cukier w organizmie

Podobne podstrony
 
Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: cukier w organizmie




Temat: Jak wyjśc po za ciało - "mój sposób"
Jak wyjśc po za ciało - "mój sposób"
Oczywiście najepiej zapisać się na kurs jogi i zacząć medytować, mnie to
akurat nie pociąga, mimo to wychodzę "samoistnie". Chcę zaznaczyć, ze nie
potrafię tego zrobić na własne życzenie, nie pstrykam palcem i hop jetem już
po drugiej stronie, ale poprzednia moja wypowiedź skłoniła mnie do refleksji,
jak to się "ze mną" dzieje. No i doszłam do takiego oto wniosku, będac dziś o
wiele bardziej świadomą niż kilkanaście lat temu.
Swoje wyjścia zawdzięczam zegarom. Takim starym, mechanicznym. W domu
rodzinnym mieliśmy taki zegar z kukułką, nakręcany na dwa odważniki w
kształcie szyszek. (obecnie też mam zegar mechaniczny na baterie, który robi
prawdziwe tik-tak) Jak bardzo ten zegar wbił się w moją podświadomość
dowiedziałam się, gdy się popsuł. Od tego momentu dom nie był "normalny"
wydawało mi się, że zalega w nim głucha cisza. Na początku nie wiedziałam, co
jest grane. Później jak ojcu udało się naprawić zegar - zrozumiałam.
Jakąż ten zegar odegrał rolę ?? Po pierwsze jestem słuchowcem ( ze względu na
wadę wzroku) Po drugie, zegar tyka 60 razy na min. Nasz puls 75-80-90 różnie.
Tak więc mój puls, pod wpływem zegara schodził do 60/min. Zapytacie zapewne,
dlaczego co noc nie wpadałam w paraliż ?? Otóż dlatego, ze mieszkałam i
mieszkam w bloku, a jak wiadomo sąsiedzi wracają czasami późno w nocy lub
korzystają z łazienki. Widocznie coś mnie zawsze rozpraszało. Po za tym
trzeba spełnić jeszcze kilka warunków.
Oprócz pulsu należy też zrobić "coś" z ciśnieniem, pozimem cukru i ciepłotą
ciała. Otóż wiele paraliży następuje u mnie przy :
1. Początkowym wygłodzeniu organizmu a następnie dostarczeniu mu dużej ilości
cukru - robię się wtedy senna,
2. Kładę się na wznak - ciśnienie krwi mam naturalnie niskie ( przeciętna
90/60) ale mam wrażenie, że wpadam w zapaść.
3. Bardzo starannie okrywam się, bo momentalnie robi mi się zimno - i to mnie
wybudza.
No i teraz wystarczy wsłuchać się w zegar.
Pozdrawiam





Temat: Dieta dr Haya - dieta nielaczenia:)
Dieta dr Haya - dieta nielaczenia:)
Po latach badań ustalił on, iż niektóre produkty jedzone razem tuczą,
natomiast jedzone oddzielnie - odchudzają. Wszystko zależy od współczynnika
pH (kwaśnego lub alkalicznego), w którym są trawione. Jeśli nie mieszamy
produktów powodujących reakcję alkaliczną (węglowodany) z produktami o
reakcji kwaśnej (białka), lepiej się czujemy, lepiej trawimy, i chudniemy - 2-
2,5 kg tygodniowo. Dieta ta dopuszcza w zasadze spożywanie wszystkich
produktów, poza cukrem i słodyczami, oraz wyeliminowac z diety alkohol, mocną
kawę i herbatę. Należy też zrezygnować z białego chleba, makaronu i ryżu,na
rzecz tych z pełnego przemiału.
Wodę mineralną możena pić w dowolnych ilościach, ale tylko między posiłkami,
nigdy w trakcie.
Owoce można jeść tylko na pusty żołądek albo jako przekąskę między głównymi
posiłkami.
Dietę dr Haya może stosować każdy dorosły, nawet przez całe życie.
Szczególnie wskazana jest dla osób cierpiących na wzdęcia, zaparcia,
zaburzenia pracy nerek i jelit.
Dieta ta to coś więcej niż tylko sposób odchudzania. Jest zbilansowana i
bardzo zróżnicowana, więc dostarcza składników umożliwiających prawidłowe
funkcjonowanie organizmu, poprawia trawienie, a co najważniejsze, nie
powoduje osłabienia gdyż pozwala na jedzenie wszystkiego w dowolnych
ilościach. Produkty muszą być tylko odpowiednio zestawiane.
Podczas stosowania tej diety konieczne jest spożywanie trzech zasadniczych
posiłków w ciągu dnia, a oprócz nich drugiego śniadania (owoc) i podwieczorku
(sok owocowy lub bulion warzywny). Posiłki białkowe i skrobiowe powinna
dzielić czterogodzinna przerwa.
NIE NALEŻY ŁĄCZYĆ:
• Produktów grupy 2 (węglowodany) z produktami grupy 1 (białka)
• Produktów grupy 1 ze sobą, bo grozi to zgromadzeniem zbyt dużej ilości
białka (np. nie powinno się jeść omletu z tuńczykiem, serem czy szynką; nie
wolno też mieszać ryb, drobiu, mięsa czy jajek w tym samym posiłku).
• Produktów grupy 2 ze sobą. Należy wybrać między makaronem, ryżem, chlebem i
ziemniakami.

MOŻNA ŁĄCZYĆ:
• Białka (grupa 1) z warzywami (grupa 4) i owocami (grupa 5), ale tylko
kwaśnymi i pótkwaśnymi.
• Węglowodany i skrobię (grupa 2) z warzywami (grupa 4) i owocami (grupa 5),
lecz tylko słodkimi.
• Owoce z grupy 5 (kwaśne i pótkwaśne) z produktami mlecznymi z grupy 1.
• Warzywa (grupa 4) z produktami mlecznymi z grupy 1 oraz margaryną.
• Owoce ze sobą i warzywa ze sobą.

ktos pisal ze jest na takiej diecie jakie rezultaty w praktyce?:)





Temat: Fat people czyli grubi amerykanie.
Gość portalu: Maverick napisał(a):

> Amerykanie sa coraz grubsi, od dawna istnieje prawo ze mozna od grubasa
> pobierac podwojna oplate za bilet lotniczy jednak nikt tego nie praktykowal
> aby nie byc posadzonym o dyskriminacje. Czy bycie grubym jest
> odzwieciedleniem standartu zycia? Raczej chyba nie. Grubasy zamiast schudnac
> przesiadaja w coraz to wieksze samochody. Co to bedzie gdy te hipopotany nie
> beda sie miescic w Escursion, czy Suburbanie?

Zrobimy wieksze Samochody !! OczYWISCIE!!!!

Tluste ropuchy tez nie wiedza
> co jest powodem ich otylosci. Mimo tego srednia zycia w USA osiagnela nowy
> rekord 80 lat dla kobiet i 74 dla mezczyzn.

A po co mamy wiedziec. Jestem gruby, mam wielki samochod, kupuje olbrzymie
spodnie, do pracy kolo domu zawsze kogos zatrudniam bo jestem za gruby zeby sam
cos zrobic i zyje do 80tki. Gdzie widzisz jakis problem?

Czyli ogolna srednia 77. Jednak
> odbywa sie to kosztem wielkich pieniedzy wydawanych na medycyne. Dieta nisko
> kaloryczna jest chyba tego powodem, bezczynnosc, masa restaracji serwujacych
> *ile mozesz zjesc bufety ** duze ilosci snacks jak frito , platki
> ziemniaczane, wielkie porcje burgerow zapijane smierdzaca Cola lub pepsi co
> nie jest niczym innym jak tylko ogromna iloscia cukru ktorego nie jest w
> stanie przetworzyc zaden organizm. Stad nowa plaga cukrzykow. Co moze
> dobrobyt uczynic z ludzmi co zatraca sens dobrego i zdrowego odzywiania, a
> inteligencja zostanie zastapiona glupia i oduczajaca myslenia reklama.
> Naszczescie w komuniznie nauczylem sie oporu do wszelkich propagandowych
> hasel i te reklamy tutaj rowniez na mnie nie dzialaja. A brew wszystkiemu
> zaczelem w zyciu stosowac regule odwrotnosci, i robienia wszystkiego na
> odwrot jak sugeruja promocje, reklamy, porady specglowkow. Co wy na ten temat
> myslicie?

Mysle ze martwisz sie problemem ktorego nie masz a wiec tracisz czas.




Temat: Chłodno, zimniej
Zagadka nie jest wcale prosta i sam ciekaw jestem ostatecznego jej rozwiązania
(jeśli takowe istnieje!). Chętnie przedstawę tu swój sposób rozumowania i
poddam je pod osąd innych łamigłówkowiczów.

Po pierwsze musimy jasno określić co jest punktem wyjścia, czyli co uznajemy
jako ani ciepło ani zimno, czyli punkt ZERO = punkt neutralny (N). Zapewne
przebywając w wodzie, gdzie współczynnik wymiany ciepła jest większy niż w
powietrzu, temperatura neutralna oscylowałaby gdzieś koło 32 C, w powietrzu
musi to byc raczej bliżej 25 C, zakładając zerową wilgotność powietrza i zero
wiatru(!). OK, ustalamy zatem warunki neutralne na równe ca. +25 C przy 0%
wilgotności.
W zagadce jest teraz mowa o O C na dzien dzisiejszy i temperaturze na dzień
jutrzejszy odczuwalnej jako dwa razy zimniejszą.
Muszę przede wszystkim zwrócić uwagę na subiektywność określenia "dwa razy
zimniej". Co to znaczy? Co znaczy dwa razy głośniej? Co znaczy dwa razy
jaśniej? Co znaczy dwa razy słodziej?
Otóż nasze zmysły odpowiadają na bodzieć w sposób logarytmiczy. Żeby coś
usłyszeć 2x głośniej potrzeba 4x więcej decybeli, żeby coś zobaczyć 2x jaśniej
potrzeba 4x tyle luksów, żeby coś posmakować 2x słodziej potrzeba 4x tyle cukru
w danej objętości. Idąc tym tropem powinniśmy, by odczuć coś 2x zimniej,
potrzebować czterokrotnie niższej temperatury (bez wiatru przy tej samej
wilgotności!). Jeśli więc jesteśmy w punkcie -25 w naszej skali N (= 0 C), to
dwukrotnie zimniej będzie w punkcie -100 N, czyli -75 C.
Takie jest proste i logiczne rozumowanie wyprowadzone z naszej fizyko-
somatycznej reakcji zmysłów. Natomiast wydaje się jednak, że nasza
percepcja ciepło-zimno, czy raczej nasz wewnętrzy regulator ciepła, nie podlega
tym samym regułom co np. zmysł słuchu. Po prostu nasz organizm odpowiednio
wcześniej uruchamia mechanizmy obronne przed przegrzaniem lub przechłodzeniem.
Zatem subiektywność odczuwania 2x niższej temperatury wcale nie musi się
wyrażać wyżej przedstawionym rachunkiem arytmetycznym i zapewne wcale nie
wyraża się przeprowadzonymi w tym wątku obliczeniami.
Śmiem więc wątpić, czy rzeczywiście da się sensownie przedstawić rozwiązanie
tej zagadki, tym bardziej, że dwoje różnych ludzi może w dokładnie tej samej
temperaturze odczuwać zupełnie odmienne reakcje (Eskimos i Arab na pewno
inaczej odczuwają temperaturę +10 C).
Domyślam się zatem, że zagadka ta pierwotnie była pomyślana raczej jako żart
nastawiony na "dwa razy mniej niż zero", niż jako poważna (czy wręcz naukowa)
łamigłówka.

pzdr. CdM



Temat: Grudniowe "Dzień Dobry"
Wlasnie toja Tadziu przeszedl znow na diete wysokoweglowodanowa i cukrzyca mu
powrocila, bo go lekarka wystraszyla dieta nieskoweglowodanowa, i
wysokotluszczowa sredniobialkowa. Niektorzy uwazaja, ze tluszcze zwierzece nie
sa zle. A niektorzy uzywaja roznych olejow, zamiast tluszczow zwierzecych. Bez
wzgledu to jednak tluszcze konieczne do procesow zyciowych. Gdyby Tadziu
pozostal przy diecie niskoweglowodanowej to by mu sie cukier utrzymywal w
normie tj. 80-90 i prawdopodobnie by schodl. Ale poniewaz lekarka doradzila mu
inaczej to Tadziu ma cukrzyce spowrotem 250 - 300 i jest chorym otylym
czlowiekiem. Jednak niekoniecznie otyly musi byc zawsze niezdrowy, wcale tego
nie mowie. Konkluzja, ze Tadziu musi przychodzic na kontrolne badania, placi za
wizyty, za lekarstwa i to jest podobnie jak z tym hirurgem podiatra Johnem.
Gdyby szczerze wyjasnial pacjentom, ze musi im ujmowac palce u nog jak i cale
stop dlatego, ze jedza za duzo weglowodanow na stare lata i organizm sie
buntuje no bo sobie nie moze dawac rady z tak nienaturalna dieta dla czlowieka,
jaka jest dieta wysokoweglowodanowa. Zmiana diety na niskoweglowoda powoduje,
ze ludzie niechoruja na cukrzyce a wiec z tego powodu nie trzeba im ujmowac
czesci stopy, czy calej stopy. Tylko, ze John tracilby pacjentow a zatem i ich
pieniadze. Szlachetne Zdrowie nikt sie nie dowie .... a jednak dowiadujemy sie
o zdrowiu coraz wiecej i niekoniecznie to zdrowie musi sie zepsuc aby
dowiedziec sie, ze jest chore....No ale i Kochanowskiego trzeba oceniac w
kontekscie czasow. Co mi nieprzeszkadza sie napic za zdrowie Was tutaj
wszystkich. Jeden leciutki koktajl z kolegami z pracy z Okazji Swieta Bozego
Narodzenia. Koktajl mocno rozrzedzony jako, ze musze wracac do domu samochodem.
Niech nam wiec Gwiazda Pomyslnosci nigdy nie..........



Temat: Mam małe pytanko o tę diete
Już odpowiadam :-)

Zapotrzebowanie kaloryczne możesz sprawdzić tutaj:

www.dieta.pl/index.php?p=demand&DemandID=1
Możesz tam też policzyć sobie BMI i różne inne przydatne rzeczy.
Znajdziesz tam też informacje o prawidłowej wadze dla Twojego wieku/wzrostu.

Co do zupek winiary... Ja omijam takie paskudztwa szerokim łukiem... Wiem, nie
każdy lubi gotować, ale takie dania w proszku są okropnie napakowane chemią, na
pewno nie jest to zbyt zdrowe. Mają dużo soli, a to może powodować zatrzymywanie
wody w organizmie - a nic tak nie frustruje człowieka na diecie, jak to, że nie
widzi spadku kilogramów... No i glutaminian sodu - ja mam po nim gwarantowaną
migrenę... Od czasu do czasu taka zupka nie zaszkodzi, ale lepiej, żeby to nie
była podstawa Twojego jadłospisu... Teraz w sezonie można w 5 minut przygotować
sałatkę z pomidorów, albo ogórków, albo po prostu wcinać takie warzywa bez
niczego - zdrowsze, smaczniejsze i mniej kaloryczne!

Jeszcze co do "zakazanych" produktów - teoretycznie nic nie jest zakazane - o
ile nie przekraczasz limitu kalorii. Ale oczywiste jest, że staramy się
wyeliminować produkty o dużej ilości kalorii - tłuszcze (zamiast śmietany -
jogurt, kanapki bez masła, smażenie na teflonowej patelni z minimalną ilością
oliwy), słodycze (jak masz ochotę na słodkie - to zjedz owoc - też jest słodki,
ale to nie sam cukier), alkohol (puste kalorie), zboża staram się jeść
pełnoziarniste - kalorii niby mają tyle samo, co biała mąka, ale więcej błonnika
i witamin. Jeżeli raz na jakiś czas zdarzy Ci się zjeść coś "zakazanego" - to
nie należy się załamywać, tylko np. więcej poćwiczyć.

Mam nadzieję, że trochę pomogłam.



Temat: Nowa epidemia w USA
jaka roznica
w pierwszej wypowiedzi tego watku autor bardzo trafnie zauwaza, ze amerykanskie
jedzenie to bezsmakowa i bezwartosciowa kombinacja srodkow chemicznych. tutaj,
po przyszlo mi zyc w usa, jedzenie przygotowuja chemicy w fabrykach, nie zas
kucharze w kuchniach. i zgadza sie, ze tzw. kuchnie etniczne sa wyjatkiem na
tym kulinarnym bezrybiu. mam wielkie szczescie zyc w nowym jorku, ktory jest
zaprzeczeniem wszystkiego co mozna zobaczyc w srodkowych stanach gdzie mcdonald
jest traktowany jako rodzinna restauracja. w nyc jest wybor swietnych
francuskich i wloskich restauracji wysokiej swiatowej klasy, zeby tylko
wymienic: masa, daniel, per se, jean george, czy la bernardin, ktory wczoraj
obronil 4 gwiazdki w new york times. kto docenia sztuke kulinarna i zdaje sobie
sprawa, ze jedzenie to nie tylko zapchanie flakow ten ma szeroka scene
restauracji w nyc.
niestety amerykanie to koltuny bez tradycji gotowania i podstawowego rozumienia
sztuki kulinarnej. jedza w mysl zasady nawpie..c sie na max i jak sie nie
posram albo nie pozygam to bylo dobre. do tego jeszcze napie..c cukru na
potege i dosypac soli, zeby wzmocnic smak. i tak odzywia sie przycietny
amerykanin. wiekszosc tego co zjada jest produkowane masowo z genetycznie
modyfikowanych polproduktow, wysoko przetwarzane i wybitnie nie swierze,
najczesciej mrozone. temu panu co to jest szczesliwy, ze sie nie zatruwa dalej
zycze szczescia i zdrowia i pomodle sie za jego zmarle kubki smakowe.
tak na koniec, wikszosc anglikow, ktorzy sa odpowiedzialni za brak kultury
kulinarnej w usa, gdyz jej nie przekazali bo sami takowej nie posiadaja, kiedy
pojedzie do francji, najwspanialszego z krajow jesli chodzi o kulinaria. otoz
ci angole sraja na potege przez pare pierwszych dni bo ich organizm nie jest
przyzwyczajony do normalnego trawienia. man nadzije, ze to nie jest ten sam
przypadek co u pana z tym sernikiem. moze po zjedzeniu pewnej ilosci masowo
pakowanego gowna pana uklad trawienia zaprotestowal i poszedl na strajk.
zwyczajnie odzwyczail sie od pracy.



Temat: Dołaczam do Was, pomózcie
Dołaczam do Was, pomózcie
Witam wszystkich forumowiczów.
Wczoraj rozpoczełam przygode z Montignakiem w zwiazku z czym bede tu stałym
gosciem.
Do zrzucenia mam niewiele, moze ze 2 czy 3 kg, ale przede wszystkim chodzi mi
o nabranie trwalych nawyków zywieniowych zdrowych dla organizmu(ma sie te 32
lata i najwyzszy czas zaczac dbac o zdrowie:).Od paru miesiecy nie jadam
miesa z ziemniakami czy chleba z wedlina, po przeczytaniu pozycji Tombaka
bodajze, nawet nie wiezdzialam ze istnieje cos takiego jak MM.Uwielbiam za to
słodycze,jednakze wiem, ze gdy minie krytyczny moment przestaną mi byc
koniecznie potrzebne(to wrecz nałog).
Jako ze jestem poczatkujaca bede zameczac Was pytaniami, bo na razie to
jeszcze błądze we mgle.
Jako ze miałam ograniczone fundusze kupilam tylko 1 ksiazke, "MOntignac nad
Wisła", nie mam zatem "elementarza" - "Jesc, aby schudnąc".Czy brak tej
ksiazki bedzie bardzo dotkliwy, czy dam rade opierac sie tylko na tej z
przepisami?
Na sniadanie jem chleb WEGET z domowymi powidłami(sama robilam bez dodatku
cukru wiec mysle, ze ok), do tego otreby zbozowe i zarodki- moze byc?
Co z kawa? Nie wyobrazam sobie nie pic choc 1 dziennie, rano, z mlekiem.Od
wczoraj pije rano kawe z fruktoza i mlekiem zageszczonym light.Moze byc?
Czy moge pozwolic sobie na kawke po obiedzie?

Czy camembert panierowany w migdalach i smazony na łyzce oliwy spełnia wymogi
dania T?

A co z przekaskami? Skoro posiłki tyle czasu potrzebuja na opuszczenie
zoladka to kiedy moge pozwolic sobie na orzechy np.? PO tłuszczowym obiedzie
nie koliduje?

Ile dziennie moge spozyc fruktozy? Czy moge bez problemu słodzoic herbaty,
zrobic sobie cos na słodko, czy raczej sie ograniczac?

Dzieki z góry za porady.



Temat: Prosze o pomoc!!!!, bede bardzo wdzieczna!
Najwazniejsze zebys dostaczala swojemu maluszkowi wszystkich niezbednych
skladnikow do budowy jego ciala, a wiec TWoja dieta powinna byc bogata w bialko
(chude mieso, ryby, leguminy, fasole, tofu, niskotluszczowy nabial, jak
jogurty, mleko, twarozki, etc), warzywa (najlepiej surowe lub gotowane lekko na
parze, im bardziej kolorowe tym lepiej), ciemne pelnoziarniste pieczywo,
nieobrabiany ryz, kasze roznego rodzaju, duzo owocow, i pij 6-8 szklanek wody
dziennie.Najlepsza zasada im cos jest bardziej ciemne tym lepiej, wiec idz w
kolory zielone, brazowe, zolte, pomaranczowe, unikaj kolorow jasnych, wiec nie
biale pieczywo tylko ciemne, nie eklerek tylko chrupkie pieczywo z kawalkiem
beztluszczowego serka, nie bialy makaron a z maki razowej.
Sluchaj wlasnego organizmu i jedz wtedy jak jestes glodna. Jedz czesciej, za to
w mniejszych ilosciach i dbaj tylko o to zeby Twoja dieta byla dobrze
zbalansowana. Mozesz rowniez znalezc duzo informacji na internecie.
Moj wczorajszy jadlospis.
Sniadanie: kromka pelnoziarnistego chleba z beztluszczowym twarozkiem i
szklanka bezkofeinowej rozpuszczalnej kawy z duza iloscia beztluszczowego mleka
bez cukru, mala szklaneczka soku pomaranczowego.
II sniadanie: jogurt truskawkowy z soi
lunch: duza porcja salaty: salata lisciowa, kukurydza, pomidor, kawaleczek
ogorka, pol avokado, jajko na twardo pokropione odrobina oliwy i octem winnym,
mala kromeczka chrupkiego pieczywa, jedno jablko, herbata bezkofeinowa
Podwieczorek: mala salatka owocowa: kiwi, truskawki
Kolacja: maly plasterek pieczeni wieprzowej z ziolami i czosnkiem, kasza
gryczana i zielony groszek, szklanka mleka beztluszczowego. Na deser jablko i
kawalek mango
Poza tym popijam caly dzien wode, butelke nosze ze soba wszedzie.
Jak widzisz, zero ciast, ciastek i slodyczy, tych wogole nie kupuje, zeby nie
kusilo, a jak przyjdzie ochota na slodycze to pojadam suszone owoce lub
orzechy.
Powodzenia



Temat: Czy ta dieta jest skuteczna?Kto ją stosował?
ujso napisała:

> hm, tak się zastanawiam nad tym co powiedział Majchał (Michał?), że przy
> odstępstwach i nie trzymaniu się diety wręcz się tyje. Na początku wiadomo
> popełnia się błędy: chleb niby pp ale ze słodem i płatkami ziemniaczanymi,
> płatki niby górskie, ale extra w nazwie więc pewnie jednak błyskawiczne, 5
> ugotowanych marchewek (wprawdzie z michą surówki) no ale zawsze to marchew,
> surówka w pojemniczku - z cukrem oczywiście, w gościach: przestawka
tłuszczowa
> z serem, ok przecież później można zjeść tylko warzywa (ew. rybę), a tu
> wjeżdżają naleśniki, specjalnie dla mnie bo jako jedyna nie jem mięsa, więc
> gospodarze zadbali, żebym miała co jeść i tak ciągle. Więc jak to: całe
cztery
>
> tygodnie na darmo? Pomijając fakt zdrowego odżywiania i chyba co
najważniejsze
> nie podjadania w międzyczasie. I dlatego waga ani drgnie? i jak czytam 7 kilo
w
>
> 11 dni to, ech...
> naprawdę byłeś taki bezbłędny?

Jeśli chodzi o bezbłędność, to przynajmniej tak mi się wydaje. Czytałem,
czytałem i czytałem, potem sprawdzałem swoje menu i wydaje mi się, że nie
popełniłem błędów, nie licząc chleba ze śliwką z dodatkiem słodu PYSZNY
www.schulstad.pl/index.php?cat=465&produkt=65
Jeśli chodzi o wagę, to ja mam do zrzucenia 45kg, i dlatego ta waga tak szybko
leci, z czasem im będę miał mniej do zrzucenia tym tempo będzie spadać
A co do mojej wypowiedzi, to pojedyńcze grzeszki ( jeśli nie będą zbyt
karygodne ) ujdą nam. Zahamuje to spadek masy liczę na 2 dni. Jeśli nadal byśmy
grzeszyli to sądzę, że nasz organizm zacząłby kumulować, szczególnie trudne
kompleksy, W-T, co z czasem prowadziłoby do tycia. Będzie to oczywiście inne
tycie, niż po wielkim obżarstwie, objadaniu się słodyczami, golonkami itp.




Temat: menu świąteczne
Oj znam ten bol, znam. Moje objadanie slodyczami bylo juz na pograniczu bulimi
i praktycznie kazdy posilek moglam nimi zastapic (do slodyczy zaliczam tez
serki slodkie danio, jogurty z cukrem, budynie itp). I to wlasnie przez te
jogurciki, danio, duze ilosci mleka.... utylam 10 kg.

Ja stostuje kilka metod na probe opanowania laknienia na slodycze:
- mycie zebow od razu po posilku, najlepiej mocna mietowa pasta (zalecenie
dietetyka), bo to oczywiscie oprocz walorow zdrowotnych, powoduje ze nie
siegamy po kolejna rzecz do zjedzenia
- nie powinno sie zuc gumy miedzy posilkami, jesc tik-takow i lepiej
zrezygnowac z picia herbat owocowych i aromatyzowanych miedzy posilkami
- przeznaczenie pieniazkow ze slodyczy i rzeczy niedozwolonych na konkretny cel
(wrzucac do pudeleczka np na wypasiony tusz do rzes)
- okreslenie REALNEGO celu, momentu, w ktorym bedziemy zadowolone ze
schudniecia, wazne zeby to od razu nie bylo 10-20 kg, tylko etapami
- i na koniec to co na mnie najbardziej dziala, chociaz nie mowie tego
glosno..... "ubranie" tej metody, sposobu zywienia, w filozofie, nawet myslenie
ze jestesmy lepsze bo potrafimy sie opanowac, wybrac to co zdrowe, nie
zasmiecac organizmu
Ta ostatnia metode stosuje przy wizytach rodzinnych, jezeli jestem do czegos
naklaniana to korzystam z podpowiedzi dietetyka i mowie np ze mam na to
alergie, ze mi to nie sluzy. W zadnym razei nei mowie ze chudne albo ze jestem
na diecie, bo wtedy zaczynaja sie teksty typu... no jedno ciasteczko nie
zaszkodzi, itp.
Wtedy mowie sobie w duszy...... ze jestem lepsza od innych bo dbam o siebie, o
swoje cialo.
Chodzi o takie pozytywne wspieranie samego siebie.
Przestalam oczywiscie uzywac slowa dieta.

Schudlam 6,5 kg, nie mam ciagotek do slodyczy (a biorac pod uwage cukrzyce jest
to niesamowicie mobolizujacy czynnik), czuje sie lekka, zdrowa, nie
przejedzona, wolna od wieczornego podjadania przed tv.
Ale pomoglo mi dopiero przestawienie myslenia na temat jedzenia. I jedzenie dla
zycia, a nie zycie dla jedzenia.... :)



Temat: pepsi a coca-różnice
Witajcie,

O podstawowych różnicach napisałem w swoim poście z 3.1..2003. Generalnie
wszystkie cole zawierają cukier /chyba, że są bezcukrowe/, karmel /barwnik/,
kwas ortofosforowy i czasami cytrynowy, dwutlenek węgla. Różnią sie
przedewszystki aromatem cola. Różnice te starałem się wykazać w e wspomnianym
poście. Zrobienie tego aromatu to prawdziwa sztuka i strzeżona tajemnica. W
skład aromatu cola wchodzą olejki cytrusowe /pomarańczowy, cytrynowy, lime/,
wanilaia, różne przyprawy korzenne, np cynamon, gałka muszkatałowa i coś tam
jeszcze, ale nie pamiętam
Jeśli chodzi o Wasze posty w tej sprawie to:

1. Kicia - masz rację pij Coca-Cole, popieram. Coca-Cola ma przewagę nad Pepsi
na świecie i w USA. W USA napój Coca-Cola ma 20% udziału w rynku napojów
gazowanyc, a Pepsi coś około 14% Napoje tych firm odpowiednio 43 i 31.
W Polsce Coca-Cola ma 23% udziału /wszystkie napoje/, a Pepsi-Cola 13%. W
kategori cola rozumianej jako 100% całość Coke ma 42% a Pepsi 27%. Hoop Cola
ma 10%.
Znak Coke jest najbrdziej rozpoznawalny na świcie i jest najdroższą marką
świata - coś chyba 70 mln USD.

2. Cover - Kiedy Cola zdobyła Amerykę, głównie dzięki II Wojnie Światowej i
stała się symbolem Ameryki to Pepsi postanowiła "zaatakować" młodzież. Nie
jest prawdą, że Pepsi jest dla młodzieży, a Coke dla dzieci. Coke jako mit i
symbol jest dla wszystkich. Nie zmienia tego fakt, że CC zrobiła spot dla
dzieci.

3. an colaholi.
Oj coś pokręciłeś - z Żywca była Pepsi. Myślę, że przesadzasz mówiąc, że Coke
zniszczyła Ci żołądek i dwunastnicę. Cole /każda/ nie jest tak szkodliwa jak
mówią, a mają wszystkie ten sam sposób działania na organizm.

Pozdrawiam wszystkich zwolenników Coke i mniej tych od Pepsi

Pozdrowienia

Ptyś.



Temat: A może jakieś info o Yarisie - część 3
Gość portalu: jola napisaý(a):

> Drogi Radzie - korki mnie nie ruszaja, bo jak pracuje przed komputerem to
> pracuje we wlasnym domku, z kompakta saczy sie MOJA ulubiona muzyczka, a nie
> taka co to wszyscy ja musza lubic, niedaleko jest moje łozeczko do ktorego
> zawsze moge wskoczyc na malenka drzemke - ech, zyc nie umierac !!! Czyz to
nie
> jest cudowne. Te tzw. "lunch breaks" to tez moge sobie sama ustalac!!! I jest
> mi z tym dobrze. Jestem czlowiekiem "zespolowym", ale w pracy zdecydowanie
> preferuje typ "samotnika" - wiecej mozna zrobic i szybciej, bo latwiej o
> odpowiedni poziom skupienia - ot, przynajmniej moja efektywnosc w takich
> warunkach znacznie wzrasta!!!

O tak Jola masz zupełną racje, ja też preferuje ten styl pracy.

> Co do miejsca spotkania - dla mnie kazde jest dobre, ja jestem elastyczna
> osoba, aczkolwiek nie plastyczna - oj charakterek to mam!!!! Poczekajmy co
> inni na to.
> No i tak, wlasnie robie sobie mala przerwe - trzeba dbac o szare komorki, aby
> jak najdluzej sluzyly.

A ja przerwę na kawę i ciasteczko, co by podnieś poziom cukru w organizmie i
przy okazji zaglądam do moich znajomych : )))).

> Moze jeszcze cos skrobne do kolegi Oriona skoro juz siedze sobie off-line (n,
> niestety nie mam stalego lacza, liczylam na chello - internet w kablowce, ale
w
>
> moim bloku jeszcze nie moga go zalozyc, oniecywali, ale niestety; ot musze
sie
> na razie meczyc z TPSA, ktora co miesiac puszcza mnie z coraz wiekszymi
> torbami :-(((((

Oj biedaku, to straszne, tylko nie TPSA ; )))))) !!!!!

> Drogi Orionie, widze, ze Ty masz ten sam problem, co ja. Ja tez najczesciej
> jestem po drugiej stronie aparatu. Uwielbiam robic zdjecia - jest to moja
> ogromna pasja. W tym roku chcialam nawet rozpoczac studia w Europejskiej
> Akademi Fotografii, ale niestety odloze do sobie do przyszlego roku, bo zbyt
> duzo zobowiazan finansowych w tym roku (nowy samochod, nowe mieszkanie - to
> bardzo duze obciazenia i dlatego na razie realizacje marzen odkladam na
> chwile). Ot naczytalam sie roznych ksiazek slawnych fotografow, czy tez
> fotografikow (moze to drugie okreslenie to bardziej takie "zorientowane"
> artystycznie), ale i tak czasem mam jakis pomysl fotograficzny, ktory nie
wiem
> jak do konca technicznie zrealizowac, dlatego myslalam, aby sobie
postudiowac,
> chociaz z drugiej strony, boja sie ,ze wtedy ta moja pasja straci wymiar
> amatorski, a to z kolej moze zabije we mnie ma artystyczna dusze, ten moj
> fotograficzny instynkt - nie wierze tez do konca, aby Ci wszyscy znani tak
> naprawde chcieli sprzedac to swoje, wypracowane moze przez lata, know-how. Ot
i
>
> tak to jest. Zatem ja tez nie mam za duzo zdjec, a poza tym nie jestem chyba
> zbyt fotograficzna - nie umiem tez ustawiac sie do zdjecia, bo zawsze i tak
> gapie sie w obiektyw, bo intryguje mnie jak osoba po drugiej stronie go
> ustawia, itp. No dobrze, koncze z ta fotografia, bo kaza nam sie wyniesc na
> inne forum. Drogi Administratorze,prosimy o wyrozumialosc, bo my sie
szykujemy,
>
> aby fotografowac Yariski i inne samochody :-))) Pozdrawiam cieplutko z coraz
> bardziej londynskiej warszawy

No to milej pracy życzę wszystkim !!!
Katka




Temat: weglowodany???
Wklejam po kawałku. © 2003 lek.med. Mariusz Gawlik
www.dieta.info.pl/weglowodany.htm
Węglowodany

Węglowodany (zwane również cukrami) są to cząsteczki złożone z węgla, tlenu i
wodoru. Są one przekształcane w glukozę będącą dla organizmu istotnym źródłem
energii, którą można szybko uruchomić.

Węglowodany jednocząsteczkowe (cukry proste):

— glukoza; można ją znaleźć w miodzie i owocach,

— fruktoza; znajduje się również w miodzie i owocach,

— galaktoza; znajduje się w mleku.

Węglowodany dwucząsteczkowe (dwucukry):

— sacharoza (cukier biały - ekstrakt z buraków cukrowych lub trzciny
cukrowej), złożona z glukozy i fruktozy,

— laktoza (tworzą ją glukoza i galaktoza) jest węglowodanem znajdującym się
w mleku ssaków,

— maltoza (tworzą ją dwie cząsteczki glukozy), jest podstawowym cukrem
obecnym w piwie, zawarta jest również w kukurydzy.

Węglowodany wielocząsteczkowe (cukry złożone):

— skrobia; jedna cząsteczka skrobi zawiera setki cząsteczek glukozy. Możemy
ją znaleźć w zbożach (pszenica, kukurydza, ryż), bulwach (ziemniaki), korzeniach
(brukiew), ziarnach lub roślinach strączkowych (fasolka, soczewica, groszek,
groch, bób, soja, komosa ryżowa).

STARY PODZIAŁ CUKRÓW!

Przez długi czas dzieliliśmy cukry na dwie różne grupy, ponieważ sądziliśmy, że
ich przyswajalność przez organizm nie jest taka sama.
Rozróżnialiśmy mianowicie cukry szybko przyswajalne i cukry wolno przyswajalne.

Pod hasłem „cukry szybko przyswajalne" figurowały cukry proste i
dwucząsteczkowe, takie jak glukoza i sacharoza, które znajdują się w cukrze
rafinowanym (z trzciny cukrowej lub buraków cukrowych), miodzie i owocach.

Określenie „cukry szybko przyswajalne" oparte było na przekonaniu, iż w związku
z prostą budową cząsteczki węglowodanów ich przyswajanie przez organizm
następuje bardzo prędko, krótko po spożyciu pokarmu.

Natomiast pod kategorią „cukrów wolno przyswajalnych" rozumieliśmy wszystkie
węglowodany, których złożona cząsteczka musiała podlegać chemicznej przemianie
na cukry proste (glukozę) podczas procesu trawienia. Dzieje się tak w wypadku
produktów zawierających skrobię, ponieważ jej transformacja w glukozę przebiega,
jak sądzono, powoli i stopniowo.

Podział ten jest już dzisiaj nieaktualny, gdyż opiera się na błędnych założeniach.

NOWY PODZIAŁ CUKRÓW!

Ostatnie eksperymenty dowodzą, że złożoność cząsteczki karbohydratu nie
warunkuje szybkości, z jaką glukoza jest uwalniana i przyswajana przez organizm.
Obecnie stwierdzono, iż maksimum zawartości cukru we krwi po spożyciu każdego
rodzaju węglowodanów (to znaczy ich maksymalna przyswajalność), przyjmowanych
przez organizm osobno i na czczo, osiągane jest w takim samym czasie (mniej
więcej pół godziny po spożyciu).

Tak więc zamiast mówić o szybkości przyswajania należy raczej zająć się
zbadaniem węglowodanów pod kątem powodowanego przez nie wzrostu zawartości cukru
we krwi. Innymi słowy, chodzi o reakcję naszego organizmu a nie reakcję w probówce.

Klasyfikacja węglowodanów powinna przebiegać w zależności od ich możliwości
podwyższenia poziomu cukru we krwi, co określa tzw. indeks glikemiczny (IG).

W celu uproszczenia sprawy proponuję więc podzielić węglowodany na dwie
kategorie: ,, dobre" węglowodany o niskim IG i „złe" węglowodany o wysokim IG.
Odróżnianie jednych od drugich pozwoli odkryć przyczyny zbyt obfitej tuszy.

„ZŁE" WĘGLOWODANY

Są to związki, których przyswajanie powoduje silny wzrost poziomu glukozy we
krwi (przecukrzenie).

Chodzi tu między innymi o zwykły cukier pod wszelkimi postaciami (czysty lub
połączony z innymi produktami, jak na przykład w wyrobach cukierniczych), jak
również o wszelkie węglowodany oczyszczane przemysłowo, takie jak biała mąka,
biały(oczyszczony) ryż, alkohole (z wódką na czele), ziemniaki i kukurydza,.

„DOBRE" WĘGLOWODANY

Należą do nich te, których przyswajalność przez organizm jest słaba. W efekcie
powodują one niewielki wzrost poziomu glukozy we krwi (stężenie cukru we krwi).

Wymienić tutaj można pełnoziarniste produkty zbożowe, brązowy nieoczyszczony
ryż, niektóre produkty bogate w skrobię (soczewica, fasola), oraz warzywa i
owoce zawierające dużo błonnika i niewiele glukozy (por, rzepa, sałata, zielona
fasolka).



Temat: Zdrowe Odżywianie -> żadne diety cud !!! WEJDŹCIE
Węglowodany
Węglowodany. Jakie jeść, a jakich się wystrzegać.

Węglowodany to najważniejsze źródło energii dla naszego organizmu, pełnią
jednocześnie wiele funkcji fizjologicznych w naszym organizmie, takich jak
regulacja metabolizmu, w tym białek, dobroczynny wpływ na florę bakteryjną i
nabłonek jelit, regulacja poziomu sytości i głodu.

Węglowodany są zdrowe dla układu trawiennego, lecz konsekwencje ich nadmiernego
spożywania są już dla organizmu bardzo niekorzystne – zwłaszcza otyłość i
cukrzyca, które pociągają za sobą kolejne, bardzo poważne schorzenia.
Popularnym źródłem węglowodanów są ziarna: zboża, ryż, kukurydza, nasiona
roślin strączkowych: groch, fasola, bób, soczewica, soja oraz rośliny okopowe:
ziemniaki, buraki cukrowe.

Do tycia szczególnie przyczyniają się węglowodany w formie oczyszczonej.
Uzyskuje się je z roślin jadalnych bogatych w węglowodany, które mechanicznie
bądź podczas innych czynności preparujących zostały pozbawione błonnika i wielu
innych składników, m.in. witamin z grupy B, wapnia, fosforu, żelaza, wskutek
czego ich wartość odżywcza została sprowadzona do „czystych” węglowodanów –
cukrów prostych. Po zjedzeniu węglowodanów oczyszczonych poziom cukru we krwi
gwałtownie wzrasta, gdyż cukry te są trawione bardzo szybko i prawie
natychmiast jako glukoza dostają się do krwiobiegu. Jeśli ten cukier nie
zostanie natychmiast spalony w trakcie wysiłku fizycznego, organizm wytworzy
dużą ilość insuliny (co znacznie obciąża trzustkę – stąd powiązanie cukrzycy z
dietą wysokowęglowodanową). Usunie ona nadmiar glukozy z krwiobiegu
transportując ją do komórek, gdzie wskutek przemian metabolicznych zostanie
zamieniona w tłuszcz. Dieta bogata w węglowodany oczyszczone prowadzi do
otyłości, hypoglikemii, cukrzycy, nadciśnienia, chorób serca, nowotworów i
wielu innych chorób...

Węglowodany oczyszczone najczęściej spotykane są w tych produktach:
- biała mąka – białe pieczywo, ciasta, makaron, biały ryż, płatki kukurydziane,
popcorn, ziemniaki (naturalnie prawie czysta skrobia),
- cukier rafinowany – słodycze, syropy, napoje gazowane, wiele przetworów,
gdzie cukier służy jako środek konserwujący, dlatego należy wystrzegać się
produktów zawierających cukier ukryty pod różnymi nazwami: syrop glukozowy,
sacharoza, karmel.
Jeśli czujesz, że musisz zjeść coś słodkiego, spróbuj zastąpić słodycze surową
marchewką, która wyrównuje poziom glukozy we krwi szybciej niż oczyszczone
węglowodany, w tym rafinowany cukier, a przy tym utrzymuje na długo właściwe
stężenie glukozy, nie powoduje wahań jego poziomu i tym samym nie powoduje
obciążenia trzustki.

Właściwości marchwi są przykładem przewag węglowodanów nieoczyszczonych
(zwanych często złożonymi) nad oczyszczonymi w kontekście zdrowego,
racjonalnego, chroniącego przed otyłością odżywiania. Najogólniej można
powiedzieć, że węglowodany nieoczyszczone są trudniejsze do strawienia, dzięki
czemu pokarm jest trawiony dłużej, a energia z pożywienia jest uwalniana
stopniowo. Kiedy spożyjemy węglowodany złożone: produkty pełnoziarniste -
pełnoziarnisty chleb, owsianka, pełnoziarnisty ryż, kasze oraz warzywa – groch,
fasola, bób, soja, soczewica, trawimy je stopniowo, toteż energia też uwalnia
się z nich powoli i w większym stopniu na bieżąco jest spalana przez organizm.
Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że wyżej wymienione rośliny jadalne
zawierają dużo błonnika – trudniejszego do strawienia rodzaju węglowodanów,
który zawiera najważniejsze składniki wspomagające metabolizm, a jednocześnie
zapobiega szybkiej syntezie węglowodanów w cukry. Szczególnie rośliny
strączkowe są pomocne w odchudzaniu, gdyż nie powodują w zasadzie wcale wzrostu
poziomu glukozy we krwi, którego nadwyżka – co już wyżej zostało powiedziane –
jest przez organizm magazynowana w komórkach tłuszczowych.

Na zakończenie warto dodać, że brak ruchu prowadzi do zakwaszenia organizmu, co
z kolei wzmaga apetyt na słodycze i oczyszczone węglowodany, np. w postaci
białej bułki, makaronu, ciastek. Gdy więcej się ruszamy, w przeciwieństwie do
tego, co starają się wmówić nam reklamy, odczuwamy mniejszą ochotę na słodkiego
batona, niż gdy spędzamy cały dzień przed telewizorem.




Temat: jak schudnac?????
igrysek napisała:

> Według mnie to jakaś kpina w żywe oczy- pytać się na tym forum, jak schudnąć
> osób, które o odchudzaniu i tym podobnych historiach chcą jak najszybciej
> zapomnieć!!!!!

Schudnąć mozna wcale sie nie odchudzając. Dziewczyna pyta zdaje mi sie
rzeczowo, ale forum racja - niestosowne. POza tym jest szansa, ze do forum
dołączy całkiem niedługo, jesli odchudzac sie bedzie w bardzo glupi sposob.
Moge poradzic diete prostą, ale wymagającą sporo czasu.
Co mozna jeść:
1. Warzywa - 6 kubkow gotowanych warzyw dziennie
2. 2 kromki razowca dziennie (100% żytni chlebus) - i nie wolno na sniadanie!
3. Herbaty czerwone - 1.5 litra dziennie (musza byc gorace lub bardzo
cieplutkie!). Organizm trzyma tłuszcz, bo go grzeje. Kiedy pije sie zimną wodę,
organizm gromadzi co sie da, bo mu zwyczajnie zimno. Kiedy pijesz cieplą
herbate, w dodatku z gozdzikiem, imbirem czy cynamonem, organizm puszcza
tłuszcz - teraz wystrczy go spalić. Aha, ale cynamon postroznie, moze tylko
grupa krwi A.
4. Zero cukru - dozwolone 2 łyzki miodu, zby organizm nie wariował.
5. Mieso najlepiej odstawic, ewentualnie czasem indyka. Kurczak odpada.
6. Rybki, duszone, grillowane lub z piekarnika. Najlepiej nie solic.
7. Pic najwczesniej 30 minut po posilku - zeby nie utrudniac trawienia.
8. Jesc kasze - gryczaną, kukrydzianą etc (jeczmienna odpada).
9. Jesc bialy lub ciemny ryz. Bez ograniczen.
10. Mozna jesc gołąbki, bigos (domowy) sajgonki, fasolke po bretonsku.
11. Oleje - co najmniej 2 łyzki dziennie, najlepiej sojowy lub oliwa z oliwek.
Nie smażyć ządnych potraw! Olej do duszenia lub do sałatek.
12. Masło - 2 łyzki dziennie.
13. Owoców max 250 gr dziennie.

Najwazniejsze:
1. Wszystkie posiłki muszą byc cieple.
2. Nalezy pic miedzy posilkami.
3. Zadnych modyfikowanych genetycznie smakołyków (poza olejem sojowym odpada
rowniez soja, niestety)
4. Żadnych przetworów z dodatkami, mrozonek, słoiczków i puszek.
5. Jesc zawsze o tej samej porze:
sniadanie - 07:00 - 09:00
obiad - 13:00 - 14:00
kolacja - 18:00 - 19:00
Organizm przyzwyczaja sie, ze dostaje posilki zawsze o tej samej porze.
Przestaje magazynowac na wypadek 'katastrofy niedozywienia' co ma zakodowane
genetycznie. Wazne, aby w razie niemozlwiosci zjedzenia czegos konkretnego,
zjesc chociaz jabłko - aby posilek nie zostal opuszczony. Efekt jest
niesamowity, organizm NICZEGO nie magazynuje, bo uczy sie, ze nie musi. Wazne,
zeby pamietac o godzinach. Z czasem przychodzi poczucie głodu wraz z zegarkiem,
czyli o wyznaczonych godzinach. Efekt szybki i przyjemny. Bardzo wazne przy
leczeniu bulimii. I skuteczne.
6. Ogólnie jesc to, co natura oferuje w Naszym regionie o danej porze roku.
Nie babany czy pomarancze, tylko np gruszki i winogrona oraz buraczki.
7. ZAKAZ jedzenia przetworów mlecznych - sera, mleka, jogurtów
8. ZAKAZ jedzenia przetworów PRZENICY. Mąka, chlebus, buleczki, pierogi etc.
9. Mozna jesc jajka - od 3 do 8 tygidniowo (jesli jest sie wegetarianką)

EFEKTY:
MOja siostra od urodzenia byla typowym grubaskiem. Z powodu lekow na alergie,
ktore przyjmowała Nasza Mama w czasie ciąży i karmienia.
Siostra duzo cwiczyla, odchodzala sie, dostawa leki i chodzila na masaze.
Nosila rozmiar 44. Bylo jej bardzo zle.
Dietetyczka wyjasnila jej, ze nie musi sie odchudzac.
Wystarczy, ze bedzie jadla co innego, i w zadnym razie ma nie liczyc przesadnie
kalorii, bo to prowadzi do zaburzen psychicznych.
Teraz moja siostra nosi rozmiar 36. I potrafi wciagnac blache ciasta. Rozmair
pozostaje bez zmian.

!!!!!!!!
Jedyny minus diety: wszystkie posilki trzeba przygotowywac wlasnorecznie.
Kiedys jak bylam na dieci 1000 kalorii, szlam do sklepu i zawsze znalazłam cos
malo kalorycznego, to batnika musli, to soczek pomaranczowy.. teraz to odpada.
Żadnej przetwarzanej, pakowanej zywnosci, zadnych barow czy restauracji.
Ta dieta leczy cialo i umysł. Nie wymaga silnej woli, tylko czasu.
Mi go niestety ostatnio zabrakło. Ale od wczoraj postanowilam, ze 2 razy w
togodniu bede szykowac jedzenie na cały tydzien. I potem tylko odgrzewac.
Teraz wchodze do sklepu i nie mam co kupic.
To nie jest dieta, tylko sposob na zycie. Jak najbardziej polecam przy bulimii.

Monika, moja siostra, rozpoczela diete w grudniu zeszlego roku.
Dietetyka odwiedzała raz na miesiąc, potem raz na dwa miesiące.
W marcu nosiła juz rozmiar 36. I jadła ile chciała. Tylko ze chciała coraz
mniej.

Dwa, to cwiczenia.
Co drugi dzien. I urozmaicone. Moja siostra ciwczyla capoeire. Efekt
niebanalny. Piekna sylwetka. Lekko umiesniona. Zgrabna. Z zalecen dietetyka
wybrac cos, co sie lubi. I nie katowac sie. Np 3 godzinki tanca. Codziennie
jedynie silownia. Na luzie i bez obciazen (wazne!). Duzo spacerow.
Podobno swietne efekty daje joga. Nie probowałam.
Wazne, zeby robic to co sie lubi. I cwiczyc ponad 40 minut rownomiernie
wszystkie miesnie ciala. I nie przesadzac!! Wazne, zeby miec z etgo frajde.



Temat: 40 dzien 'czysty', jak mi sie udalo?
odchudzasz sie... powiem Ci szczerze, co mysle. to niebezpieczny pomysl. z
drugiej strony rozumiem i szanuje Twoja decyzje, ze chcesz sie dobrze czuc z
wlasnym cialem. nie bede Cie namawiac na nie-odchudzanie. ale zrobie co moge
zeby byc pomocna w osiagniecu celu ktory sobie wyznaczylas *bez powrotu do
choroby.* Mysle ze to trudne zadanie. Balansowanie na linie. Dlatego lepiej
wyposazyc sie we wszelkie mozliwe pomoce.

Przepraszam ze to co pisze bedzie w formie 'rad', nie chce narzucac swojego
zdania.

Wiec po pierwsze - plan ewakuacji jesli dieta okaze sie zbyt rygorystyczna.
Zeby nie bylo rzucania sie na jedzenie i tej ogromnej pokusy unuikniecia
konsekwenji obzarstwa. Czyli cos w rodzaju: "jesli bedzie za ciezko, to
przechodze na nastepujacy plan powrotu do normalnego jedzenia w ciagu 2 dni:
najblizszy posilek xxx, potem yyy, potem zzz"

Po drugiem banalne (i pewnie nie zastosujesz ;)): wieksza ilosc kcal na dobe
zeby nie zmniejszyc drastycznie metabolizmu plus choc niewielki wysilek (np.
pol godziny spaceru co wieczor albo rano).

Po trzecie, WAZNE: nie wiem czy przechodzilas kiedys taka diete o jakiej
piszesz. Jesli Tobie odpowiada to jest OK. Zawiera ona duzo cukru, brak
zlozonych weglowodanow i za malo bialka (organizm potrzebuje bialko w kazdym
posilku, co 4h). Cukier w soku spowoduje szybki wzrost poziomu insuliny, potem
hipoglikemie (ospalosc, slabosc, drzenie miesni) i glod. Wiekszosci osob trudno
byloby nie zjesc czegos wkrotce PO wypiciu soku, czy zjedzeniu batonika,
wlasnie ze wzgledu na nagly spadek poziomu cukru we krwi.

Nie ma co sie oszukiwac ze potrafimy wygrac z glodem. To jeden z
najsilniejszych instynktow w jaki wyposazyla nas natura!!!!! Jego sila jest
nieoceniona. Pewnie, mozna sie katowac przez jakis czas, ale nadchodzi moment
gdy, mowiac obrazowo, mamy nagle wszystko w d. i chcemy tylko jesc, jesc, jesc.
Ludzie sadza, mylnie na ogol, ze wygraja z prawdziwym glodem - tylko bardzo,
bardzo chorym osobom sie to udaje... i umieraja.

Wiec pytanie jak schudnac bez tego alarmujacego glodu ktorego, na szczescie,
zdrowy czlowiek nie jest w stanie pokonac. Jeden ze sposobow - tak skuteczny ze
wydaje mi sie 'magiczny' wrecz - to bialko w KAZDYM posilku, ktore stabilizuje
poziom cukru we krwi. Doradzila mi to moja terapeutka i dziala niesamowicie.

Jak to wyglada w praktyce: np. na sniadanie twarozek z duza iloscia rzodkiewki,
ogorka. Jesli sok, to rozdzienczony jablkowy (ma nizszy indeks glikemiczny niz
pomaranczowy). Albo jeszcze lepiej - pomidorowy.

Do innych posilkow ZAWSZE cos z bialkiem: kawalek piersi z kurczaka, lub ryby,
gotowane jajko.

Nigdy sam cukier. Jak mialam ciezki okres 'ciagu' to niemal nie rozstawalam sie
z pudeleczkiem twarogu, i jeseli cos slodkiego w pracy - to najpierw albo zaraz
po: lyzka twarogu. Wiem, brzmi to smiesznie, ale mi nie bylo do smiechu jak nie
bylam w stanie przestac jesc slodkiego. Twarog mnie uratowal :)




Temat: SONDAZ: HOMEOPATIA TAK CZY NIE !!!
po wszytkich pochwałach, post mamy z dziecko zdrowie:
Nawet jeśli Was to teraz nie dotyczy,przeczytajcie i bądźcie ostrożniejsi niż
ja, bo cierpi potem dziecko. Kto jest nie jest w temacie, niech przeczyta mój
post z 16.01.05 "LECZENIE HOMEOPATIĄ/IZOPATIĄ OPINIE". Wszyscy którzy mi
wtedy radzili - "uciekaj od tego lekarza", proszę nie mówcie teraz "A nie
mówiłam?", bo to już nieistotne. Po krótce przpomnę o co chodziło:
Poszlam do lekarza homeopaty-izopaty (tudziez dobry znany lekarz z CZD) by
wyprowadzil mi syna z ciaglych przeziebien i alergii, a takze nerwowego od
urodzenia snu. Syn ma 2,5 roku i chce go poslac do przedszkola, gdzie
przeciez dzieci duzo choruja, wiec chcialam wzmoocnic jego organizm. Lekarz
na wejscie postawila diagnoze:
1. dziecko jest zagrzybione i zaplesnione (w srodku) bo je cukier i mleko
krowie a to trucizny
2. dziecko ma na 90 % pasozyty: owsiki lamblie lub glisty.
bylam zszokowana, ale coz..lekarz to lekarz, niby nie byle jaki..
Dostal Pyrantel na 3 dni na rzekome owsiki i rygorystyczna diete:
- bez krowiego mleka
- bez cukru, przypraw (tylko sol)
- pieczyw tylko na zakwasie
- maka tylko ryzowa
- mleko tylko sojowe (ewent kozie)
- bez miesa, chyba ze ze wsi wolowina i tzw drob szczesliwy
- soja soczewica i fasola
- warzywa tylko gotowane, owoce tez.
- na odgrzybienie Fortakehl, na alergie Sankombi d5
Miało to na celu przygotować go do biorezonansu na odczulenie.
Okazalo sie ze dziecko nie moze jesc doslownie niczego z tego co do tej pory
jadlo. Co istotne - wymogi tej diety wynikaly nie z faktu ze Michal jest na
cos z tych produktow uczulony (on , co wiem, jest uczulony na cytrusy i kako,
jajko), tylko z przekonania izopaty o slusznosci
metody i trujacym dzialaniu tychze produktow (na tym w skrocie opiera sie
izopatia, jak czytalam na www). W trakcie brania leku na owsiki, michal
zaczal kaszlec, slabnac, since pod oczami itd. Alarmowalam do lekarza,
jezdzilam na osluchanie - izopatka na to ze na oskrzelach nic nie ma, ze to
nie infekcja tylko ROBAKI. Zebym sie nie przejmowala bo to pewnie lamblie i
glisty..Nie leczylam dziecka bo byl niby pod kontrola. W miedzyczasie poszlam
do innego lekarza homeopaty celem konfrontacji. On wykluczyl pasozyty,a
stwierdzil infekcje i zapisal kulki . Niestety nie posluchałam go, bo na
drugi dzień rano zadzwonilam do izopaty jak wyszedł wynik kału na pasożyty
(izopata kazała nam pzrynieść kał do analizy) i wyszło rzekomo "pojedyncze
cysty lamblii". Dalej bylam zaniepokojona, ale coż..myśle..w takim razie
izopara podąża dobrym torem, to od lamblii on kaszle. Pojechaliśmy do izopaty
drugi raz, upewnił nas ze to od robaków, kazał kupić "Zasadowy Proszek dr
Auera" i jakieś zioła na "wypędzenie pasożytów" z organizmu, by szybciej
pokazały się w kale. A kaszlu mam nie leczyć. Kaszel sie nasilał, a mój
niepokój rósł. Kolejny mój telefon do izopaty - już było mniej
przyjemnie..Usłyszalam że to bzdura jeśli twierdzę że dziecko mi słabnie bo
słabo je, że sińce pod oczami nie od tego. Ze widać nie doceniła skali
problemu robaków u Michała.. Po 2,5 tyg juz nie
wytrzymalam..Poszlam do pediatry rejonowego i diagnoza - zapalenie oskrzeli.
Augmentin (antybiotyk) na 10 dni. Zadzwoniłam do izopaty, ze Michał ma zap
oskrzeli i że antybiotyk. A izopata dalej swoje i bardzo podniesionym
głosem : "Antybiotyk?!! Na zap oskrzeli?? Pierwsze słysze!, to najgorsze co
możecie zrobic! Pozwólcie niech jego organizm sam powalczy! Postawcie
najwyżej bańki i nic nie róbcie! Po antybiotyku dopiero go będę odgrzybiać.."
Ani słowa że się pomylił w diagnozie..już nie mówiła ze to robaki..Ale nawet
nie zaproponowała zebyśmy przyjechali do niej na osłuchanie.. Choć
zostawiliśmy tam jakieś 250 zl.. Lekarz od serca, co? Karierowicz (choć chce
mi sie nazwać mniej dyplomatycznie!..) co wydziera forsę z kieszeni nie
bacząc na dobro dziecka..Warto dodac ze jak dotad w bad kalu robionym już 2
razy w innych laboratoriach w W-wie nie
wyszly robaki , z wyjatkiem tego jednego wyniku
pochodzacego z laboratorium kolezanki izopatki - tu wyszly pojedyncze cysty
lamblii. Robiłam też wymaz na owiski - negatywny. Robiłam test enzymatyczny
na lamblie (wszystko po tym proszku na "wykurzenie robaków", negatywny.
Pomyślicie, co ze mnie za matka ze tyle zwlekalam z pojsciem do
zwyklego lekarza..Wiem, ma wyrzuty sumienia, bo doprowadzilam Michala do
takiego stanu, nie bylam wystarczajaco czujna.Dlatego Wam to piszę..
Na domiar zlego, Augmentin nie pomogl, jest z malym gorzej i od wczoraj nowy 5
dniowy Sumamed. Modle sie zeby pomogl, tak się boję..On dalej kaszle,
dodatkowo od tygodnia zielony katar i kicha..
W ten oto sposob wyleczylam dziecko z przeziebien i alergii.....Osłabiłam go
tak bardzo ze nie wiem kiedy to się skończy..
Co Wy na to?....Pozdrawiam serdecznie/ania




Temat: Od dowcipow nikt nie umiera...
WYPOWIEDZI DZIECI:
Wiewiórka żywi sie orzechami bardzo twardymi, bo gdyby nie jadła
twardego pożywienia, to by jej zarosła paszcza

Porażonego prądem należy przede wszystkim wyciągnąć z kontaktu.

Poznać, że koń jest chory, po tym, ze traci swą naturalną wesołość,
ijest zamyślony.

Las ten był tak brzydki, ze wcale nie miał drzew.
Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.
Znanym drapieżnikiem leśnym jest drapichrust.
Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie bylo szkieletu, to mięso
ciągle spadałoby na ziemie.

Ptaków nie należy potępiać.
Ludzie nie maja ogonów, bo do odpędzania much wynaleźli packi.
Źródłami mineralnymi nazywamy źródłą, w których rozpuszczona jest
sól, cukier, mleko i inne lekarstwa.
W zimie nalezy dokarmiać leśne zwierzęta, aby były smaczne na wiosnę.
Człowiek rozmnaża się nie przez pączkowanie, tylko przyjemniej.
U mrówki wyróżniamy nóżki, brzuszki, różki itd.
Jaskółka jest zwierzęciem, tylko że w powietrzu.
Gdyby nie szkielet, to człowiek byłby workiem z mięsem i ze smalcem.
Aby sie nie zarazić, to trzeba myć wszystkie owoce i nie jeść na tej
samej misce co pies.
Kogut różni sie od kury tym, ze ma ostrogi, jest bardziej
spadzisty,pieje i nie znosi jaj.
Po skończonym wdechu odkładamy nasze usta na bok.
Zajac ma cztery nogi. Tylne ma dłuższe, a przednie krótsze i gdy leci
to skacze.
Krowa jak urwie koniczynę, to żuje i połyka, a owca odwrotnie i taka
jest miedzy nimi różnica.
Porodem nazywamy wydalenie organizmu na powierzchnię ziemi.
Ludzie pierwotni żywili sie łonem natury.
Grzyby sa jadalne i trujące, mając przez to dużo do powiedzenia w gospodarce.
Opiszę psa. Ma nogi i głowę przyczepioną do tułowia.
Ptaki bardzo różnią sie od gadów - lataniem i budową gęby..
Wilki zaliczamy do zwierzat zębatych.
Błony komórkowe spełniaja bardzo ważną funkcję w życiu
komórki: wiedzą kogo wpuścić, a kogo wypuścić, czyli funkcję celnika.
Białe motyle, których dzieci żrą kapustę, nazywają się kapuśniaki.
Do chorób zawodowych zaliczamy: pylice, gruźlice i rzeżączkę.
Układ oddechowy służy do wydalania płuc z organizmu.
Dziedziczność pozwala wyjasnić, dlaczego - skoro dziadek i ojciec
nie mieli dzieci - takze i my będziemy bezdzietni.
Ja nie wierzyłem w bociany, ale one sa naprawdę, co widziałem w locie.
W puszczy żyje dużo drapieżników, które mogą człowieka pożrecć,
zadusić i zostawić.
Najmniejszą czescią organizmu jest palec.
W lesie rosną różne drzewa, a mianowicie wysokie, średnie i małe.
Temat lekcji: oglądanie ryb wodnych.
Higiena polega na pomnażaniu dzieci w internatach i szkołach.
Pingwiny nie mogą latać, bo nie mają smigieł.
Ślimak ma jednoczesnie płeć żenską i męską, ale z tego nie korzysta.
Dorsz jest to ryba wędzona.
Królik sklada sie z głowy, nóg, brzuszka i kożuszka.
Człowiek zjadłszy mięso z wągrem, przekształca sie w tasiemca.
Niedźwiedź staje na tylnych łapach i rzuca nimi we wrogów




Temat: F-A-J-N-E T-E-K-S-T-Y
Wypowiedzi dzieci nie tylko o zwierzętach

Wiewiórka żywi sie orzechami bardzo twardymi, bo gdyby nie jadła twardego
pożywienia, to by jej zarosła paszcza.
Porażonego prądem należy przede wszystkim wyciągnąć z kontaktu.
Poznać, że koń jest chory, po tym, że traci swą naturalną wesołość i jest zamyślony.
Las ten był tak brzydki, że wcale nie miał drzew.
Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.
Znanym drapieżnikiem leśnym jest drapichrust.
Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie było szkieletu, to mięso ciągle
spadałoby na ziemie.
Ptaków nie należy potępiać.
Ludzie nie maja ogonów, bo do odpędzania much wynaleźli packi.
Źródłami mineralnymi nazywamy źródła, w których rozpuszczona jest sól, cukier,
mleko i inne lekarstwa.
W zimie należy dokarmiać leśne zwierzęta, aby były smaczne na wiosnę.
Człowiek rozmnaża się nie przez pączkowanie, tylko przyjemniej.
U mrówki wyróżniamy nóżki, brzuszki, różki itd.
Jaskółka jest zwierzęciem, tylko że w powietrzu.
Gdyby nie szkielet, to człowiek byłby workiem z mięsem i ze smalcem.
Aby sie nie zarazić, to trzeba myć wszystkie owoce i nie jeść na tej samej misce
co pies.
Kogut różni się od kury tym, że ma ostrogi, jest bardziej spadzisty, pieje i nie
znosi jaj.
Po skończonym wdechu odkładamy nasze usta na bok.
Zając ma cztery nogi. Tylne ma dłuższe, a przednie krótsze i gdy leci, to skacze.
Krowa jak urwie koniczynę, to żuje i połyka, a owca odwrotnie i taka jest między
nimi różnica.
Porodem nazywamy wydalenie organizmu na powierzchnię ziemi.
Ludzie pierwotni żywili sie łonem natury.
Grzyby sa jadalne i trujące, mając przez to dużo do powiedzenia w gospodarce.
Opiszę psa. Ma nogi i głowę przyczepioną do tułowia.
Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budową gęby.
Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.
Błony komórkowe spełniaja bardzo ważną funkcję w życiu komórki: wiedzą, kogo
wpuścić, a kogo wypuścić, czyli funkcję celnika.
Białe motyle, których dzieci żrą kapustę, nazywają się kapuśniaki.
Do chorób zawodowych zaliczamy: pylicę, gruźlicę i rzeżączkę.
Układ oddechowy służy do wydalania płuc z organizmu.
Dziedziczność pozwala wyjaśnić, dlaczego - skoro dziadek i ojciec nie mieli
dzieci - także i my będziemy bezdzietni.
Ja nie wierzyłem w bociany, ale one są naprawdę, co widziałem w locie.
W puszczy żyje dużo drapieżników, które mogą człowieka pożreć, zadusić i zostawić.
Najmniejszą czescią organizmu jest palec.
W lesie rosną różne drzewa, a mianowicie wysokie, średnie i małe.
Temat lekcji: oglądanie ryb wodnych.
Higiena polega na pomnażaniu dzieci w internatach i szkołach.
Pingwiny nie mogą latać, bo nie mają śmigieł.
Ślimak ma jednoczesnie płeć żenską i męską, ale z tego nie korzysta.
Dorsz jest to ryba wędzona.
Królik sklada się z głowy, nóg, brzuszka i kożuszka.
Człowiek zjadłszy mięso z wągrem, przekształca się w tasiemca.
Niedźwiedź staje na tylnych łapach i rzuca nimi we wrogów.




Temat: Z całkiem innej beczki:)
pewnie część się powtarza ale kilka jest nowych :)
1. Wiewiórka żywi się orzechami bardzo twardymi, bo gdyby nie jadła
twardego pożywienia, to by jej zarosła paszcza.

2. Porażonego prądem należy przede wszystkim wyciągnąć z kontaktu.

3. Poznać, ze koń jest chory, po tym, ze traci swa naturalna wesołość,
jest zamyślony.

4. Las ten był tak brzydki, ze wcale nie miał drzew.

5. Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.

6. Znanym drapieżnikiem leśnym jest drapichrust.

7. Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie było szkieletu, to mięso
ciągle spadałoby na ziemie.

8. Ptaków nie należy potępiać.

9. Ludzie nie maja ogonów, bo do odpędzania much wynaleźli packi.

10. Źródłami mineralnymi nazywamy źródła, w których rozpuszczona jest
sól, cukier, mleko i inne lekarstwa.

11. W zimie należy dokarmiać leśne zwierzęta, aby były smaczne na wiosnę.

12. Człowiek rozmnaża się nie przez paczkowanie, tylko przyjemniej.

13. U mrówki wyróżniamy nóżki, brzuszki, różki itd.

14. Jaskółka jest zwierzęciem, tylko ze w powietrzu.

15. Gdyby nie szkielet, to człowiek byłby workiem z mięsem i ze smalcem.

16. Aby się nie zarazić, to trzeba myc wszystkie owoce i nie jeść na tej
samej misce co pies.

17. Kogut różni się od kury tym, ze ma ostrogi, jest bardziej spadzisty,
pieje i nie znosi jaj.

18. Po skończonym wdechu odkładamy nasze usta na bok.

19. Zając ma cztery nogi. Tylne ma dłuższe, a przednie krótsze i gdy
leci to skacze.

20. Krowa jak urwie koniczynę, to żuje i połyka, a owca odwrotnie i taka
jest miedzy nimi różnica.

21. Porodem nazywamy wydalenie organizmu na powierzchnię ziemi.

22. Ludzie pierwotni żywili się łonem natury.

23. Grzyby są jadalne i trujące, mając przez to dużo do powiedzenia w
gospodarce.

24. Opiszę psa. Ma nogi i głowę przyczepiona do tułowia.

25. Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budową gęby.

26.Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.

27. Błony komórkowe spełniają bardzo ważną funkcje w życiu komórki:
wiedza kogo wpuścić, a kogo wypuścić, czyli funkcje celnika.

28. Białe motyle, których dzieci jedzą kapustę, nazywają się kapuśniaki.

29. Do chorób zawodowych zaliczamy: pylicę, gruźlicę i rzeżączkę.

30. Układ oddechowy służy do wydalania płuc z organizmu.

31. Dziedziczność pozwala wyjaśnić, dlaczego - skoro dziadek i ojciec
nie mieli dzieci - także i my będziemy bezdzietni.

32. Ja nie wierzyłem w bociany, ale one są naprawdę, co widziałem w locie.

33. W puszczy żyje dużo drapieżników, które mogą człowieka pożreć,
zadusić i zostawić.

34. Najmniejsza częścią organizmu jest palec.

35. W lesie rosną różne drzewa, a mianowicie wysokie, średnie i małe.

36. Temat lekcji: oglądanie ryb wodnych.

37. Higiena polega na pomnażaniu dzieci w internatach i szkołach.

38. Pingwiny nie mogą łatać, bo nie maja śmigieł.

39. Ślimak ma jednocześnie płeć żeńską i męską, ale z tego nie korzysta.

40. Dorsz jest to ryba wędzona.

41. Królik składa się z głowy, nóg, brzuszka i kożuszka.

42. Człowiek zjadłszy mięso z wągrem, przekształca się w tasiemca.

43. Niedźwiedź staje na tylnych łapach i rzuca nimi we wrogów.




Temat: Cytaty na Sobote...
Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz.

Wiewiórka żywi sie orzechami bardzo twardymi, bo gdyby nie jadła twardego
pożywienia, to by jej zarosła paszcza.

Porażonego prądem należy przede wszystkim wyciągnąć z kontaktu.

Poznać, ze koń jest chory, po tym, ze traci swa naturalna wesołość, i jest
zamyślony.

Las ten był tak brzydki, ze wcale nie miał drzew.

Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.

Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie było szkieletu, to mięso ciągle
spadałoby na ziemie.

Ptaków nie należy potępiać.

Ludzie nie maja ogonów, bo do odpędzania much wynaleźli packi.

Źródłami mineralnymi nazywamy źródła, w których rozpuszczona jest sól, cukier,
mleko i inne lekarstwa.

W zimie należy dokarmiać leśne zwierzęta, aby były smaczne na wiosnę.

Człowiek rozmnaża sie nie przez paczkowanie, tylko przyjemniej.

U mrówki wyróżniamy nóżki, brzuszki, rożki itd.

Jaskółka jest zwierzęciem, tylko ze w powietrzu.

Gdyby nie szkielet, to człowiek byłby workiem z mięsem i ze smalcem.

Aby sie nie zarazić, to trzeba myc wszystkie owoce i nie jeść na tej samej
misce co pies.

Kogut rożni sie od kury tym, ze ma ostrogi, jest bardziej spadzisty, pieje i
nie znosi jaj.

Gdy uczennica połknie igle, trzeba jej polecić zjeść trochę pakuł.

Po skończonym wdechu odkładamy nasze usta na bok.

Zając ma cztery nogi. Tylne ma dłuższe, a przednie krótsze i gdy leci to skacze.

Krowa jak urwie koniczynę, to żuje i połyka, a owca odwrotnie i taka jest
miedzy nimi różnica.

Porodem nazywamy wydalenie organizmu na powierzchnie ziemi.

Ludzie pierwotni żywili sie łonem natury.

Grzyby są jadalne i trujące, mając przez to dużo do powiedzenia w gospodarce.

Opiszę psa. Ma nogi i głowę przyczepiona do tułowia.

Ptaki bardzo różnią sie od gadów - lataniem i budowa gęby.

Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.

Błony komórkowe spełniają bardzo ważną funkcje w życiu komórki: wiedza kogo
wpuścić, a kogo nie wypuścić, czyli funkcje celnika.

Białe motyle, których dzieci żrą kapustę, nazywają sie kapuśniaki.

Do chorób zawodowych zaliczamy: pylice, gruźlice i rzeżączkę.
Układ oddechowy służy do wydalania płuc z organizmu.

Dziedziczność pozwala wyjaśnić, dlaczego - skoro dziadek i ojciec nie mieli
dzieci - także i my będziemy bezdzietni.

Ja nie wierzyłem w bociany, ale one są naprawdę, co widziałem w locie.

Najmniejsza częścią organizmu jest palec.

W lesie rosną rożne drzewa, a mianowicie wysokie, średnie i małe.

Temat lekcji: oglądanie ryb wodnych.

Higiena polega na pomnażaniu dzieci w internatach i szkołach.

Pingwiny nie mogą latać, bo nie maja śmigieł.

Ślimak ma jednocześnie płeć żeńska i męska, ale z tego nie korzysta.

Dorsz jest to ryba wędzona.

Zając składa sie z głowy, nóg, brzuszka i kożuszka.

Człowiek zjadłszy mięso z wągrem, przekształca sie w tasiemca.

Niedźwiedź staje na tylnych łapach i rzuca nimi we wrogów.




Temat: RAMADAN I EID-UL-FITR

POST NIE SZKODZI

Większość muzułmanów pości nie z powodu korzyści medycznych, ale dlatego, że
zostało im to nakazane w Koranie. Medyczne korzyści poszczenia są więc po
prostu dodatkowym skutkiem postu.
Poza islamem poszczenie stosowane jest z medycznych powodów - przy sterowaniu
wagą, przewodem trawiennym, obniżaniu poziomu lipidów.
Ramadan jest jednak wyjątkowym miesiącem samoregulacji i autotreningu,
z nadzieją, że trening ten będzie trwał dalej poza tym postem. Jeśli nauka
zdobyta podczas Ramadanu - dotycząca diety i prawości - jest kontynuowana także
po Ramadanie, jest to zbawienne dla całego życia. Poza tym, typ jedzenia
spożywanego podczas Ramadanu nie charakteryzuje się żadnymi selektywnymi
kryteriami typowymi dla „crash diets”, np. dostarczania organizmowi tylko
owoców lub tylko protein. Wszystko, co jest dozwolone, jest pobierane w
umiarkowanych ilościach.
Powstrzymywanie się od picia wody w tym okresie nie jest złe, dlatego,
że powoduje to koncentrację wszystkich płynów w ciele, przyczyniając się tylko
do nieznacznego odwodnienia. Organizm ma swój własny mechanizm konserwacji
wody. Zostało udowodnione, że lekkie odwodnienie poprawia długowieczność.
Do fizjologicznych efektów poszczenia zalicza się obniżenie poziomu:
cukru we krwi,
 cholesterolu,
 ciśnienia krwi.
Post można by zarekomendować przy leczeniu nieinsulinowej cukrzycy, otyłości i
nadciśnienia. W 1994 roku odbył się w Casablance pierwszy Międzynarodowy
Kongres „Zdrowie i Ramadan”, na którym muzułmańscy i niemuzułmańscy naukowcy
przedstawili wyniki swoich obszernych badań. Podczas, gdy w wielu przypadkach
zauważono poprawę, w żadnym wypadku poszczenie nie pogorszyło stanu zdrowia. Z
drugiej strony, pacjenci cierpiący na kilka dolegliwości, takich jak cukrzyca,
choroba wieńcowa, kamienie nerkowe itp. są zwolnieni z postu i nie powinni go
próbować.
Dlatego Ramadan nie jest postem totalnym – zwolnieni są z niego nie tylko
chorzy, lecz i dzieci, kobiety w ciąży i karmiące itd. Jednak i ci, bez szkody
dla zdrowia, starają się zarówno zmieniać swoją dietę jak i - przede
wszystkim – dopełniać duchowych wymagań Ramadanu.
Wielu muzułmańskich cukrzyków chce przestrzegać postu w czasie
Ramadanu, pomimo, że nie mogą z przyczyn zdrowotnych i w związku z tym są z
postu zwolnieni. Lekarze i muzułmańscy uczeni mają dylemat czy:
1. cukrzycy mogą pościć jeśli sami zdecydują, że tak chcą ?
2. post jest dla nich bezpieczny ?
3. można im pomóc w poszczeniu, jeśli zdecydują się na post ?
4. mogą mieć swoją chorobę monitorowaną w domu ?
5. spowoduje to w ich zdrowiu korzyść lub szkodę ?
Poszczenie w czasie Ramadanu przez muzułmańskiego diabetyka nie jest ani jego
prawem ani obowiązkiem, a tylko przywilejem po uzyskaniu zgody od lekarza na
prośbę pacjenta, gdy zdaje on sobie sprawę z wszystkich niebezpieczeństw i
ponosi pełną odpowiedzialność.

EID UL FITR

Słowo Eid wywodzi się z rdzenia a-w-d i oznacza w języku arabskim "święto,
uroczystość, powtarzające się wydarzenie", a Eid-Ul-Fitr to święto zakończenia
postu. "Fitr" to "złamanie postu". Jest ono znakiem wdzięczności muzułmanów za
zrealizowanie jednego z filarów islamu - dopełnienie miesięcznego postu.

Znaczenie Ramadanu dla wyznawców Allaha tak opisał poeta:

Święty miesiąc Ramadan
Dla wiernych się rozpoczął
Chwaląc Boga w ciągu dnia,
Od świtu do zmierzchu pościmy i modlimy się.
Płacimy jałmużnę tym, co są w potrzebie
I staramy się jak najlepiej wypełniać dobre uczynki.
Kiedy słońce zajdzie a dzień minie
Zerwę ten łańcuch, ale tylko raz:
Kiedy Ramadan się skończy
Cały łańcuch zniknie,
Zacznie się czas uroczystości i zabawy.




Temat: weglowodany???
To jest tekst z onetu:

Węglowodany są najważniejszym źródłem energii pokarmowej. W zależności od
ekonomicznego statusu i kulturowych uwarunkowań pokrywają 40-80% dziennego
zapotrzebowania energetycznego człowieka. Oprócz dostarczania energii pełnią one
szereg ważnych funkcji w organizmie ludzkim:

1) wpływają na poziom glukozy we krwi i wytwarzanie insuliny;

2) regulują poziomem sytości i głodu;

3) są substratami w procesach glikozylacji białek;

4) uczestniczą w metabolizmie cholesterolu i trójglicerydów oraz w
dehydroksylacji kwasów żółciowych;

5) są substratami do fermentacji bakteryjnej zachodzącej w jelicie grubym (jej
produkty to wodór, metan, dwutlenek węgla, kwasy tłuszczowe);

6) stymulują rozwój flory bakteryjnej jelita grubego i wpływają na
funkcjonowanie komórek nabłonka jelita grubego;

7) oddziałują na motorykę jelit, mają właściwości przeczyszczające.

W przeciwieństwie do diety wysokotłuszczowej i wysokobiałkowej, wysoki poziom
węglowodanów w diecie, pod warunkiem że pochodzą one z różnych źródeł, nie
wpływa niekorzystnie na zdrowie człowieka. Dieta bogata w węglowodany redukuje
prawdopodobieństwo wystąpienia otyłości, cukrzycy, miażdżycy, raka jelita
grubego i raka piersi.

W optymalnej diecie człowieka 55% zapotrzebowania energetycznego powinno być
pokrywane z metabolizmu węglowodanów, występujących w diecie w różnej postaci.

Normy spożycia węglowodanów według Instytutu Żywności i Żywienia

Głównym źródłem węglowodanów są: produkty zbożowe, rośliny okopowe, trzcina
cukrowa i buraki cukrowe, nasiona roślin strączkowych, warzywa, owoce, produkty
mleczne. Pokarmy węglowodanowe są więc głównie pochodzenia roślinnego, zawierają
często witaminy, minerały i związki antyoksydacyjne.

Największą ilość węglowodanów zawierają: cukier stołowy - 99,8%, tapioka - 95%,
kasza pęczak - 83,6%, płatki kukurydziane - 82,5%, miód - 80,8%, daktyle 72,9%,
ryż biały - 86,8%, ryż brązowy - 77,4%, kasza manna - 75,3%, mąka pszenna -
73,5%, kasza gryczana 72,9%, makaron - 72,4%, sucharki - 71,4%, śliwki suszone -
69,4%, pszenica - 69,1%, płatki owsiane - 66,2%, rodzynki sułtańskie 64,7%,
morele suszone - 64%, fasola pstra - 63%, groszek zielony - 60,7%, fasolka
zielona - 58,7%, fasola azuki - 58,4%, bób - 51,8%.

Pokarmy zawierające węglowodany można uszeregować ze względu na ich zdolność do
wpływania na poziom glukozy we krwi, zdolność ta jest określana mianem indeksu
glikemicznego. Pokarmy o niskim indeksie glikemicznym (np. nasiona roślin
strączkowych, kasza, słabo zmielone ziarna zbóż) zawierają wolniej trawione i
wchłaniane węglowodany, posiłek złożony z takich pokarmów nie podnosi poziomu
glukozy we krwi i nie stymuluje wydzielania insuliny. Dieta oparta na pokarmach
o niskich indeksach glikemicznych obniża ryzyko powstania insulinoniezależnej
cukrzycy, obniża poziom trójglicerydów osocza u ludzi z hipertrójglicerydozą.
Dodatkowo pokarmy te zawierają duże ilości węglowodanów nie trawionych w
przewodzie pokarmowym, a podlegających fermentacji w jelicie grubym (włókna
pokarmowe).

Dobrze jeszcze poczytać sobie o węglowodanach prostych i złożonych, o błonniku i
o indeksie glikemicznym. Wkleję tu link, tylko póki co strona mi się nie chce
otworzyć...



Temat: O ue bez mitów.
Panegiryczna propaganda prounijna w Polsce stara się przedstawiać wszelkie
zastrzeżenia wobec UE jako wyraz zacofania i ciemniactwa, całkowicie
przemilczając różnorodne ostre krytyki obecnego kształtu UE ze strony wielu
światłych umysłów europejskich. Najbardziej znaczącym chyba krytykiem UE jest
była premier Wielkiej Brytanii, słynna "żelazna dama", Margaret Thatcher.
Margaret Thatcher korzysta dosłownie z każdej okazji, by przestrzec przed
tworzeniem ogromnego ponadnarodowego organizmu, który w jej ocenie może się
okazać strukturą równie nieefektywną i nieruchawą, jak w swoim czasie ZSRS.
Z równie ostrymi krytykami pod adresem UE i porównywaniem jej do Związku
Sowieckiego występuje jeden z najsłynniejszych niegdyś dysydentów i więźniów
sowieckiego reżimu pisarz Władimir Bukowski, autor m.in. głośnej
książki "Moskiewski proces". W wywiadzie dla "Najwyższego Czasu!" w maju 2002
r. Bukowski powiedział m.in., że: "Unia Europejska i Związek Sowiecki to po
prostu dwa wcielenia polityki prowadzonej przez lewicę. Paradoksalnie jestem
nawet skłonny uważać, że Związek Sowiecki był konstrukcją bardziej logiczną,
choć oczywiście dużo bardziej okrutną. Różnica między ZSRS a UE jest taka, jak
pomiędzy bolszewikami a mieńszewikami (...)" (por. "Unii grozi bałkanizacja". Z
W. Bukowskim, sławnym rosyjskim dysydentem i gościem specjalnym II Konferencji
Eurosceptycznej, rozmawia T. Sommer, "Najwyższy Czas!" 18 maja 2002 r.).
We wspomnianym wywiadzie Bukowski ostrzegał Polaków: "(...) Jestem
przeciwnikiem integracji Polski z UE. Zamiast walczyć o pozycję pariasa Europy -
a taką politykę prowadzą obecne polskie rządy - powinniście przynajmniej
starać się stworzyć silne państwo. Zawsze trzeba pamiętać, że
podporządkowywanie się komuś to służalczość, a nie polityka. A polityka to
umiejętność stawiania i niezależnego realizowania własnych celów" (tamże).
Do najgłośniejszych krytyków UE należy francuski senator z Wandei,
przewodniczący Ruchu w Obronie Wartości Philip de Villiers. W głośnym
tekście "Wobec wartości. Siedem powodów, aby powiedzieć 'nie' wobec Maastricht"
de Villiers pisał m.in.: "Projekt Maastricht, przygotowany przez techników w
Brukseli, stanowi prawdziwą zdradę ideałów europejskich. Mówiąc 'nie' wobec
Maastricht, ocalimy Europę, Europę traktatu rzymskiego, Europę, która pragnie
zjednoczyć ludy, chroniąc jednocześnie suwerenność poszczególnych narodów -
Europę Ojczyzn (...). Mówimy 'nie' dla Maastricht, ponieważ chcemy zachować
niezależność narodową i zorganizować prawdziwą demokratyczną kontrolę narodów
nad Brukselą. Ponowne rozpatrzenie układów z Maastricht powinno ustawić Europę
znów we właściwym miejscu (...). Nie pozwólmy się manipulować przez tych,
którzy chcą ukryć szkodliwości socjalizmu za plecami ideału europejskiego.
Powiedzmy 'nie' wobec Maastricht" (cyt. za "Niedzielą" z 10 listopada 1996 r.).
Inny znany polityk francuski - Bernard Debré - deputowany z partii Chiraca, tak
ostrzegał latem 1992 r. na łamach "Le Figaro": "Traktat z Maastricht urąga
demokracji. Jaka będzie ta Europa rządzona przez technokratów nie pochodzących
z wyboru, za to wszechmocnych, bez wyrazu? Czy to jest możliwe, iż w wyniku
jednego referendum społeczeństwo raz na zawsze pozbędzie się swojej
suwerenności na rzecz anonimowych technokratów, którzy przed nikim nie będą
odpowiadać. Po co miałoby istnieć Zgromadzenie Narodowe i Senat, jeśli 80 proc.
decyzji zapadałoby w Brukseli bez jakiejkolwiek kontroli? Co za klęska
demokracji!" (cyt. za "Nowy Świat" z 4 sierpnia 1992 r.).
Do najsłynniejszych krytyków Unii Europejskiej należał autor książki "Pułapka",
słynny brytyjski miliarder żydowskiego pochodzenia James Goldsmith. Występował
on zarówno przeciwko wizji "Europy biurokratów", jak i przejawianych w UE
tendencji do kosmopolityzmu, zagrożeń dla narodowej tożsamości i kulturalnej
różnorodności.
Z jednoznaczną ostrą krytyką koncepcji scentralizowanej integracji
europejskiej, nadmiernie "kontrolowanej od góry", niejednokrotnie występował
były premier Czech Vaclav Klaus. Na przykład w przemówieniu na międzynarodowej
konferencji na temat integracji europejskiej, zorganizowanej w Pradze w maju
1994 r., Klaus zdecydowanie odrzucił wizję "absolutnej i bezwarunkowej
unifikacji" i podkreślał, że Republikę Czeską "obecnie czekają dwa zadania:
odnalezienia swej tożsamości i niezagubienia jej po drodze do Europy" (por. A.
Jagodziński "Czechy a Europa", "Gazeta Wyborcza" z 14-15 maja 1994 r.).
Także w ostatnich latach, już jako przewodniczący parlamentu czeskiego Klaus
niejednokrotnie dawał wyraz swemu bardzo krytycznemu stosunkowi do UE.
Przestrzegał, aby "czeska kostka cukru nie rozpłynęła się w europejskiej
filiżance kawy".
prof. Jerzy Robert Nowak




Temat: Co sprzedają dzieciom w sklepikach szkolanych
Co sprzedają dzieciom w sklepikach szkolanych
LEKCJA CHEMII
- Zobacz Tatusiu co mam! - powiedziało po powrocie ze szkoły moje dziecko,
pierwszoklasista, pokazując mi tajemniczą butelkę ze sprayem.
- To cukierki w aerozolu, pyszne!
- A skąd to masz? - spytałem, próbując na nieco obdrapanym przedmiocie
odnaleźć jakiekolwiek dane jak: skład, producent, czy temu podobne.
- Ze sklepiku w szkole! - odpowiedziało bardzo dumne z siebie dziecko.

Postanowiłem bliżej przyjrzeć się sprawie. Otóż w szkole (nie tylko mojego
dziecka, ale i w całej Warszawie) funkcjonują tzw. szkolne sklepiki. Ale
myliłby się ktoś, kto kojarzyłby owe sklepiki z tym, z czym z kojarzą się
mojemu pokoleniu - czyli z miejscem, gdzie można było kupić zeszyt, ołówek,
temperówkę, czy (w późniejszym okresie) soczek. Dzisiejszy szkolny sklepik to
rozstawiony na korytarzu stolik, na którym codziennie koło 9-tej pewna pani
rozkłada kramik, którego zawartość budzi niestety przerażenie - w większości
chemia i cukier w różnych proporcjach - w dodatku często niewiadomego
pochodzenia (podobnie jak wymienione na początku cukierki w sprayu).
Pomijając już w sposób oczywisty nasuwające się pytania: czy sprzedawane
produkty są dopuszczone do obrotu w Polsce, czy mają atesty, co na taką
sprzedaż PIH i sanepid, pozostaje do rozstrzygnięcia kwestia najważniejsza:
co na to szkoła? Próbowałem zorientować się jaką na ten temat opinię mają
nauczyciele.
Rozmawiają niechętnie, ale nieoficjalnie przyznają, że są tego
rodzaju "sklepikom" przeciwni, ale nic w tej sprawie nie są w stanie zrobić.
Jestem w stanie zrozumieć, że z tytułu wynajmu powierzchni szkoła być może ma
jakieś profity. Ale czy to usprawiedliwia narażanie na uszczerbek zdrowia
naszych dzieciaków? Ktoś powie - trzeba było nie dawać dziecku pieniędzy do
szkoły. Nic to, szanowni państwo, nie da! Dzieci i tak sobie poradzą
wydłubując choćby miedziaki ze skarbonki (mojemu dziecku ów "pyszny" spray
kupiła życzliwa koleżanka). Pokusa jest zbyt duża, szczególnie dla
najmłodszych.
Czy można inaczej? W kilku szkołach wolskich rozwiązano problem w taki
sposób, że funkcję szkolnego sklepiku pełni - poza godzinami wydawania
obiadów - stołówka. Dzieci mogą tam kupić kanapkę, soczek, owoce czy nawet
jakiś batonik (ale nie "no name", a normalny, dostępny na rynku, produkt). Z
kolei w jednej z mokotowskich szkół sklepik-bufet prowadzi pani opłacona
przez radę rodziców, która dba o to, by sprzedawane produkty były zdrowe i
bezpieczne (w sklepiku dzieci mogą też bezpłatnie napić się herbaty). Tak
więc można, wystarczy tylko odrobina dobrej woli ze strony szkoły.
Nie żyjemy, generalnie, w zdrowych czasach. Tym bardziej warto by było, żeby
szkoła zamiast kierować się chęcią zysku (?) z wynajęcia powierzchni,
pomyślała o zaszczepianiu dzieciom nawyku zdrowego odżywiania. A chemii niech
dzieci uczą się na lekcjach a nie na własnym organizmie...
Kuba Zapolski
zdrowysklepik@wp.pl




Temat: Waga i zdrowie
Mile milosniczki/cy mini-diety -:)

Zawsze lubilem - slodkosci -
Wiekszosc mezczyzn - lubi!, nie podawajcie przykladow na NIE - bo ja tez znam
takich co obcinaja paznokcie, myja wanne (po sobie!) i nie wycieraja
zabloconego obuwia - bialym recznikiem Zony -
Moja "milosc do ciast i czekolady (ciekawe ze nie cukru! - nigdy nie slodzilem
kawy czy herbaty!) okupilem nadwaga ca: 25 kg.
Jakich ja sie porad nie nasluchalem!
1.Nie mieszac weglowodanow z tluszczami - tlusta golonka - ok! ale,- bez
chleba, ziemniakow i innych "dodatkow"
He, he - dzieki za TAKA golonke -
2.Jedz wrzywa i zielenine zamiast tluszczu i slodyczy! - dobre "rady" na
zasadzie: widziales otyla krowe? - ano WLASNIE tylko zielenine zre! i...popatrz!
- moj jednokomorowy zoladek "skrecal" sie od niesamowitej ilosci salat,
salatek, pomidorkow, jabluszek....
Glodny chodzilöem na "okraglo" i wsciekly! - .
3. SPORT! - samo zdrowie! - robilem codzienna "rundke" na rowerze (ca 40 km)-
przez dobre 3 miesiace. Slaniajac sie na nogach z wysilku wkladanego w moj
prywatny Tour de Kilogramy.... - po wywleczeniu sie spod prysznica, na miekich
kolanach z wysilku - "pedalowalem" do lodowki by: "wyrownac bilans
energetyczny".
4.Zakochaj sie! - milosc SAMA utrzyma cie przy zyciu - Nooo! - korzystajac z
sytuacji "slomianego wdowca" - zaczalem "przewracac oczami" do znajomych Pan i
kolezanek... hmmmm : kilka z Nich do dzis patrzy sie na mnie "podejrzliwym
wzrokiem" ale! - jedna sie dala "namowic" (na ...kawe u Wlochow i olbrzymia
porcje lodow!) - przybylo mnie tez z 1/2 kilograma!.

NIC tak czlowieka nie dopinguje jak "niespodzianki" - szcegolnie te... niemile.
Nie umiem sie stroic, rzadko zakladam garnitur, jestem z natury domatorem ale
1 x w roku, dla swietego spokoju, chodzilem zawsze z Zona i znajomymi na
Sylwestra.
Zona (jak wiekszosc pan - ) lubi tanczyc, lubi byc tez odpowiednio na
wieksze okazje ubrana - wiec Sylwester to nowa suknia u Zony i ja w...smokingu.
Modne sa ponoc "przyciasne smokingi" - eeeee wlasnie - przyciasne! - ale nie z
mlodszego o 20 lat "brata" - ucznia Szkoly Podstawowej i odpowiedniej do
wieku "postury" - .

Po tym sywestrze w (rowniez przyciasnym garniturze) - odchudzanko i na..serio.

Panowie - co tu "kombinowac"! i...po co?
mozna jesc WSZYSTKO!: slodycze, ciasta, cukierki, tluste golonki i...co dusza
zapragnie! - wyprobowalem wiec mnie wierzcie!.
Warunek - nie wiecej jak 1000 kcal/dziennie!
Z prostego bilansu energetycznego: meski organizm w naszym wieku potrzebuje ca.
2000 - 2500 kcal/dziennie na "przezycie" - jak ma za malo - spala ZAPASY!.

To jest DRAKONSKA dieta ( 1-no jablko ca 40 kcal!) ale w 7 tygodni stracilem
dokladnie 25 kG - DWADZIESCIA PIEC kg! = 50 Funtow!!!.

po 3 latach przybylo mnie znow z 5-6 ale "spoko"! to jest tylko ca 3 tygodnie
mojej ukochanej diety "niskokalorycznej" - )

Poczytam Wasze posty - zagryzajac OLBRZYMIM kawalem wspanialej szarlotki! -





Strona 3 z 3 • Znaleźliśmy 186 rezultatów • 1, 2, 3
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates