszedl
czas na ... no wlasnie dziecko codzienni przychodzilo z innymi wymowkami
dlaczego to ona NIE powinna mowic po polsku w domu (i wogole), a to ze ona nam
pomoze w nauce a to ze ona powinna cwiczyc itd. na szczescie my bylismy
bardziej uparci i ... wlasnie dzis dziecko ma 16 lat i mowi biegle po w jez.
polskim. chodzila tez do sobotniej szkolki gdzie uczyla sie jez. polskiego,
geografii i historii, oraz religii (buntowala sie... ale..).
Dzis zna ona 4 jezyki i sama sie smieje z tamtych dni, co ciekawsze pisze
bezblednie po polsku i sami nie wiemy jak to jest bo ja do dzis pamietam
problemy z ortografia jakie czlowiek mial kiedys...
my podtrzymalismy jezyk z powodow jakie tutaj na tym forum juz byly
wypowiedziane, kultura w ktorej my sie wychowalismy, nasza historia, wreszcie
wyjazdy do Polski...
i tutaj taka mala historia:
Moja mama opowiedziala mi historie z Wieliczki, jak to grupa Japonsko-
Amerykanska (ciekawe polaczenie a moze tylko amerykanska) potrzebowala tlumacza
bo ich sie gdzies zapodzial a moja corka w wieku wtuedy chyba 9 lat pomogla im
jako tlumacz, ku uciesze mojej mamy ktora do dzis opowiada te historie (pewnie
juz drugi albo trzeci raz z kolei)
chcialbym tylko dodac ze dzieci w wieku 6-12 moga uczyc sie kilku jezykow w tym
samym czasie i nic im sie nie pomyli, takie to sa dzieci (to jest stwierdzone
naukowo) tak ze polecam utrzymanie polskiego za byc moze kazda cene, bo np
polski pomogl mnie w nauce hiszpanskiego (podobnie sie czyta....) ktory
musialem zaliczyc na tutejszych studiach... i to wlasnie jez. polski byl
pomocny w nauce hiszpanskiego dla mojej corki... nic pozdrawiam...
i zycze powodzenia...




Temat: Dzięcielina, polactwo, młot i pała
Sprzątanie ma tradycję
Gość portalu: Штирлиц napisał(a):

> Gość portalu: mm napisał(a) ze łzami w oczach he he he:
> >Czyz
> > tak wielu krzywd doznales w POLSCE-"Pomrocznej"
> ___
>
> Tu nie chodzi ani o żadne krzywdy, ani o żadne wyrównanie rachunku krzywd,
ani
> o zemstę, ani o vendettę.
> Niniejsze forum to ściema na temat Polonii made in Poland.
>
> Wiarus tu tylko sprząta.

'Tu nie chodzi ani o żadne krzywdy, ani o żadne wyrównanie rachunku krzywd, ani
o zemstę, ani o vendettę. Niniejsze forum to ściema na temat Polonii made in
Poland. Wiarus tu tylko sprząta."

================
Quite.

A ty, przyjacielu mm, powinieneś szanować ludzka pracę, mniej pić a więcej
czytać, słuchać, oglądać. Wynajmij sobie na DVD film "La Femme Nikita" i
obejrzyj jeszcze raz fragment, który zaczyna sie od tego, że ktoś puka, Anne
Parillaud otwiera drzwi, za drzwiami stoi nieogolony Jean Reno w ciemnych
okularach i zimnym jak lód głosem mówi: " Victor. Nettoyer." czyli: " Wiktor.
Sprzątacz.". Albo "Psy 2" ("wyrwałem chwasta"). Sprzątanie ma tradycję.

Jak sprzątam, to na podstawie wiarygodnych i cytowanych źródeł, w większości
krajowych. Pan Ziemkiewicz to popularny i powszechnie szanowany polski
dziennikarz. Do niego proszę się zwracać z korektami ewentualnych nieścisłości
w jego książce.

A jak chcecie o sobie czytać wyłącznie dobrze, to nic prostszego: wystąpcie z
Unii Europejskiej, każcie rozstrzelać personel polskiego oddziału Transparency
International, zamknijcie granice, ogłoście United Nations Development Program
antypolską organizacją przestępczą i wprowadźcie cenzurę prewencyjną. Gdzie tu
problem? Budynek cenzury na ulicy Mysiej w Warszawie dalej stoi, doświadczonej
kadry macie skolko ugodno, nową też kształcicie przez cały czas. Nawet na tym
forum czasem ćwiczy.

Czy Polonia ma się wam złożyć na amunicję, trociny na podłogę i szmaty do
czyszczenia nagana? Może wam przetłumaczyć bez błędów ortograficznych
deklarację rezygnacji z członkostwa UE na francuski, angielski i niemiecki? No
problem, dla Ojczyzny wszystko.

Na Pomnik Wdzięcznosci Macierzy dla Polonii, dłuta prof. Czesława Dźwigaja z
Krakowa, już od nas zbieraliście, tylko słabo wyszło, bo jelenie zza oceanu za
nic nie chciały same sobie postawić pomnika wdzięczności, widać się nie dosyć
doceniają.

Ale tym razem macie nasze szczere i serdeczne "Pomożemy!" dla operacji "Surowa
Matka", czyli "Polonijnym warchołom i prześmiewcom Macierz rzuca swoje
stanowcze NIE!".




Temat: Pomysły :-)
Cd. belkotu, w razie pytan, prosze pisac maila.

17.powtorka na pol. 3. – kazdy rysuje portret sasiada – wieszamy na
tablicy i opisujemy – kazdy, kazdego
18.czesci zdania w bezokoliczniku i mianowniku, poskladac zdanie i
uzyc wlasciwej konstrukcji.
19.ortografia – przypisac kolor jeden literz, np. rz czerwony, ż
zielony i tak uczyc. Takze koncow np. biernika w kolorach.
20.do przymiotnikow – tabela – czy jestes: zdecydowana, cierpliwa
oraz do stopniowania: jestes bardzo niecierpliwa, troche
niecierpliwa .. to bardzo cierpliwa.
21. 2-3 grupy – kazda pisze jedno zdanie, ale dlugie 10 slow,
zapisuja na osobnych kartkach, mieszaja i wymieniaja sie z grupa
(Mittelstufe – zolta ksiazka, str.38)
22.Uprzadkowac material gramatyczny – z jednej strony rozne formy
gramatyczne np. ja, mowie, pisze, dom a po drugiej pojecia – Nomen,
Personalpronomen, 1 Pers. Sg.
23.prosta zabawa na nowe slowa – zapisac je w formie pomieszanej,
np. zawody – pilot – tolip
24.krzyzowka
25.„memory cards”
26.ukladnia encyklopedi, wg alfabetu slowa jakie znamy i robimy
liste: grupy zaawansowane moga objasniac znaczenie podanych slow
27.wymowa – slowa z roznymi dzwiekami i maja klasnac jak np. uslysza
ą, sz etc.
28.napisac dialogi, pociac je na paski i kazdy dostaje swoj pasek i
wspolnie ukladamy kolejnosc. nauczyciel zaczyna od „dzien dobry”
29.wąż – jako rozgrzewka, pisze slowo na papierze, a nastpeny uczen
zaczyna kolejne slowo na litere ostaniego
30.Praca z obrazkami, fotografiami: pytania: kto, gdzie? Jaka role
odgrywa, jaka historia sie za tym kryje. Pokazywac tylko kawalki
obrazka i stopniowo odkrywac (Hypotesenbild), zamalowac kawalek, np.
centrum obrazka z ksiazki Langenscheidtsa.
31.Obrazek z wieloma szczegolami i podzielic na kategorie, kazdy
wybiera jedna np. zawody, czasowniki ruchu, przez minute zapamietuje
sie odpowiednia kategorie i uzupelnia tabele.

pozdrawiam i czekam na feed back
czesc cwiczen moge przeslac mailem




Temat: Pytanie o ilovepolish.com

Na stronę o której mowa zaglądam niemal od samego początku. Dostaję też
newslettery. Oto moje uwagi. Idea jest szczytna i w pewnym sensie wypełnia lukę
na rynku. Szkoda tylko, że trzeba tyle za to płacić. Były kiedyś wizje dzielenia
się materiałami na Chomiku. Trafiłam na tamte strony właśnie za pośrednictwem
tego forum. W miarę możliwości zamieszczam tam swoje rzeczy, ale jak na razie w
grupie osób zajmujących się nauczaniem jpjo są... 3 osoby. A szkoda.

Zachęta do wykupienia abonamentu napisana jest takim stylem, że z miejsca mnie
zniechęciła. Nie cierpię jak czaruje mnie się pięknymi słówkami z domokrąstwa
rodem myśląc, że ludzie nie domyślą się, że cała ta przemowa służy tylko
jednemu. Widać, że ktoś tam spożytkował swoją wiedzę z zakresu umiejętności
perswazji i marketingu i dobrze odrobił pracę domową. Ale do mnie to nie
przemawia, tylko drażni.

Mam sporo rzeczy pochodzących z ich zasobów. Co do ich wartości merytorycznej,
to nie jestem zachwycona. Część z nich to po prostu rzeczy, które możesz sama
napisać (i pewnie to robisz) w ciągu pięciu minut. Np. ćwiczenia dotyczące
narzędnika: Dziesięć zdanek do uzupełnienia odpowiednią formą rzeczownika (typu:
chleb + ser = chleb z ...). Słowem: ćwiczenia, jakie możesz odnaleźć chociażby w
zbiorze ćwiczeń M. Pasieki lub napisać samemu. Sporą część zajmują artykuły z
czasopism typu "Twój Styl" lub "Wprost". Od razu mówię, że nie jestem fanką tego
typu lekcji: czytamy artykuł, omawiamy słownictwo itp. Zresztą, znając
możliwości moich studentów, wolałabym sama sięgnąć po coś i samodzielnie
przygotować.

Zasoby serwisu są na razie dość skromne i obejmują w większości poziom A1. Co
tydzień dochodzi sporo nowych plików, ale tu nasuwa się pytanie, czy nie jest to
przypadkiem gra na ilość, a nie jakość. Spora część to se same teksty, ale dla
każdego poziomu jest trochę zmodyfikowane polecenie. Ostatnio doszło kilka
plików mp3, ale nie wiem, czy są dobrej jakości. Doświadczenie podpowiada mi,
żeby ufać tylko sprawdzonym źródłom. I to nie zawsze się sprawdza, bo np.
nagrania do "Miło mi" są bardzo kiepskie.

Ja nie wykupiłam abonamentu z kilku powodów. Przede wszystkim dysponuję dość
dużą biblioteczką i w zasadzie wszystko co potrzebne mam pod ręką. Są to rzeczy
godne zaufania (nie wspominam o "Mówię po polsku";), a jeśli chcę popracować nad
czymś dokładniej, to siadam i sama piszę coś pod kątem studentów. Nie uśmiecha
mi się wydawać tyle na dostęp, skoro od niektórych ćwiczeń mocno wieje
amatorszczyzną i naciskiem na ilość, a nie jakość. Ale jeśli nawet to pominąć,
to ćwiczeń jest w serwisie na razie za mało. I ostatnia rzecz - nie lubię
kupować kota w worku.

Rozumiem jednak, że serwis może okazać się zbawieniem dla osób, które z różnych
względów nie chcą lub nie mogą poświęcać na przygotowanie się dużo czasu, nie
chcą inwestować w zakup książkowych pomocy albo nie wiążą przyszłości z pracą
lektora, traktując to jako zajęcie dorywcze i na krótką metę. Co do urozmaicania
lekcji i kursów, to z iluś tam ćwiczeń, które mam, wykorzystałam raptem jedno, o
Bożym Narodzeniu. W niedługim tekście musiałam dokonać poprawek czterech błędów
ortograficznych i interpunkcyjnych.




Temat: Jak w sposób cywilizowany ukarać DZIECIAKA?
To może dookreślę co miałam na myśli bo widzę, że mnie nie zrozumiałyście :-)

Mała nie ma problemów z ortografią, uwielbia czytać książki ... i to, że jak
sie czyta to ortografia znacznie się poprawia.. czasem zdarzy się jej błąd, ale
jak każdemu :-) Krótko mówiąc jest w tym dobra... Kiepska jest natomiast w
pisaniu... bazgroli strasznie... mnie osobiście to nie przeszkadza.. staram sie
jedynie aby zbytnio nie kreśliła (czasem w zeszycie jest więcej skreśleń niż
samego tekstu). Ona natomiast jest ambitna.. i bardzo ją to stresuje, że nie
umie ładnie pisać... jest niezwykle zdolna ale leniwa... albo jak popatrzymy na
to inaczej.. to nie nauczona obowiązków.

Dlatego ćwiczyła pisnie u i ó... ale oczywiście, nie suchych zasad
gramatycznych lub przepisywanie słowek... (litości :-)) Znaleśliśmy jej fajne
dyktando na jej poziomie... zabawne a przy okazji oprócz oczywiście ćwiczenia
pisania.. ćwiczy też pisownie...

Problemem jest to, że nie odrabia lekcji... jej roztrzepania polega na tym, że
nie pamięta co było zadane, nie zapisze, nie wie... a najczęściej używanym
wyrażeniem jak się jej pytamy dlaczego nie odrobiła jest "zapomniałam" :-)
Mówicie tu Babeczki o codziennym ćwiczeniu z nią... niestety nie jest to
możliwe.. nasze kontrolowanie jest możliwe jedynie wówczas, gdy Mała jest u
nas.. jak przebywa u Mamy (mimo zwracania Ex uwagi na to, że dobrze byłoby
kontrolować Małą) nie musi odrabiać lekcji...
Zeszły tydzień ... Małą bolała głowa i nie była w szkole w pon. i we wtorek..
Mała ani Mama nie dopilnowały uzupełnienia lekcji.. Przyszła do nas w
czwartek... zadowolona i z nieodrobionymi lekcjami.. nie widząc w tym nic złego
(oczywiście zasady brania lekcji od Koleżanek i Kolegów były wcześniej jasno
ustalone)... Wytłumaczenie ... zapomniałam. W czwartek odrobiła bieżące lekcje
(i tu pisała owe dyktando z u i ó) i miała wziąć zadania od koleżanek w
piątek... W piątek też była z nami, a że piątek ma bardzo zajęty, więc miała
wziać jedynie numery zadań i uzupelnić je u nas w weekend. Gdy Tata odbierał ją
ze zbiórki harcerskiej (miała mieć ze sobą strój i piłkę.. bo był mecz z
koszykówki)... dowiedziała się, że nie ma ani stroju, ani piłki no i owych
nieszczęsnych numerków zadań... Więc konsekwentnie.. w związku z tym, że
zapomniała, musiała zdobyć owe numerki... No, a że było już późno.. więc nie
pojechała na oczekiwany mecz koszykówki... Zawsze jej powtarzamy, że najpierw
obowiązki.. a potem dodatkowe zajęcia... Wydawało mi się, że nauczka dla niej
była dotkliwa... Nie poszła na mecz bo nie zrobiła zadania i nie wzieła
stroju... Minął weekend znów poćwiczyła pisanie, uzupeniła lekcje... Wydawałoby
się, że zrozumiała. W poniedziałek nie była w szkole bo to był 3, we wtorek
odebraliśmy ja ze szkoły... (Czekaliśmy na nią pod domem jedynie 25 minut...
nie mogła znaleźć stroju ... po piłkę musiała się wrócić...) Spytaliśmy czy ma
odrobione lekcje.. powiedziała, że Tak. Przyjechaliśmy do domu daliśmy jej
trochę luzu (niech nie kojarzy pobytu u nas jedynie z ciążką pracą).. wieczorem
jeszcze chcieliśmy przeglądnąć lekcje.. Otwieramy dzienniczek a tam 1 za brak
pracy z religii... Nie odrobiła.. bo nie zapisała... Nie miała tez zrobionego
jednego ćwiczenia z bieżących lekcji...

I mamy problem, bo ja na prawdę nie wiem jak ją zmobilizować... jest ambitna,
ale roztrzepana... Wiem, że najczęściej te braki są spowodowane tym, ze Kacha
musi sama o tym pamietać... Mama czasem zaglądnie do lekcji... Brak mi już
pomysłów do jej mobilizacji...

pozdrawiam
krokusowo



Temat: dysgrafia-pomocy!
Gość portalu: jojo napisał(a):

> Jak pomoc dziecku, u ktorego stwierdzono dysgrafie i ktore zaczyna miec coraz
> powazniejsze klopoty z szybkim i czytelnym notowaniem? Psycholog byl dosyc
> niekonkretny, powiedzial tylko, ze trening polegajacy na przepisywaniu
> tekstow nic nie da - nie bardzo zrozumialam - dlaczego? Moze ktos moze mnie
> oswiecic? Kiedys mowilo sie, ze dziecko bazgrze i tak dlugo musialo cwiczyc
> pisanie, az mu sie reka jako tako wyrobila. Teraz mowi sie, ze ma dysgrafie,
> dostaje zaswiadczenie do szkoly i nie jest w stanie zrobic na lekcji
> czytelnych notatek. Doradzcie, co robic?!
> Dodam tylko, ze chodzi o 11-latka.

Slusznie i prawdziwie - czesto myli sie dysortografie z dysgrafia,nieslusznie.
Zeczywiscue malo jest w siecina temat dysgrafi.
Psycholog, ktory konczy swoja prace z dzieckiem dysgraficznym na wystawieniu
zaswiadczenia i odeslaniu do domu nadaje sie do odstrzalu.
Mam dysortografie i dysgrafie. Czytam i pisze od 4 roku zycia, a mimo to nigdy
nie nauczylam sie pisac do konca ortograficznie, a czytelne pismo??? Jezeli
bardzo sie staram, nie pisze w stresie i mam do napisania cos krotkiego,
potrafie to zrobic slicznie. dzieki mojemu ojcu, ktory jeszcze w czasach, gdy o
dysleksji itp. nic nie mowiono, cwiczyl ze mna godzinami (przy czym potrafil to
robic tak, ze traktowalam to jak swietna zabawe) kaligrafie i ortografie. dalo
efekty. Niestety, do dzis nie potrafie szybko notowac, na studiach zdana jestem
na swoja pamiec sluchowa (przez lata trenowana , pomoc kolegow notujacych i do
pisania prac - komputer.
Dzisiejsza wiedza na temat etiologii dysleksji i zaburzen pokrewnych pozwala
znacznie zwiekszac efektywnosc pracy terapeutycznej. Okreslic z jakim
analizatorem dziecko ma problem - w wypadku dysgrafii najczesciej wzrokowym ) -
dziecko moze miec sokoli wzrok, ale problem z jego wykorzystywaniem dla
odwzorowywania wzorow. najczesciej nie potrafi "zgrabie" rysowac tzw. wzorkow,
moze miec problem z zabawami typu "znajdz roznice" itp. Do tego dochodzi
niewyksztalcona prawidlowo motoryka mala - dziecko ma problem z rownym
wycinaniem nozyczkami, nawlekaniem igiel, zapinaniem malych guzikow (dotyczy
zwlaszcza mlodszego dziecka) i koordynacja oko-reka, co moze dawac efekt "nie
wie lewica co czyni prawica" ta cala wiedza pozwala na skonstruowanie
indywidualnie dobranego do potrzeb dziecka programu terapeutycznego
wspomagajacego zaburzone funkcje. Jednak na samym koncu nie maja tez do konca
racji ci, ktorzy twierdza, ze cwiczenie przepisywania nie moze nic dac. Moze,
ale pod pewnymi warunkami, ze dziecko CHCE to robic, chce tak cwiczyc, ze go to
nie nudzi i nie "odwala" pracy. To po pierwsze. Po drugie, ze sie od niego nie
wymaga cudow, czyli nie liczy sie na to, ze zawsze i w kazdej sytuacji bedzie
potrafilo pisac pieknie i czytelnie. A moze tez zdarzyc sie tak, ze jego pismo
poprawi sie, ale ze nie bedzie zaspokajalo potrzeb rodzica/nauczyciela, ktory
ma swoja wizje idealnego pisma. Poza tym, uwazam, ze warto, zeby dziecko z
dysgrafia nauczylo sie szybko i biegle pisac na komputerze. Szybko bedzie mogl
prace w szkole oddawac napisane na kompie. wszystkim zaoszczedzi to wysilku. A
jemu na pewno poczucia po raz kolejny porazki, gdy nauczyciel mu powie, ze
bazgrze jak kura pazurem. Zatem - cwiczyc tak. najlepiej pod okiem
wyspecjalizowanego terapeuty, jezeli nie ma takiej mozliwosci, pod okiem
rozsadnego pedagoga. To da mu pewien komfort na przyszlosc - gdy bedzie musial
pisac odrecznie przy odrobinie wysilku zrobi to calkiem elegancko. I po drugie
nauczyc sie biegle korzystac z tego, co mu pomoze zrekompensowac ten deficyt,
czyli z komputera. Podchodze do zagadnienia dosc pragmatycznie, ale po wlasnych
doswiadczeniach uwazam, ze warto

pozdr.
acha



Temat: Stara matura pisemna z jezyka niemieckiego
Stara Matura, część pisemna, składa się z języka polskiego i drugiego
przedmiotu.
I ten drugi przedmiot, obojętnie, czy jest to biologia,chemia, historia czy
j.obcy, jest na wysokim poziomie.

Uczeń, który miał chemię tylko w klasie 1 i 2, nie ma raczej szans na zdanie
matury pisemnej z chemii. Trzeba mieć większą ilość godzin chemii, np. w klasie
biol/chem lub na fakultecie.

Tak samo jest z językiem. Uczniom z klasy z 2 godzinami języka odradzałabym
maturę pisemną z języka.

Jeżeli jest Pan w klasie z 4-5-6 godzinami, to można zdawać. Ale uczeń z oceną
np. dst na koniec roku w klasie 4 godz. zawsze napisze maturę słabiej niż taki
sam uczeń z klasy 6 godz.

Matura pisemna składa się z 4 części. Słuchanie 15 % wszystkich punktów/
czytanie 20 % punktów / test leksykalno-gramatyczny ok. 30 % punktów/
wypracowanie ok. 35 % punktów .

Oto egzamin dojrzałości 2002 w Krakowie:
www.kuratorium.krakow.pl/org_ko.html
potem u góry po lewej stronie matura 2001/2002, potem język niemiecki. Proszę
dokładnie obejrzeć ćwiczenia i je przerobić. Ważna jest punktacja i granice
punktowe na poszczególne poziomy.

Zadania bez gwiazdki są dla poziomu średniozaawansowanego. Ćwiczenia wszystkie
(bez gwiazdki i z gwiazdką) dla poziomu zaawansowanego (dla klas o nazwie klasa
z poszerzonym programem języka niemieckiego, to jest wtedy oficjalna nazwa,
ustalona przez dyrekcję szkoły za zgodą kuratorium). Ale to nie znaczy, że
ćwiczenia bez gwiazdki są jakieś banalnie proste. Są trudne a te z gwiazdką
bardzo trudne.

Jeżeli jest Pan słaby z gramatyki, to z testu będzie Pan miał niewiele punktów
i słabe wypracowanie (za te obie części jest razem 65 % całego testu!).
Ocenianie testu leksykalno-gramatycznego na starej maturze przy językach
obcych nowożytnych jest od lat bardzo surowe. Można napisać bezbłędnie
gramatycznie całe długie zdanie (np. było przekształcanie strony czynnej na
bierną) a w jednym wyrazie zrobić błąd ortograficzny , pomylić jedną literkę (i
żeby było śmieszniej, to w wyrazie przepisanym po prostu z tego
przekształcanego zdania wydrukowanego w teście), wtedy jest 0 punktów.
Skoro uczył się Pan długo, to rozumienie ze słuchu i czytanie ze zrozumieniem
powinno pójść lepiej. Aby zdać na ocenę dop powinno wystarczyć. Najwięcej wie o
Panu jego nauczyciel, musi Pan się z nim skonsultować. On sprawdza Pana pracę i
wystawia ocenę.

Niech Pan nie zapomina, że czeka Pana też matura ustna z języka. Jeden język
obcy nowożytny na maturze ustnej jest obowiązkowy. Więc i tak będzie Pan musiał
nauczyć się do matury.

Są bardzo dobre książki z zestawami maturalnymi z lat ubiegłych z całej Polski
wyd. Omega. Może Pan obejrzeć testy ze swojego województwa. Powinny być w
bibliotece szkolnej. Oto tytuły:
www.oke.krakow.pl/matura2002/stara/obce.htmlhttp://www.ws-omega.com.pl/oferta_2001.html




Temat: Inicjatywa uproszczenia ortografi (usunąć:ó,ch,rz)
Tylko do Ciebie:
Bardzo często zmieniasz kolejność liter, prawdopodobnie masz nie wyrobioną
koordynację (za dużo się uczyłaś ortografi, a za mało bawiłaś), i lewa ręka
pracuje z klawiaturą w innym rytmie niż prawa, potrenuj kilka razy ćwiczenia
wymagające precyzyjnej koordynacji, a błędy nie będą tak częste.

Odpowiedź:
> Pomysł powstał ... "wiele miesiecy temu.."
>... jeszcze nie wyszło wprowadzenie super extra "nowej ortografii??? :P
Co za nagle to po diable.

> jak juz raz napisałam nie obecnie nie na miejscu byłby
> ten cały "cyrk z nową ortografią"
Nie rozumiem tego zdania.

> ee..a czy ja powiedziałąm że pisze bezbłednie?
Tak, bo napisać to więcej niż powiedzieć, a napisałaś, że w życiu codziennym
piszesz bezbłędnie.

> sory ale wspomniałam że w internecie dopuszcza sie rtóżnego rodzaju pisanie
Internet, to jak najbardziej życie codzienne, nie umiesz pisać bezbłędnie, i
lepiej pszyznaj się do tego byś mogła to zmienić, inaczej nie zdasz matury.

> i szczerze h.. mnie interesuje jak ja teraz pisze
Sama pisałaś wcześniej o szacunku do czytelnika. Nie wstyd ci? Ciebie na prawdę
trudno czytać. Gdyby polska ortografia była łatwiejsza, mogłabyś więcej uwagi
poświęcić na poprawne, eleganckie pisanie, i tekst były czytelny, a tak to nie
jest czytelny.

> > Super, a dzieciaki,w wolnym czasie mogą poczytać, potańczyć,
> >nauczyć się lepiej liczyć,..
> a bo teraz tego nie robią???
Lektura tego forum dowodzi, że prosty test był jednak bardzo trudny. Dzieci za
dużo uczyły się ortografi, za mało zaś liczyły. No i nie umieją.

> > Ta reforma zmienia tylko kilka zasad ortografi, nie wszystkie.
> ...zmieniała by ona więkoszć zasad: pisanie rz przd spółgłoskkami,
> pisanie rz kiedy sie wymienia na r, pisanie rz kiedy jest w koncówce arz,
> pisanie ó kiedy sie wymienia w koncówkach ów óka ówek itp,
> pisanie ż kiedy sie wymienia, pisanie ch i h kiedy też sie na coś
> wymieniają i duuużo dużo innych!
Ta reforma eliminuje te zasady, a nie zmienia. Sama zauważyłaś jak wielu zasad
tszeba się uczyć by pisać poprawnie. Wiesz ile to zajmuje lat?
Nie lepiej było się nauczyć tabliczki mnożenia i twierdzenia Pitagorasa?
A zostanie i tak wiele: kiedy pisać "on", "en", "om", "em", a kiedy "ę", "ą";
kiedy głoski tracą dźwięczność na końcu słowa;
kiedy tracą dźwięczność w środku; kiedy używać dużej litery;
kiedy pisać "i", a kiedy "j"; kiedy pisać "-dzki", a kiedy "-cki";
kiedy po "n" pisać "s" a kiedy "z" w środku wyrazu; ....
nie będę dalej pisać, w moim słowniku zasady są ponumerowane i jest więcej niż
100 (słownie: więcej niż sto).

> > Reforma zakłada aż 100-letni okres pszejściowy.
> > Starsi ludzie do śmierci będą mogli pisać po swojemu.
> > Zaś co do czytania: można pisać teksty w nowej ortografi,
> > tak by tekst nie szokował.
>...nie oburzyło jeśli to wszystko czego nauczyli sie ...
Na tym polega postęp. Coś najpierw robi się jakoś, a potem ktoś wymyśli nową
tehnologię, i to samo robi się inaczej: prościej, taniej , nowocześniej, po
prostu lepiej.

> > Jesteś dumna, że wykułaś do pamięci jakieś wyjątki?
> tak jestem dumna z tego że wykułam sie czegfoś na pamiec
> i potrafie sie tym posługiwać,
Może i wykułaś się na pamięć, ale nie umiesz się tym posługiwać.




Temat: Borelioza a życie zawodowe
trinity28 napisała:

> Mam jeszcze jedna wątpliwość. Nie wiem czy to innym się też zdarza, ale mam
> problemy z pamięcią i myśleniem (z tego powodu tez trochę boję sie wrócić do
> pracy). Czasami mam wrażenie że moje IQ sięgnęło dna. Mam problem, jakby z
> analizą tego co czytam, lub co sie do mnie mówi. Czytam o czymś pół strony i
ni
> e
> wiem o co chodzi, ludzie mi cos tłumaczą a ja jakbym nie mogła, niewiem jak to
> powiedzieć zanalizować i przetworzyc tego co sie do mnie mówi. zaczełam mieć
> problemy z ortografią. Czy ktoś też ma takie problemy i jak sobie z tym radzi,
> czy może zrobiłam się głupiutka z wiekiem ?

Trini,

Caly zeszly rok , gdy jeszcze probowalam diagnozowac co mi jest i nie
bralam antybiotykow, byl okropny jesli chodzi o pamiec i bloki slowne.
Zerowa koncentracje , niemoznosc pisania, czytania nawet idiotycznego
ogladania TV.
Potem w styczniu 2006 wyladowalam w szpitalu z innego (? ) powodu niz
borelia i zaaplikowano mi po raz pierwszy ostre antybiotyki. Herx jak sie
patrzy ,i wszystkie problemy z percepcja sie pogorszyly plus doszlo
poczucie bycia kompletnie "za szyba". Tracenia "ja". Trwalo to ze dwa
miesiace.
Makabra.
Pozniej w marcu znalazlam sie poza Polska w szpitalu- juz na leczeniu
boreliozy. Nie bylam w stanie tam normalnie rozmawiac z lekarzem,
zapomnialam jak sie cokolwiek mowi po niemiecku, anglielsku. Mialam
wrazenie , ze lekarz moze mnie uznac za niezle walnieta. Trudno mi
bylo zlozyc slowa w jakas calosc nawet po polsku
Niesamowita cierpliwoscia i zrozumieniem wykazywali sie moi najblizsi.

Dostalam dozylny cefotaxim, napadaly mnie herxy i strachy Kuracje
przerwali w 5 tygodniu bo leukopenia byla okropna.

Jedyne na co mi pomogla ta kuracja to, ze po raz pierwszy ,tak na
poczatku maja, zaczelam odzyskiwac koncentracje, wrocila mi pamiec, moge
teraz czytac i pracowac , analizowac i nie uciekaja mi mysli. Cwicze
dodatkowo mozg i pamiec - zaczelam uczyc sie dodatkowego jezyka.
Czytam "skomlikowane" ksiazki , z dziedzin gdzie bylam laikiem ale to tez
rodzaj cwiczenia na koncentracje i analizowanie. Pomaga. W zasadzie pelna
jasnosc umyslu.
(Sporo na przykladzie ludzi po porazeniu mozgowym : w tym jeden z moich
znajomych, ktory uczyl sie na nowo mowic, czytac etc. Miesiace cwiczen-ale
do opanowania. Podobno nawet w tak ostrych zmianach w mozgu jak po
udarze , pewne funkcje przejmowane sa przez niedotkniete udarem czy
demienilizacja inne komorki mozgowe. Wiele osob wraca do normalnego
zycia. Przy zmianach w ukladzie nerwowym w przypadku borelli ,wydaje sie
to chyba latwiejsze by gimnastykowac glowe, a potem "zaliczac kolejne testy
na IQ."

Czasem tylko w duzym zmeczeniu pojawiaja sie mroczki przed oczami- ale to
sporadycznie. Lykam tez od 4 miesiecy wit B complex ,Bilobil, enzym Q10.

Mam dzieki bogu wolny zawod, wiec sama sobie troche "dyktuje" warunki
pracy- to jednak spory ulatwienie przy borelli. W trakcie pierwszego
leczenia bylam wylaczona zawodowo na dobre pol roku. Teraz wrocilam do
pracy ale tak na "pol etatu". I to bardziej ze wzgledu na klientow, ktorym
nie chcialabym robic dlugoterminowych zobowiazan i potem zostawiac ich na
jakis czas "na lodzie"( marze wciaz o 6 tygodniach rocefinu dozylnie .
Pomagaja mi tez , nie ukrywam, najblizsi.To dzieki nim, nie mialam stresu
by starac sie "po wlasnym trupie" o srodki do zycia ( czytaj: na leczenie).
Mysle ze aktywnosc jest bardzo wskazana, jesli tylko stan zdrowia na
powrot do pracy pozwala. Takze fizyczna .



Temat: czy dzieci Wasze potrafia wymowic te slowa?
Hej :o)

No to załączę Wam krótki tekst, który na temat języka polskiego napisał w
ostatniej Gazecie Telewizyjnej (dodatek weekendowy do GW) Filip Łobodziński.
Sądzę, że Krystyna będzie mogła to potwierdzić albo zaprzeczyć :o)
Miłej lektury :o)

"Prościej

Filip Łobodziński 08-11-2002

Podobno - tak mówili, ale może kłamali - gramatycznie najprostszym z języków
europejskich jest norweski. Żadnej deklinacji, koniugacji, trzy czasy -
teraźniejszy, przeszły i przyszły - tryby też "przeważnie zębate" (jak był
skłonny wierzyć jeden z bohaterów "Sposobu na Alcybiadesa"). No, gadać, nie
umierać.

Nie da się tego powiedzieć na przykład o niemieckim. Do legendy przeszły tytuły
podręczników w rodzaju "Zwięzły kurs podstaw gramatyki niemieckiej" - XIV
tomów. Jednak w ramach upowszechniania mowy Heideggera wśród ludów Europy
Niemcy postanowili jakiś czas temu zredukować nieco zawiłości ortograficzne.
Podobne propozycje roją już rdzenni użytkownicy języka hiszpańskiego, gdzie nie
ma żadnej różnicy pomiędzy wymową B i V oraz Z i C (jeśli ta ostatnia stoi
przed E lub I; dokładnie ta sama sytuacja dotyczy J i G).

Niedawno moje macierzyste pismo opublikowało fragment eseju tegorocznego
noblisty Imre Kertésza. Padło tam zdanie: "Zaraz jednak zważyła mi humor
nieprzyjemna myśl ". Można pożartować, zadając pytanie: ile waży humor
węgierski, czy jest lżejszy niż niemiecki, cięższy niż angielski? Naturalnie
doszło do pomyłki ortograficznej i wedle tradycyjnych reguł winno
być: "zwarzyła", czyli popsuła. Ale może to pierwszy krok na drodze do
ujednolicenia zasad ortografii polskiej? Piszemy "ważył", a dopiero z kontekstu
wynika, czy mowa o kontroli ciężaru, czy o psuciu. Piszemy "byłem w Hełmie" i
ze zdania domyślamy się, że chodzi o miasto, a nie blaszany, oklapły berecik.
Piszemy "żyć", a czytelnik tylko moment główkuje i wie, czy mamy nastrój
egzystencjalny, czy podhalańsko-anatomiczny.

Ten proces już się rozpoczął. Na razie redukujemy przypadki. O moim dawnym
partnerze filmowym Heniu Gołębiewskim napisano gdzieś, że "debiutował w »Abel,
twój brat «" (zamiast w "Ablu, twoim bracie"). O Donaldzie Sutherlandzie
usłyszałem w radiu, że był "gwiazdą w »Złoto (a nie Złocie) dla zuchwałych «".
Michał Wiśniewski to oczywiście "lider Ich Troje" (dawniej mówiono by "Ich
Trojga"). Zaczynam więc ćwiczyć i ja. Nie wiem, jak wyglądałby uniwersalny czas
przyszły i przeszły, więc stosuję chwilowe protezy.

[W tył] być cymbaliśći liczńi, / ale żaden z ńih nie [w tył] śmieć zagrać przy
Jankiel / (Jankiel przez cała źima nie wiedźeć gdźe [w tył] bawić, teraz śę
nagle z głuwny wojsko sztab [w tył] zjawić). Wiedźeć wszyscy, że jego ńikt na
ten instrument / nie [w pżud] wyruwnać w biegłość, w gust i w talent

Tak to wygląda po norwesku, podejrzewam."




Temat: Na kłopoty z polskim: reforma ortografi
> Z tym "sz" to idiotyzm,
Zastąpienie rz pszez sz (tam gdzie zamiast rz wymawiamy sz, a nie ż)
ma następujący sens:
1. Język polski pisany jest zgodny z wymową wyrazu,
a to najważniejsza właściwość każdego zapisu fonetycznego.
2. Zamiana rz na sz powoduje , że wyraz pisany w nowej ortografi,
jest wzrokowo bardzo podobny do starego zapisu,
co jest istotne dla ludzi z nawykami starej ortografi.
3. Jest to sposub pisania sprawdzony i ćwiczony pszeze mnie od roku.

> ja jestem za usunięciem "ż" i zastąpienie go "rz",
Wprowadzenie proponowanej zmiany: zastąpienie "ż" dwuznakiem "rz" jest
niewygodne ponieważ:
1. Pisownia polska traci jednoznaczność -
nie wiadomo, gdy widzimy słowo pierwszy raz
czy czytać je z -r-z- w środku , czy -rz-(dźwięk ż).
Np nie wiadomo jak czytać "zmarznąć":
czy z-m-a-r-z-n-ą-ć, czy też z-m-a-ż-n-ą-ć?
Bo niby skąd ma to być wiadomo, jeśli słowo widziane jest pierwszy raz?
2. Dwuznak "rz" jest dłuższy, zajmuje więcej miejsca.
Po co więc dwie litery zamiast jednej?

Musimy pogodzić się z faktem, że alfabet łaciński ma za mało liter.
Jestem zwolennikiem kreseczek, i ogonki też lubię.
Proponowana reforma nie ingeruje w ś, ć, ą, ę, ł, ń, ź, ponieważ każdej z
literek odpowiada konkretny unikalny dźwięk.
Dzięki tym literkom język polski jest dość jednoznaczny -
zwykle, na szczęście, jeszcze wiadomo jak czytać nowe, pierwszy raz widziane
słowo.

> albo odwrotnie (w pierwszym przypadku j. polski
> straciłby swoją literę- o jeden krzak mniej ;]).
Rozumiem, że ta propozycja polegała by na zastąpieniu każdego rz pszez ż.
Była to pierwotna wersja tej reformy, niestety,
wystarczyło mi kilka dni pisania tym sposobem i obserwacji
by pszekonać się, że taka reforma ma wiele wad.
1. Język polski pisany dalej nie jest jednoznaczny dźwięk "sz"
bardzo często tszeba pisać jako ż, no a niby dlaczego?
Jak wytłumaczysz 6-latkowi gdy poznaje pierwsze literki, że ż czytamy sz?
Po co mu mieszać w głowie?
Słyszy sz - pisze sz - to jest proste.
2. Wyrazy pisane pszez sz zamiast rz , tam gdzie słysze sz,
są bardziej podobne wzrokowo do starej pisowni i tekst jest ładniejszy.
3. Oczywiście, że nowa ortografia nie jest doskonała,
ale wszystkiego nie da się naprawić jednego dnia.
Pozostanie problem pisania pszez ż tam gdzie słyszane jest sz,
ale w o wiele mniejszej ilości wyrazuw.
np. wąż będzie pisane wąż mimo wymowy wąsz
albo drukarz będzie pisane drukaż, mimo wymowy drukasz.
Ale mało kto robi tego typu błedy ortograficzne, co sugeruje,
że problem nie jest najistotniejszy.
No ale te problemy i tak są już w języku polskim,
jednak mało kto robi tego typu błedy ortograficzne, co sugeruje,
że problem nie jest najistotniejszy.
A wszystkiego nie da się zreformować jednego dnia.




Temat: Nie ma czegoś takiego jak dysleksja - komentuje...
do Rosomaka i Salou
Jeszcze parę lat temu też mogłabym powiedzieć, że dysleksja to wymyślona bzdura
i że trzeba czytać, czytać , czytać. Oczywiście nie dziś, kiedy mam syna 11
letniego dyslektyka, V klasa.
Ja sama łykałam książki do tego stopnia, że jak rodzice kazali gasić światło to
wchodziłam pod łóżko z latarką i czytałam do świtu.
Ja czytałam dziecku od kiedy pamiętam, śpiewałam też - uwielbiał to i robię to
do dziś. Wieczorem się przytulamy i czytam mu książki. Tak 11
letniemu "koniowi", teraz wprowadzam , że on 1 rozdział i ja 1 rozdział, a
było że on 1 kartkę i ja 1 kartkę.
On przyznał się , że jak sam czyta to nie rozumie.
Zaczęło się w przedszkolu, nie był w stanie przeliterowac wyrazu, co wydaje się
takie proste cebula c-e-b-u-l-a, wychodziło c-e -l-u-b-a (lub podobnie)wszystko
tylko nie cebula. Sylaby były OK.
Podstawówka I-III akurat trafił na panią co lubiła pracować na kartach pracy,
mało dyktand, tylko gotowe dyktanda gdzie wstawia się literki ó lub u, robił
błędy, ale tak do przeżycia.Czytał "średnio na jeża" pomagałam mu ćwiczyć,
angielski , niemiecki - pracowałam z nim (prosty materiał) dużo pamięciówki
mniej pisania.
IV klasa - lodowaty prysznic, normalny polski z normalnym polonistą, normalne
dytkanda, pierwsze samodzielne wypracowanie. Przezyłam szok - nie wiedziałam,
że można w języku polskim pisać fonetycznie!! nie ma pokłócić jest pogócić,
pogucić i więcej tak dziwnych rzeczy, że nie wiadomo skąd się coś takiego
bierze.Nie widzi różnicy ś-si. Przy tym potrafi powiedzieć wszystkie zasady
pisania ortograficznego!
Pisownia niemieckiego i angielskiego- tylko ja wiem ile trzeba się
nakombinować, żeby wytłumaczyć jak pisać i jak wymawiać wyrazy i jak nauczyć.
Żeby to tylko były blędy ortograficzne. Mój syn nie potrafił się skoncentrować
na swoim czytaniu, na lekcjach również, a weszły historia i przyroda.
Nauczyciele mówili, że nagle gdzieś odpływał i nie było go duchem w ogóle na
lekcji.W domu wszystko od poczatku z nim robiłam. A do klasówek uczył sie
ustnie, ja czytałam. Matka dziewczynki z klasy pracownica z ppp, zaciągnęła
mnie do siebie na testy itd. Wyszło, że ma zaburzoną analizę wzrokową, z
syntezą słuchową też coś nie tak, słaba pamięc świeża.Dysleksja. Ogólnie
rozwinięty, inteligentny, bogaty zasób wiadomości wszystko super tylko coś nie
tak.
Ja też nie mogłam sobie wyobrazić panie Salou, że patrząc na wyraz i czytając
książki - widzimy bląd i go po prost poprawiamy.Tu nie działa pamięć wzrokowa.
Ja nie pracuję - dziecko moje nigdy nie ślęczało przed telewizorem, nigdy nie
był fanem komputerów, od 6 roku życia chodził na kółko plastyczne, na szachy
(nie potrafił się koncentrować), czynnie uprawia sport i na szczęście tu jest
dobry
Poradniki mówią o prawej półkuli i lewej półkuli, różne bzdury mniej i bardziej
naukowe. Syn miał średnią 4,9. Wie Pan jak cieszyłam się z wakacji, a wie Pan
jak boję się nowego roku. Nie wie Pan i się nie dowie, chyba że będzie Pan miał
dziecko z dysleksją z którym będzie się Pan uczył od początku całego materiału.




Temat: Problemy Pawełka
Problemy Pawełka
Cześć,
odkryłam dziś to forum i chyba będę często je czytać :0).
Chyba niektóre mamy juz kojarzą mojego nicka, gdyż jestem mocno zaangazowana w
pomoc 5 dzieci z rodziny patologicznej i ubogiej, sama dzieci nie mam, i
ciągle na różnych forach zadaję pytania bardzoej doświadczonym żeby móc lepiej
pomagać :).

Zdecydowałam sie tu pisać gdyż obecnie głównie oragnizuję pomoc dzieciom:
Pawełek 7 lat (powtarza zerówkę), Emilka (8 lat, 2 klasa) i Marcinek (3 latka
i 3 mce).
Dwójka starszych jest u mnie na nauce 2 razy w tyg. Są to dzieci z domu
patologicznego, bieda, 1 pokój z kuchnią, brak kanalizacji, gazu i czasem
prądu, wody, matka sprawia wrażenie lekko uposledzonej umysłowo, ojciec w
porządku umysłowo ale moralnie skrzywiony, dom czysty i shcludny, bez alkoholu
ale rodzice b. uposledzeni w okazywaniu uczuć dzieciom, nie bijący ale ciągle
na nie krzyczący i odpędzający sie od nich, wulagryzmy itd.

Paweł ma 7 lat, powtarza zerówkę. Drugi miesiąc widze go regularnie i pracuję
z nim nad programem szkolnym. Dziecko sepleni - nieprawidłowa wymowa głosek
"sz" "cz" "ż" itd jako "s" "c" "z". Zez w prawym oku - dopiero ja to
zauważyłam. Zapisany na wizytę u okulisty i logopedy.
Paweł dobrze liczy, rozpoznaje cyferki, potrafi prawidłowo podzielić wyraz na
sylaby. NIe rozpoznaje wszystkich kolorów np. nie umie nazwać żółtego i
niebieskiego. Poza tym występuje u niego całkowita niemożność podzielenia
wyrazu NA GŁOSKI. Nie jest w stanie zrozumieć że wyraz "mama" mozna podzielić
nie tylko na "ma - ma" (potrafi) lecz także na "m - a - m - a", nie potrafi
tego nawet z wyrazem dwugłoskowym np. "na" czy trzygłoskowym "dom". Paweł nie
potrafi powiedziec tez jaką głoskę slyszy na początku wyrazu, zawsze podaje tę
na końcu np. "powiedz co słyszysz na poczatku wyrazu 'dom' - słyszę 'm' ".
Dlatego zapisałam go do logopedy i okulisty.

Emilka ma 8 lat, z trudem zdała do 2 klasy. Urodziła się w 35 tyg ciąży, z
wagą 1900 gr, z zakazeniem jakimś tam, matka całą ciążę paliła papierosy.
Emilka rozpoznaje kolory ale.... w normlanym zeszycie w 3 linie, nie widzi
ktora linia jest gruba a która cienka, stąd wzięło się jej pisanie w
niewłaściwych liniach. Po kupieniu zeszytów z kolorowymi liniami problem
zniknął. Dobrze liczy choć pomaga sobie paluszkami trochę ale w zasadzie nie
robi błędów w matematyce.
Ma ogromne problemy z pisaniem, pisze fonetycznie "fszkole" "iest" "śeroda"
itd. Cyztanie też jej idzie ciężko, zgaduje wyrazy - choć to na poczatku 2
klasy jeszcze jest w normie, potrzebuje ćwiczeń. Bardziej martwi mnie to że
ona nie potrafi wymówić prawie żadnego słowa ktore ma więcej niż 3 sylaby np.
konserwowy, ortograficzny oczywiście tłumaczę jej znaczenie tych słów. Ma b.
ubogi zasób słownictwa.
NIe potrafi przyswajać zasad, reguł, nie zapamiętuje, nie rozumie, nie
koncentruje się na tym co się mówi do niej, przy mojej wypowiedzi składającej
się z 3 zdań ona nic nie pamięta, nic nie powtórzy. NIe jest w stanie
zrouzmiec co to jest rzeczownik i że wynik dodawania nazywa się suma -
oczywiście także po tłumaczeniu jej, pokazywaniu na przykładach, ćwieczeniach
itd. Ja mówię "Emilka, wynik dodawania nazywa się 'suma'" "powiedz jak nazywa
się wynik dodawania?" "nie wiem". Również zapisana jest do logopedy i olulisty
oraz najprawdopodibniej będzie diagnozowana w Poradni
Psychologiczno-Pedagogicznej.

Na razie droge mamy powiedzcie mi jedno: czy jesli ja będe ćwiczyła z
Pawełkiem 1 raz w tyg a z Emilką dwa razy przez cały rok, czy będą tego
jakiekolwiek efekty? Na więcej nie mam możliwości, sama jestem niepelnosprawna
(kule, nie wózek) i oragnizuję pomoc tym dzieciom ponad rok ale dopiero od
niedawna także w sferze zdrowotnej, martwię się nie dam rady i że powinnam
poszukac drugiej takiej zapalonej wariatki co by się do mnie dołączyła...
Nie ma szans na współpracę rodziców dzieci.



Temat: STOWARZYSZENIE NA RZECZ ROZWOJU GMINY ŻYCHLIN
STOWARZYSZENIE NA RZECZ ROZWOJU GMINY ŻYCHLIN
Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Gminy Żychlin

Zaprasza na wtorkowe spotkania w „Czasoprzestrzeni”!

„D y s l e k s j a – to nie wyrok!”

Wstęp Wolny!!!

Zapraszamy serdecznie na spotkanie z mgr Wanda Juszyńską terapeutą
z Niepublicznej Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej w Kutnie,
która przybliży nam temat dysleksji i wyjaśni w jaki sposób rodzice
mogą pomóc dzieciom radzić sobie z dysleksją.

Wtorek (25.08.2009), godz. 17.00
w Świetlicy Spółdzielni Mieszkaniowej w Żychlinie.

Wakacje niestety chylą się już ku końcowi, dzieci niedługo wrócą do
przedszkoli, szkół i … znów pojawi się widmo DYSLEKSJI…
Przyjdź na spotkanie w „Czasoprzestrzeni” , a dowiesz się jak
wcześnie (już w przedszkolu) zauważyć symptomy dysleksji u dzieci i
jak wspierać dziecko w przezwyciężaniu trudności jakie sprawia
dysleksja, by zaoszczędzić mu licznych porażek i niepowodzeń.

Dysleksja oznacza trudności słowne lub językowe. Obejmuje m.in.
mówienie, gramatykę, ujmowanie znaczenia i w dużym stopniu wiąże się
z procesami pamięciowymi umysłu. Dodatkowo jeszcze mogą jej
towarzyszyć inne trudności, takie jak niestaranny charakter pisma,
zaburzenia lateralizacji, słaba koncentracja uwagi, trudności w
realizacji poleceń. Niektórzy dyslektycy bywają niezdarni, inni nie.
Jedni potrafią czytać, ale mają trudności z ortografią, inni zaś są
znakomitymi matematykami. U każdego dziecka dyslektycznego należy
zaobserwować (w odniesieniu do jego zachowania i specyficznych
trudności w procesie uczenia się) indywidualne obszary zarówno
słabości jak i mocnych stron – jest to bardzo pomocne w ształtowaniu
wsparcia. Różnorodność symptomów u dzieci może sprawiać kłopoty
rodzicom, ale kiedy zaczną rozumieć naturę swojego dziecka, staną
się lepiej przygotowani do pracy w zakresie specyficznych jego
trudności i zaspokajania jego indywidualnych potrzeb. Dzieci
dyslektyczne przejawiają różny stopień i różny charakter trudności.
Dysleksja u jednego dziecka może wywierać jedynie subtelny wpływ na
jego życie, ale u innego dotkniętego nią dziecka może mieć wręcz
niszczący przebieg. Im wcześniej rodzice odkryją, że ich dziecko
znajduje się w grupie ryzyka dysleksji i zrozumieją jego trudności –
tym łatwiej będzie im bezradność zastąpić pozytywnym wsparciem.
Czytanie, pisanie ortograficzne, matematyka i zabawy ruchowe będą
mogły mieć pozytywny przebieg.

Zapraszamy do naszej mini biblioteczki:
- „Jak pomóc dzieciom radzić sobie z dysleksją” – Sally Raymond
- „Dar Dysleksji” – Ronald D. Davis, Eldon M. Braun
- “Ćwiczenia grafomotoryczne” – Ewa Gaweł
- „Loteryjki sylabowe” – Zofia Handzel
- “Bajki dla Dyslektyków”

Oraz wiele innych ciekawych pozycji , o których niedługo napiszemy.

Projekt „Czasoprzestrzeń- przystań radosnego macierzyństwa”
realizowany w ramach dofinansowania z programu „AXA – Wspieramy Mamy”

stowarzyszenie.e-zychlin.pl




Temat: pomóżcie, bo kogoś ugryzę!!!
pomóżcie, bo kogoś ugryzę!!!
No muszę to z siebie wywalić bo pęknę. Dziś wróciłąm do pracy po 2 tyg.
zwolnienia lekarskiego. Od razu na drugiej przErwie byłam wezwna "na dywanik"
(pracuję w szkole, w wiejskim gimnazjum, uczę języka polskiego). Pani
dyrektor stwierdziła, ze podczas mojej nieobecności odbyło się zebranie z
rodzicami i rodzice jednej z pierwszych klas zarzucaja mi, że źle prowadzę
lekcje, nie podobają im się metody (fakt, ze niektóre wypracowania sprawdzam
tylko po ich "wysłuchaniu", nie patrząc na błędy), ogólnie nie pasuje im
sposób prowadzenia zajęć i ilosć zrealizowanego materiału. Szlag mnie
trafił!!!!!!!!!!!. Pracuję w szkole od 12 lat, zawsze miałam dobre wyniki, w
zasadzie nigdy zadnych poważnych uwag, hospitacje wychodziły super, w ub.
roku uzyskałam tytuł nauczyciela dyplomowanego, dostałam nagrodę dyrektora
szkoły, prowadzę szkolny teatr, koło recytatorskie, wydaje ghazetkę, jeżdżę
na wszelkie kursy, warsztaty metodyczne. Przygotowujac sie do lekcji, bardzo,
naprawdę bardzo sie staram, aby były one ciekawe, urozmaicone. Dzieciom
kaząłm kupic specjalne karty ćwiczeń, bo tam jest dużo ciekawostek. Lektury
omawiam metodami aktywizującymi młodzież. Na dobrą sprawę, przy omawianiu
lektur dzielę klasę na kilka grup i każda z nich ma przedstawić temat z
lektury. Dzieci robią to fantastycznie. Sięgają po materiały, których nawet
ja bym chyba nie znalzła, wykonuja na lekcjach scenki, przbierajką sie, uczą
całych fragmentów lektur na pamięć (oczywiscie z własnej inicjatywy, zeby
lepiej wypaść), ukłądają krzyżówki, rebusy, zadają sobie bardzo ciekawe
prace. Ja wszystko koordynuję, pomagam opracowywać lekcję, sprawdzam prace
domowe, uzupełniam. Czasem faktycznie wypracowania sprawdzam nie korygując
ortografii, ale dzieje sie tak tylko wtedy, gdy zależy mi, zeby sprawdzić tok
myślenia dzieci, zobaczyć czy zrozumiały problem. Od sprawdzania ortografii
mam przeciez dyktanda. Dzieci są zadowolone, chętne do pracy, myślałam, ze
rodzice też, a tu... No nie mogę, za chwilę mnie rozniesie... Dyrektorka
zaleciła, abym spotkała sie z rodzicami uczniów tej klasy. No i co??? Mam
zrobić zebranie (nawet nie to, ze zrobić, tylko dostosować się, kiedy Państwo
każe mi przyjść), i tłumaczyć się z tego, jak pracuję???? Przeciez to jest
CHORE!!!!!!!!! Jak ma wyglądać normalne młode społeczeństwo, jak dzieci mają
mieć szacunek dla nauczyciela, skoro rodzice tak podkopują jego autorytet???
To są ludzie w większości nie wykształceni, zwykli wiejscy robotnicy. Co oni
mogą wiedzieć o metodyce nauczania juęzyka polskiego? Jakim prawem zarzucają
mi, ze moje metody pracy są ZŁE?? Oni twierdzą, ze jak oni chodzili do
szkoły, to nikt takich cyrków nie robił. Nie dociera do nich, że czasy sie
zmieniły, a młodzież uczy się teraz samodzielności, kreatywności, myślenia,
tego, aby poradzili sobie na egzaminie, gdy zostaną z fragmentem tekstu do
analizy i długopisem. Jestem strasznie rozgoryczona. Po jaką cholerę
kończyłam te wszystkie kursy, uczyłam sie nowatorskich metod prowadzenia
zajęć, wyszukiwałąm ciekawych metod omawiania lektur? Czy nie łatwiej byłoby
mi przyjsć na lekcję, odfajkować wykład i wyjść? Tak teraz będę robić. nie
mam tylko pojecia jak rozmawiac z tymi ludźnmi, jak im wytłumaczyć, ze nie
maja prawa wytykać mi błędów i szarpać autorytetu. Uxczniowie sa coraz
bardziej butni i nieposłuszni, ale.. czemu tu sioę dziwić? Dzis z uśmiechem
na ustach 10 osób zgłosiło mi nieprzygotowanie i siedziało całą lekcję nie
wyjmując nawet zeszytu... Poradźcie, co robić? Może sa wśród Was
nauczyciele? Nie mogę sobie pozwolić na to, by byle wsiok (przepraszam za
wyrażenie) uczył mnie, jak mam prowadzić lekcje. Ja nie ucze ich, jak mają
trzymać cep i prowdzić traktor. Mniej więcej tyle samo mam z tym wspólnego,
co oni z metodyką. Boje sie, ze puszczą mi nerwy na takim zebraniu. Co
robić??????????? Agnieszka.




Temat: Co warto wiedzieć o dysleksji
Jeszcze jedno małe pytanko. Co to jest pismo supełkowe? Czy to technika pisania polegająca na łączeniu liter? W taki sposób to w ogóle się pisze. Więc nie wiem co mam przez to rozumieć.
Też mam orzeczenie o dysleksji. Myślałam, czy może nauczyciele nie chcą mnie za bardzo oszczędzić. Może wcale nie mam bo przecież umiem ładnie pisać jak się bardzo postaram. Ortografię też znam a kiedy dowiedziałam się, że mam dysleksję zaczęłam robić więcej błędów. Dopiero na studiach to się zmieniło. Koledzy śmiali się z moich błędów. Nie robili tego w jakiś nie przyjemny sposób ale zawstydziłam się tym felerem. Myślę, że to może być moja wina, że za mało ćwiczę. Kiedy ktoś ma problemy powinien więcej ćwiczyć. Kiedy się zmobilizowałam moja ortografia przestała sprawiać jakiekolwiek problemy.
Jednak kiedy czytałam wasze wypowiedzi zauważyłam parę podobieństw.
Gubię litery. Czasami coś źle przepisuję. Cztery dni poprawiałam projekt zaliczeniowy z pewnego przedmiotu, ponieważ za każdym razem, kiedy go sprawdzałam okazywało się, że źle przesunęłam przecinek w jakiejś liczbie, gdzieś o zero za dużo o zero za mało. Widzę, że macie podobne problemy do moich. Myślałam, że może to mieć związek z czymś innym, że może po prostu taka jestem. Mnie także mylą się strony, więc za każdym razem, kiedy mam skręcić, robię w powietrzu ruch ręką, tak jakbym miała pisać i tak poznaję kierunki.
Przekręcam wyrazy. Mam dobry słuch, ale źle dekoduję to, co usłyszę. Po parokrotnym powtórzeniu w myślach, usłyszanej frazy dochodzi do mnie, co dana osoba mogła powiedzieć naprawdę. Moje otoczenie czasami wykorzystuje to przeciwko mnie. Próbują mi wcisnąć, że mówili coś innego niż ja zrozumiałam. W końcu sama nie wiem co było naprawdę mimo, że jestem o tym przekonana w 100% :( Ciężcy ludzie, robią mi wodę z mózgu.
Miewam problemy z wysławianiem się. Brakuje mi słów. Zacinam się. Nie chcę się jąkać, więc mówię, mówię a potem nagle przerywam i zastanawiam się jakiego słowa użyć. Jak za długo się zastanawim a mój rozmówca też nie może odgadnąć brakującego wyrazu porzucam myśl i mówię „Mniejsza wiesz, o co chodzi.” :) Myślę, że mimo to ludzie mnie akceptują i widzą to jako moją zabawną wadę. Ale niektórzy, na którym bardziej mi zależy uciekają ode mnie, bo mnie nie rozumieją. Jak mają mnie rozumieć skoro nie umiem im wyjaśnić? Nie umiem im tego wyjaśnić, że nie jestem dziwna tylko słowa mi uciekają. A może to jest dziwne :( a może powinnam więcej czytać.
Może mają rację, że to nie jest tak. Przecież nie jest ze mną aż tak źle. Może jestem na pewnej granicy. Nie lubię mieć taryf ulgowych. Jestem taka Zosia Samosia. Lubię wszystko zrobić sama bez pomocy. Mam satysfakcję, że nie oszukuję nie zrzynam, nie pozwalam za siebie obić projektów.
Ale najgorszym moim utrapieniem jest częste skreślania. Napiszę słowo, które zaraz skreślę, a potem pisze to samo, czasem żeby znów skreślić.




Temat: Nie dajmy się sterroryzować językiem angielskim!
Nie dajmy się sterroryzować... - cd.
Dziękuję Wam za nadesłane odpowiedzi.
Przede wszystkim należy rozprawić się z mitem dotyczącym konieczności nauczania
języka obcego od najmłodszych lat życia dziecka, gdyż rzekomo tylko w ten
sposób nauczy się ono prawidłowej wymowy i odpowiedniego stosowania struktur
typowych dla danego języka, co w późniejszym wieku ma stanowić podstawę do
pogłębienia nabytej wiedzy. Teoria ta brzmi nadzwyczaj mądrze, atrakcyjnie i
przekonująco, tyle że nic z niej nie wynika, A to z tej prostej przyczyny, że
zakłada ona, iż dziecko będzie się uczyć od osoby mówiącej bez obcego akcentu i
posługującej się wyłącznie prawidłowymi konstrukcjami zdaniowymi. Krótko
mówiąc, założenie takie jest słuszne, jeśli stać Was na angielską służącą lub
wyślecie dziecko do Anglii, gdzie będzie ono uczęszczać do angielskiego
przedszkola, stykać się z innymi angielskimi dziećmi itd. W takiej sytuacji
nastąpi rzeczywiste zanurzenie w języku ze wszystkimi tego dobrodziejstwami
(oryginalna wymowa, automatyzacja wypowiedzi, a nawet nauka przez zabawę!).
Zupełnie inaczej ma się sprawa z nauką dzieci w kraju. Tu dzieci nie słyszą
angielszczyzny w wydaniu rodowitego Anglika, lecz np. pani od matematyki, która
z obawy, że kiedyś może zabraknąć dla niej godzin z jej przedmiotu, zrobiła
sobie dodatkowe uprawnienia z języka angielskiego i raczy wszystkich potworną
angielszczyzną na poziomie „Kali chcieć jeść”. Gdyby nie fakt, że dzieci i tak
nic nie wynoszą z lekcji języka obcego, można by wręcz postawić tezę, że
działalność taka jest bardziej szkodliwa niż pożyteczna. Obecnie jednak
szkodliwość sprowadza się wyłącznie do sfery materialnej, czyli portfela
rodziców. Nadmienię jeszcze tylko, że nigdy dotychczas nie spotkałem
mieszkającego w Polsce dziecka, którego angielską wymowę można by uznać choćby
za przyzwoitą, nie mówiąc już o swobodzie wypowiedzi. Mam na myśli dzieci,
które uczą się przynajmniej pięć lat.
W odpowiedzi na mój post Tawananna zadała ciekawych kilka pytań. Spróbuję się
do nich ustosunkować.
Pytasz, gdzie się uczyć, jeśli nie w szkole lub na kursach. No cóż, każda droga
prowadzi do Rzymu, byle tylko podążać nią wytrwale. Jeśli ktoś musi uczęszczać
na kurs, niech uczęszcza, ale musi pamiętać, że na kursie nikt wiedzy do głowy
mu nie wleje. Żeby opanować język obcy, trzeba być cierpliwym, zdyscyplinowanym
i również pracować samodzielnie w domu (sądzę, że 3 godziny dziennie przez 6
dni w tygodniu da dobry wynik po dwóch latach). Jeśli ktoś tak nie potrafi,
nich sobie da spokój, szkoda czasu i pieniędzy.
Co znaczy porządnie? Uważam, że człowiek porządnie znający język obcy potrafi
czytać literaturę piękną w wersji oryginalnej, obejrzeć film, a także swobodnie
i bez błędów wypowiedzieć się na każdy temat.
Stwierdzasz, że wygodniej jest wpisać odpowiedzi do książki niż przepisywać
całe zdania, gdyż jest to czasochłonne. Oczywiście, że jest, ale w taki sposób
najlepiej utrwalają się reguły ortograficzne. Takie monotonne ćwiczenie
automatyzuje też umiejętności uczącego się, choć zazwyczaj nie zdaje on sobie z
tego sprawy.
Ile to „wiele lat edukacji”? Na przykład 5.
Nadmienię jeszcze tylko, że zupełnie zgadzam się z wypowiedzą zamieszczoną
przez Baba67.




Temat: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ściemy

• Re: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ś IP: *.chello.pl
Gość: dobrydom1@wp.pl 29.01.2005 11:48 + odpowiedz

Sz. P. w poprzednim liście nie zamieszczono adresu dla korespondencji e-mail
przepraszam już podaję dobrydom1wp.pl
Uwaga dane osobowe będą chronione niektóre wątki korespondencji z uwagi na
ważne walory społeczne i zawodowe mogą anonimowo zostać zacytowane na forum
proszę ew. zaznaczyć formułkę nie życzę sobie cytowania mojej krespondencji

• Re: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ś IP: *.chello.pl
Gość: potencjalny klient 29.01.2005 11:56 + odpowiedz

adres e-mail jest niepełny podaj szczegółowy klient

• Re: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ś IP: *.chello.pl
Gość: dobrydom1@wp.pl 29.01.2005 12:02 + odpowiedz

Przepraszam korespondencję prowadzą autentyczni wykonawcy robót budowlanych
niestety narzędzie pod nazwą komputer i klawiatura nie była dla nas
podstawowym narzędziem , trochę sztywne palce brak wprawy , ale pracujemy
ćwiczymy , będzie lepiej jeszcze raz przepraszam Dobrydom1@wp.pl

• Re: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ś IP: *.chello.pl
Gość: potencjalny klient 29.01.2005 12:18 + odpowiedz

Dobrydom skoro robisz takie podstawowe błędy ortograficzne jaka jest gwarancja
twoich usług a tak wogóle czemu miałby służyć ten temat klient lepiej wie ile
może dać za dom , mieszkanie itp.

• Re: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ś IP: *.chello.pl
Gość: dobrydom1@wp.pl 29.01.2005 12:40 + odpowiedz

klient ( pozwól że dokonam skrótu ) Tak zgadza się nie jestem mistrzem świata w
klepaniu klawiatury a moje nastoletnie dzieci w precyzyjnym klepaniu
klawiatury biją mnie na głowę Uspokajam Cię klient jeszcze nie zdarzyło mi się
spotkać na budowie domu narzędzia budowlanego sterowanego komputerem , a wręcz
odwrotnie większość stosowanych na budowach narzędzi bardziej przypomina
narzędzia średniowiecza , kielnia . łopata , taczki to dla wielu budów w Polsce
podstawa ekonomi . Jeśli pozwalam sobie wziąć udział w dyskusji to między
innymi aby wykazać skutki finansowe takich technologii dla kieszeni klienta
usługi budowy domu , a w ogóle stosowanie takich narzędzi to także dla
wykonawcy robót budowlanych bardzo poważny problem kosztów socjalnych nisko
efektywnej pracy Klient potencjalny czy odpowieź Cię satysfakcjonuje
Dobrydom1@wp.pl

• Re: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ś IP: *.chello.pl
Gość: klient 29.01.2005 12:43 + odpowiedz

Przeprosiny przyjęte , choć wcale nie cieszy mnie że doczytania twojej
korespondencji muszę wkładać zwiększony wysiłek

• Re: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ś IP: *.chello.pl
Gość: dobrydom1@wp.pl 29.01.2005 12:47 + odpowiedz

Dziękuję za łaskę i życzliwość ale bez życzliwości dla niezbyt szkodliwych wad
ludzkich trudno w ogóle się porozumiewać Ale wracając do meritum sprawy Jaki
chcesz mieć dom , ale realnie bez fanaberii na które Cię nie stać

• Re: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ś IP: *.chello.pl
Gość: klient 29.01.2005 12:54 + odpowiedz

Zastanowię się jeszcze , ale raczej nie reflektują na 50m2 w mrówkowcu jaki
zaproponowałeś wolałbym coś bardziej ludzkiego z własnym choćby maleńkim
ogródkiem blisko miasta ulicy mediów jak sklep apteka bank szkoła etc . i to za
optymalną cenę masz jakąś propozycję napisz najlepiej na forum pozdrawiam klient

• Re: dom ile kosztuje naprawdę od wykonawcy bez ś IP: *.chello.pl
Gość: dobrydom1@wp.pl 29.01.2005 13:29 + odpowiedz




Temat: zamienię książeczki i zabawki (długa lista)
zamienię książeczki i zabawki (długa lista)
Witajcie,
Mam 10 letnią córkę więc może na jakies książeczki dla niej lub dla mnie lub
na coś innego jestem otwarta na propozycje.
Mieszkam w Warszawie. Kontakt na maila gazetowego.
Pozdrawiam Asia

książki są to wydania z przed lat czytane ale w dobrym stanie.
1. O słoniu, który chciał fruwać
2. Bzdurki dla córki
3. O kalendarzu, który miał pstro w głowie
4. Baśń o ziemnych ludkach
5. O prosiaczku, który chciał fruwać – sztywne okładki stron 90
6. Opowieść o czarowniku Twardowskim – w formie komiksu
7. Śmieszne makaron rośnie
8. Cudaczek wyśmiewaczek – 2 szt.
9. Na jagody – 2 szt.
10. Najmilsi – Ewa Szelburg Zarembina
11. Bajeczki z obrazkami
12. Kopciuszek
13. Wdech i wydech zawsze w zgodzie – ćwiczenia oddechowe dla przedszkolaków
14. Pif i Herkules – Pif na wakacjach
15. Pif i Herkules – W cyrku
16. Asteriks w Hiszpanii – komiks
17. Słoń, który wysiedział jajko – twarda okładka
18. Strach na wróble – twarda okładka
19. Elementarz matematyczny – 300 stron dla 6-7 latków
20. Jak z kartki kartkę zrobiono
21. O mądrej Szeherezadzie – cieniutka
22. Psoty i kłopoty wróbelka Elemelka
23. ptaszku, który znał pewna tajemnicę
24. Przygody kota Filemona – twarda okładka
25. Królewna śnieżka i siedmiu krasnoludków – zeszytowa
26. Prosimy do zwierzyńca – Jan Brzechwa – twarda okładka
27. Czarna owieczka
28. Wilk i zając – komiksowa
29. Weather – twarde strony
30. Tabliczka mnożenia
31. Kalkulator myszki MIKI – twarde strony dołączony kalkulator (trochę
popisana w środku)

Czasopisma:
Przyjaciele z zielonego lasu: nr 1-7, 9-10, 13-25 + segregator
Top Mix – czerwiec 2002
DD-reporter – 11/2003
Hugo – listopad 2003 bez płyty
Hugo kwiecień 2004 bez płyty
Hugo maj 2004 bez płyty
gry komputerowe:
Przyjaciele z krainy wiedzy nr 11- teatrzyk lalkowy
Bolek i Lolek – pamiątki z podróży
Ortografia śpiewająco
Między nami literkami
moje pierwsze 123 – przegrywane
Sportowe zmagania
Mały matematyk

Puzzle
Puzzle z telepizzy 3 sztuki
Puzzle Bobo fruit

zabawki;
Zestaw mały lekarz w walizeczce
mała laleczka
mała laleczka nenuco bez ubranka
lalka Zuzia co je i pije wraz z miseczką „jedzonka” i buteleczką „mleczka i
soku”

Mc Donalds
kuferek betty spagetti –
Mali agenci – okulary, zegarek, laser
księga Dżungli – drzewko z laleczką, małpka i słoniem
Animal alley – jednorożec, czarny piesek –
Mój brat niedźwiedź – 4 sztuki
Różdżka i bransoletka Kopciuszka
Z toy story ten w kapeluszu ze świecącym radiem
świecąca mrówka z mrówki Zet

Zestaw porcelanowy kawowy mały (średnica talerzyka 3 cm) w opakowaniu
ramka na zdjęcia zebra

Mikołaj chodzący i śpiewający (w opakowaniu)

Bulba fioletowa z dwoma Bulbinkami jest w opakowaniu

Seasame street – etui na długopisy 19 cm X 10 cm zapinane na suwak
Piórnik w brązową kratkę zapinany na suwak
UNICEF – kolorowanka + kredki

Plecaczek granatowy ze skai 26 cm wysokości

Torba plażowa plastikowa

Karty Harry-ego Pottera

15 sztuk kinderek chyba dla chłopca, bo przeważają samoloty i samochody





Strona 3 z 4 • Znaleźliśmy 209 rezultatów • 1, 2, 3, 4
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates